Podróże Wincentego Dończyka
W ramach spotkań Ludzi Ciekawych Świata do strzałkowskiej biblioteki po raz wtóry przyjechał Wincenty Dończyk, podróżnik, rodem z Bydgoszczy. Opowiadał o wizycie w Meksyku, o Santa Maria de Tule, gdzie stoi między innymi najgrubsze drzewo świata, a także o Santa Maria de Guadelupe, gdzie jest obraz Maryi łaskami słynący, który namalował Indianin. Ale też o ciekawej meksykańskiej katedrze, gdzie jest wahadło, czy o windsurfingu i karkołomnych skokach do wody, o ludziach pełnych śpiewu i tańca, itd.
- Szacuje się, że na teren obecnego Meksyku ludzie dotarli około 12 tys. lat temu. Wcześniej tereny te podobno były niezamieszkane - rozpoczął swoją opowieść podróżnik, wspominając o cywilizacjach Majów, Olmeków, Azteków, Tolteków, Tarrasów (nie mówiąc o innych), którzy zamieszkiwali te tereny.
- Nie wiem, czy państwo wiecie, że to właśnie cywilizacja Majów, słynąca z krwawych ofiar i kultu czaszki, już kilka tysięcy lat temu stworzyła kalendarz i dysponowała wiedzą, którą nasza cywilizacja zdobyła dopiero w XX wieku. To właśnie ten kalendarz przewidywał koniec świata w 2012 roku. Datę tę wykorzystano niedawno w filmie. Majowie określili nawet dokładny dzień, to 21 grudnia. Ale oczywiście tych dat w różnych krajach było wiele. Dlatego niezależnie od tego, co się będzie działo, róbmy swoje… - motywował podróżnik, a ktoś dopowiedział, żartobliwie: - No nie tak przed moimi imieninami… To nie da rady - czym niewątpliwie rozładował atmosferę, przynajmniej z przodu widowni.
Bo Meksyk to kraj radości. Pełno w nim muzyki, tańca, śpiewu, choć nie brakuje tu też zwykłych ludzkich problemów.
Tym razem podróżnik skupił się jednak na ciekawostkach. Mówił licznie przybyłym strzałkowianom o meksykańskiej katedrze. Znajduje się w niej “wahadło fukota”, które ma być dowodem na ruch obrotowy ziemi. Wspominał o wizycie w osadzie Azteków, gdzie są Piramidy Słońca i Księżyca i inne kamienne budowle, a także o Sanktuarium Matki Boskiej z Guadelupy. Więcej w Kurierze














