Strona główna / Bez kategorii / Przybrodzin i Wylatkowo

Przybrodzin i Wylatkowo

Wieś dawniej była własnością królewską, wchodzącą w skład starostwa powidzkiego. Jej gospodarczy opis znalazł się w publikowanej lustracji królewszczyzn wielkopolskich z lat 1628 – 1632.

Wówczas w Przybrodzinie było 71 śladów gruntów uprawnych, mieszkało 9 rodzin kmiecych, które płaciły podatek w wysokości 24 gr rocznie. Ponadto dla starosty oddawali naturalia w postaci 2 kapłonów lub w zamian 4 gr i po 30 jajek, wycenionych sumarycznie na 8 gr. Na nich też ciążył obowiązek pracy pańszczyźnianej po 4 dniówki w tygodniu i podróży na 7 mil. We wsi istniał folwark pański, zajmujący 1 łan roli uprawnej. Dochód roczny z całej wsi oszacowano na 151 florenów i 17 gr.
Również Wylatkowo należało do wsi królewskich w starostwie powidzkim. Była to jednak jedna z mniejszych osad na tym terenie. Zamieszkiwała tu jedna rodzina kmieca, co też wspomniano w lustracji z lat 1628/1632. Ciężary podatkowe jakie jej im przypisano to: czynsz 24 gr, 2 kapłony, czyli kurczaki i 15 jaj.
Wylatkowo było wsią lokowaną na prawie niemieckim, o czym świadczy istnienie sołectwa. Dzierżawcą sołectwa byli Walenty Kurcz i Jan Kanika, którzy lustratorom przedstawili przywilej króla Zygmunta Augusta, którego daty jednak w tekście nie podano. Wystawiony on został dla ich przodka Marcina z Piotrkowic. Istniejący we wsi wiatrak trzymał Łukasz Płotka. Całość dochodów Wylatkowa oceniono w tej lustracji na 27 fl i 22 gr. Kolejnego gospodarczego przeglądu wspomnianych wsi dokonano po zniszczeniach wojennych w czasie potopu szwedzkiego. Wielkość tych zniszczeń najlepiej oddaje spadek dochodowości i zaludnienia.
W Przybrodzinie mieszkała już tylko 1 rodzina kmieca i 4 chałupników. Tak więc nastąpiła pauperyzacja ich mieszkańców. Kmieć dawał 2 kapłony i płacił 8 gr czynszu, natomiast chałupnicy byli zwolnieni z wszelkich świadczeń. Młyn wodny spustoszał całkowicie. W sumie wybierano tu 1 floren i 5 gr dochodu.
O wiele gorzej przedstawiała się sytuacja w Wylatkowie, o którym napisano krótko: żadnej osiadłości ani folwarku niemasz.
W XVIII stuleciu z mieszkańcami Wylatkowa często procesowali się opaci klasztoru cysterskiego w Lądzie nad Wartą, bowiem chłopi często nielegalnie dokonywali połowu ryb na wodach Jeziora Niedzięgiel. Z kolei opat z tego tytułu musiał oddawać dziesięciny dla proboszcza kościoła parafialnego w Powidzu, o czym świadczy wyrok procesu toczącego się przed konsystorzem gnieźnieńskim w 1439 r., skazującym opata Richarda na płacenie takiej daniny.
O tych osadach odnajdujemy ponadto informacje w dwóch kolejnych lustracjach z lat 1765 i 1789 r., które dotychczas nie zostały ogłoszone drukiem.

ody>