Strona główna / Informacje / Na sygnale / Wzięła na siebie winę syna

Wzięła na siebie winę syna

Mama Andrzeja K. przekonywała w sądzie, że to ona dopuściła się oszustwa, o które został oskarżony jej syn. Sędzia jej jednak nie uwierzyła i dołożyła chłopakowi kilka miesięcy odsiadki. Dołożyła, bo 28-letni strzałkowianin oszukiwał będąc na… przepustkach z więzienia.

Andrzej K. wiele razy był już karany. Obecnie odbywa kolejny wyrok w więzieniu w Gębarzewie. W miniony wtorek dowiedział się, że za kratami posiedzi o 8 miesięcy dłużej. Właśnie taką karę słupecki sąd wymierzył mu za oszustwo. A dokładniej za to, że wystawił na portalu OLX ogłoszenie o sprzedaży telefonu. Poszkodowany klient, choć przelał na jego konto 1,6 tys. zł, nigdy go nie otrzymał. 28-letni strzałkowianin przez cały proces nie przyznawał się do winy. Twierdził, że nie mógł dokonać oszustwa, bo 15 i 16 stycznia 2018 r., czyli w dniach, kiedy – według aktu oskarżenia – doszło do przestępstwa, on siedział w więzieniu, a tam nie miał dostępu do internetu. Co prawda wychodził poza więzienne mury do pracy, ale tam również nie mógł korzystać z żadnych urządzeń podłączonych do internetu.

Dokładna analiza zebranego w sprawie materiału dowodowego pozwoliła sądowi ustalić, że to jednak Andrzej K. dopuścił się oszustwa. Kluczowe okazały się informacje z zakładu karnego dotyczące dni, w których chłopak wychodził na kilkudniowe przepustki. Okazało się wówczas, że zarówno w dniu, kiedy na fałszywe dane założono konto na OLX, gdy wystawiono ogłoszenie o sprzedaży telefonu i w końcu, kiedy wypłacono pieniądze z konta Andrzej K. był na przepustce. 15 i 16 stycznia 2018 r., czyli w przytoczonych w akcie oskarżenia dniach chłopak rzeczywiście był w więzieniu, ale nie był to żaden argument przemawiający na jego korzyść. W tych dniach poszkodowany klient przelał dwa razy po 800 zł, jako zapłatę za telefon, dlatego formalnie wtedy został oszukany. Ale całe przygotowanie przestępstwa Andrzej K. zorganizował wcześniej, gdy był na przepustkach. – Cały ciąg zdarzeń układa się w logiczną całość, która doprowadziła sąd do przekonania, że to właśnie oskarżony najpierw założył konto z fikcyjnymi danymi, zamieścił na nim ogłoszenie o sprzedaży telefonu, a następnie wypłacił pieniądze, które na jego konto przelał pokrzywdzony – ogłaszając wyrok mówiła sędzia Elżbieta Ożóg-Kazimierczak.

Sprawa była o tyle nietypowa, że podczas procesu zeznająca jako świadek matka Andrzeja K. przekonywała, że to ona dopuściła się oszustwa, o które oskarżony został jej syn. Nie była jednak w stanie dokładnie wytłumaczyć, jak to zrobiła. Sędzia nie miała żadnych wątpliwości, że zeznania kobiety były jedynie nieudolną próbą ratowania syna przez kolejną karą.

Jednego ani organom ścigania, ani sądowi nie udało się jednak ustalić. Pokrzywdzony zeznał bowiem, że wielokrotnie kontaktował się smsami z autorem ogłoszenia zamieszczonego na OLX. Ustalono, że smsów nie pisała mama Andrzeja K. On sam, siedząc w więzieniu, też nie mógł tego robić. Ostatecznie sąd przyjął, że w dokonaniu oszustwa Andrzejowi K. pomogła inna „nieustalona osoba”.

Jeden komentarz

  1. Matczyna miłość i bezradność na głupotę synusia. 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ody>