Strona główna / Informacje / Ludzie / W gimnazjum zdecydował, że będzie lekarzem. Właśnie zdał egzamin

W gimnazjum zdecydował, że będzie lekarzem. Właśnie zdał egzamin

Pochodzący z Giewartowa Piotr Hekert kilka miesięcy temu został lekarzem. O trudnych studiach medycznych, zawodowych planach i protestach rezydentów, o których ostatnio głośno było w całym kraju rozmawiał z nim Michał Majewski.

O tym, że zostaniesz lekarzem, zdecydowałeś już w gimnazjum. Czy na studiach chociaż przez chwilę zwątpiłeś w słuszność tego wyboru?

Na studiach nigdy. Było mnóstwo pracy, ciągły stres, ale fascynowała mnie możliwość rozwijania się, poznawania nowych rzeczy. Inaczej było po studiach, gdy zacząłem odbywać staż.

Co konkretnie masz na myśli?

Ogólnie, jestem zdziwiony tym, jak w Polsce wygląda edukacja lekarzy po studiach. Na studiach jest pewien plan, który trzeba zrealizować. Trzeba przyswoić konkretną wiedzę i umiejętności, a potem zdać poszczególne egzaminy. Zawsze ktoś nad tym czuwa i to ocenia. Na stażu, jak się okazuje, jest inaczej. Teoretycznie powinniśmy uczyć się od starszych, doświadczonych lekarzy. Problem w tym, że oni mają tyle na głowie, że wzięcie pod swoje skrzydła stażysty to dla nich tak naprawdę tylko dodatkowa praca, za którą nikt im nie płaci. Łatwiej im zlecić stażyście wypełnianie dokumentacji medycznej, którą sami są strasznie obciążani, niż nadzorować naukę badania i leczenia pacjenta. Dlatego wszystkich w środowisku cieszą zapowiedzi ministerstwa dotyczące utworzenia stanowisk sekretarek medycznych. Jest nadzieja, że poprawi to sytuację.

Ostatnio było bardzo głośno w kraju o protestach młodych lekarzy. Brałeś w nich udział?

Oczywiście. Może nie głodowałem, ale zbierałem podpisy. Co prawda był to protest rezydentów, ale ja jako stażysta również jestem tym żywo zainteresowany, bo ustalenia, które teraz zapadną za chwilę bezpośrednio będą mnie dotyczyć.

Jakie błędy obecnego systemu zdążyłeś zaobserwować pracując na różnych oddziałach w poznańskich szpitalach?

To, o czym jest główna mowa w proteście, czyli niedofinansowanie służby zdrowia. Mi szczególnie rzuciła się w oczy dysproporcja między ilością zatrudnianych lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów i innych osób niezbędnych w procesie leczenia, a liczbą pacjentów do przyjęcia. To oczywiście rodzi olbrzymi stres w zespole, gdy trzeba jednocześnie zapewnić terapie na wysokim poziomie medycznym i sprostać wszystkim wymaganiom prawnym i administracyjnym, przy nigdy nie malejącej kolejce. Paradoksem jest też to, że w klinikach, w których co do zasady powinni być najbardziej doświadczeni specjaliści, często dyżurują sami rezydenci.

W kontekście protestu rezydentów bardzo często przewijało się hasło „opt-out”. Też podpisywałeś klauzulę dotyczącą czasu pracy?

Jako stażysta nie mogę zarobić więcej niż ok. 2 tys. zł, a to stawka za określone w przepisach 48 godzin tygodniowo. Oczywiście, mogę w pracy być dłużej, ale nikt za to nie zapłaci. Dlatego klauzula opt-out póki co mnie nie dotyczy.

Obecnie jesteś stażystą. Mógłbyś wytłumaczyć, jaki to etap drogi zawodowej lekarza?

W czerwcu zeszłego roku, po 6 latach studiów, ukończyłem Uniwersytet Medyczny w Poznaniu. Od tego momentu jestem lekarzem, ale mam jeszcze niepełne prawo wykonywania zawodu. Aby zdobyć pełne uprawnienia trzeba zdać Lekarski Egzamin Końcowy i ukończyć 13-miesięczny staż. Egzamin zdałem tydzień temu, staż odbywać będę do października. Potem będę mógł wnioskować do Izby Lekarskiej o przyznanie pełnego prawa do wykonywania zawodu. Jeśli je otrzymam, kolejnym etapem będzie rezydentura, podczas której będę zdobywał specjalizację. Potrwać to może od 4 do nawet 10 lat zależnie od drogi którą wybiorę.

W jakiej dziedzinie zamierzasz się specjalizować?

Początkowo miałem pomysł, by pracować ze sportowcami. Sam jeszcze na początku studiów aktywnie trenowałem biegi długodystansowe, więc byłoby to połączenie pracy i zamiłowania do sportu. Kiedy złapałem kontuzję i musiałem skończyć z bieganiem minął mój zapał do medycyny sportowej. Mniej więcej w połowie studiów, gdy zaczęły się zajęcia kliniczne zainteresowałem się pediatrią i neurologią dziecięcą. Na piątym i szóstym roku organizowałem już ogólnopolskie konferencje dla studentów poświęcone tej tematyce. Zainteresowanie zostało do dziś, dlatego właśnie z jedną z tych dwóch dziedzin medycyny chcę związać swoją przyszłość.

Od czego zależy, czy uda Ci się zrealizować te plany?

Od tego, czy dostanę się na wybraną przez siebie specjalizację. Dwa razy do roku ogłaszana są nabory na rezydentów w konkretnych dziedzinach. Oczywiście, niektóre specjalizacje są bardziej oblegane, inne mniej. Wszystko odbywa się na zasadach konkursu, więc dostają się ci, którzy mają najlepsze wyniki z egzaminu.

Życząc Ci ukończenia wymarzonej specjalizacji na koniec zapytam o życiowe plany. Kilka miesięcy temu się ożeniłeś, Twoja żona pochodzi ze Słupcy. Czy w związku z tym myślicie o powrocie w rodzinne strony?

Żona doktoryzuje się z historii, dlatego musi być związana z ośrodkiem akademickim. Ja z kolei cenię sobie możliwość nauki języków w większym mieście. Obecnie intensywnie uczę się angielskiego, choć nie mam zamiaru wyjeżdżać z kraju. Poza tym, jeśli uda mi się zrobić specjalizację z neurologii dziecięcej, w Giewartowie czy Słupcy raczej nie będzie odpowiednio wielu pacjentów, którym mógłbym pomóc. Wszystko wskazuje więc na to, że swoją przyszłość zwiążę z Poznaniem i którąś z działających tu klinik.

2 komentarze

  1. A co to jeden lekarz pochodzący ze Słupcy i okolic? Ale macie tematy…

  2. przeciez syn lekarza musi byc lekarzem. a syn prawnika musi byc prawnikiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.