Strona główna / Informacje / Ludzie / Grał dla Baracka Obamy, zagrał także w Słupcy

Grał dla Baracka Obamy, zagrał także w Słupcy

muzykRozmowa z gościem specjalnym Festiwalu im. Apolinarego Szeluty, Włodkiem Pawlikiem.
Często koncertuje pan w małych miejscowościach?
Włodek Pawlik: – Nie tak często, ale gdy mam okazję przyjechać do miast mniejszych niż te znane metropolie, to oczywiście bardzo chętnie odpowiadam na zaproszenie. Zależy mi na tym, by odwiedzać mniejsze skupiska muzyczne, bo w każdym mieście są fantastyczni ludzie, fantastyczna publiczność, która reaguje tak samo. Nie jestem muzykiem elitarnym, jestem muzykiem dla każdego, wystarczy się z nami umówić, czego dzisiejszy koncert jest potwierdzeniem.
Czy czuł pan obecność wykładowców akademickich na sali podczas koncertu?
– Raz się jest wykładowcą, raz artystą. Dla mnie nie ma to znaczenia w tworzeniu, kreowania muzyki. Kiedy wychodzę na scenę, to jest mój świat, w którym niezależnie od tego, kto siedzi na widowni, czy jest to Barack Obama, dla którego grałem, czy Kowalski, nie ma to żadnego znaczenia. Ważne żeby moja muzyka była na tyle sugestywna, żeby dotarła do każdego. I tych wielkich i tych mniej znanych.
– Grając muzykę improwizowaną, czuję się bardzo swobodnie, swobodniej niż na koncertach muzyki poważnej, czy współczesnej, gdzie wszyscy są „sztywni”. Nie wiem czy to dobrze, ale mam taką naturę, że nie czuję w sobie wewnętrznego podziału i sprzeczności, czy to jest muzyka taka czy inna, czy hołduję jednej idei czy stylowi. Jestem po prostu wolnym od szufladkowania muzykiem. Być może dlatego moja muzyka jest inna niż tych, którzy się deklarują jako wykonawcy jazzowi czy współcześni. Więcej na łamach Kuriera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ody>