Apolinary Szeluto

Apolinary SzelutoApolinary Szeluto był postacią niezwykłą i oryginalną. Mieszkańcy Słupcy nie zdawali sobie sprawy z ważności jego osoby. Dopiero po śmierci społeczeństwo miasta przebudziło się.

Urodził się 23 lipca 1884 r. w Petersburgu z ojca Mikołaja inżyniera dróg i Marii z Pawłoskich. Jego rodzice grali dobrze na fortepianie szczególnie utwory Fryderyka Chopina. Jako 5 letni chłopiec już uczestniczył z rodzicami w letnich koncertach, które odbywały się pod Petersburgiem w Pawłowsku. W 9 roku życia rozpoczął naukę gry na fortepianie. Uczył się u Stanisława Eksnera w Saratowie i do 1901 r. uczęszczał też tam do gimnazjum klasycznego. W latach 1902-1905 studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Uczył się też w konserwatorium muzycznym. W 1903 roku ukończył teorię muzyki w klasie Michała Biernackiego, przeszedł 2 letni kurs harmonii u Marka Zawirskiego i kompozycję u Zygmunta Noskowskiego. Zdał też instrumentację u Romana Siatkowskiego. Podczas nauki u Noskowskiego nawiązał kontakty koleżeńskie i stał się udziałowcem w powstałej w 1905 r. Spółce Młodych Muzyków Polskich. W 1904 r. poznał też Karola Szymanowskiego i jego rodzinę.W 1905 r. czynnie uczestniczył w demonstracjach i wiecach, był nawet aresztowany, lecz z braku dowodów został zwolniony. W 1905 r. dużo podróżował po kraju i zbierał folklor muzyczny. Zwiedzał Tatry, Giewont, Morskie Oko i Czarny Staw. Gościł często w domu Stanisława Witkiewicza, gdzie zapoznał się z wieloma kompozytorami. Tam też brał udział w koncertach, a efektem tych spotkań był koncert w sali hotelu Stamara, gdzie występowali: Ludomir Różycki, Grzegorz Fitelberg i on.

W latach 1906-1909 studiował i ukończył klasę fortepianu u pianisty Leopolda Godowskiego. Pracował po 8-10 godzin dziennie, i rezultaty były zadowalające. W czerwcu 1909 r. wyjechał do Szwajcarii i czekał na ofertę dostania pracy w Berlinie. Przy pomocy „wpływowych osobistości” otrzymał stanowisko profesora w konserwatorium imienia Mozarta w Berlinie. Pracował jednak tylko rok, bo nie wzbudzał zaufania jako Polak w środowisku niemieckim. Pragnął też swoją muzykę wykonywać publicznie, a nauczanie było mu przeszkodą i nie dawało mu dostatecznych dochodów.
Z powodu różnych niepowodzeń i braku oparcia w grupie innych kompozytorów „Młodej Polski” muzykowanie zamienił na togę.W 1910 r. jesienią wrócił do Rosji, ukończył w Dorpacie wydział prawa i otrzymał propozycję pozostania na uniwersytecie, jednak jako Polak i katolik nominacji nie uzyskał. W rezultacie w 1911 r. podjął pracę w sądownictwie rosyjskim, którą kontynuował do1918 r. Pełnił obowiązki sędziego śledczego w Remontnem koło Astrachania. Praca ta jak pisał do przyjaciela Chybińskiego była jednak niewdzięczna i uciążliwa, bo trzeba było mieć do czynienia z przestępcami, mordercami i trupami. Stabilizacja finansowa i niezależność spowodowały, że w 1909 r. założył rodzinę. Ożenił się z Wiktorią Niezabitowską, ur. 1884 r. Z małżonką dochował się dwóch synów. Żona wniosła w jego życie atmosferę spokoju, co było mu potrzebne przy jego wybuchowym terperamęcie.Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. przeniósł się z rodziną do Warszawy. Otrzymał pracę w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie przez 15 lat kierował statystyką sądową. W tym okresie dochody były skromne, komponował o głodzie i chłodzie, czasem brakowało mu pieniędzy na kupno nutowego papieru. W 1934 r. sprowadził się do Słupcy i objął pracę notariusza, poprawił sobie warunki bytowe, wybudował willę założył duży sad i ogród. Po roku pracy już zamieszkał w swoim domu. Podczas okupacji został wysiedlony z willi, mieszkał trzy dni w przejściowym obozie w Łodzi, a następnie dostał się do Warszawy. Podczas zawieruchy wojennej zaginęli mu synowie. Syn Jerzy został zamordowany przez NKWD, a syn Michał zginął we wrześniu od bomby podczas ucieczki. W czasie powstania został ponownie wysiedlony, sprzedał majątek, a swoje kompozycje schował w głębokim schronie, gdzie przeleżały przez przeszło pół roku. Po wojnie powrócił z żoną do Słupcy gdzie włączył się aktywnie do pracy zawodowej. Był wtedy sędzią sądu okręgowego, pełnił też obowiązki notariusza i kierownika Sądu Grodzkiego. W latach 1946-47 był przewodniczącym miejskiego Komitetu PPS. Był także członkiem PCK, Towarzystwa Przyjaciół Żołnierza Polskiego i prezesem Zrzeszenia Sztuki i Kultury w Słupcy. W czerwcu 1947 r. zmarła mu żona i on sam w tym czasie także ciężko zachorował na serce i przeszedł na emeryturę. W 1949 r. pracował aktywnie w Międzynarodowym Komitecie Łączności Intelektualistów w obronie pokoju.
W 1951 r. załamał się psychicznie z powodu samotności i ciężkich przeżyć wojennych, oraz śmierci najbliższych. Z braku opieki został umieszczony w Domu Pomocy Społecznej dla Przewlekle Chorych w Chodzieży, gdzie zmarł 21 sierpnia 1966 r. Ciało zostało przewiezione do Słupcy, gdzie został pochowany. Jeżeli chodzi o działalność muzyczną to lata 1918 ? 1933 były najefektywniejsze w jego działalności.

W latach 1927, 1930 Towarzystwo Wydawnicze Muzyki Polskiej w Warszawie wydało jego dwa nokturny i kilka innych utworów. W 1938 r. w Poznaniu został wykonany poemat Szeluty „Cyrano de Bergerac”. W tym też roku jesienią kompozytor wystąpił w roli solisty ? pianisty i wykonał swój utwór H ? dur z orkiestrą pod batutą Kazimierza Wiłkomirskiego. W 1938 r. Radio Polskie nadało kilkanaście pieśni i sonat jego pióra. W dniu 11 grudnia 1947 r. koncertował dla uczniów i profesorów Liceum Ogólnokształcącym wykonując fragmenty opery „Kalina” i „Pani Chorążyna”. W 1949 r. uczestniczył jako pianista i prelegent w wieczorze Chopinowskim naszego Liceum. W 1950 r. wykonał suitę „Pan Tadeusz”, którą jako uczeń Liceum miałem możność usłyszeć. W latach pięćdziesiątych jeszcze komponował a profesor Reiss zaliczył go z Fitelbergiem w poczet wielkich kompozytorów. W 1955 r. uczestniczył jeszcze w drugim festiwalu muzyki Polskiej w Lublinie. Na jeden z koncertów w Lublinie nie został zaproszony z powodu złego ubioru. Dorobek kompozytorski Szeluty został po śmierci zakupiony przez Bibliotekę Narodową w Warszawie i w części ofiarowany przez dalszą rodzinę. Z ogromnego kilkaset pozycji liczącego dorobku kompozytora tylko niewielka część została wydana drukiem. Szereg utworów opublikował sam. Nie zostały opublikowane poematy symfoniczne, Suity, utwory kameralne, koncerty fortepianowe, szereg oper, balet, a także szereg utworów na chór mieszany i kilkadziesiąt pieśni solowych z fortepianem. Dzisiaj cały dorobek kompozytora jest zapomniany i nieznany. Przechowywany w Bibliotece Narodowej może zainteresuje współczesnych nam muzyków i muzykologów. Kompozytor pisał też dużo artykułów z których pragnę wymienić „Muzyka jako objaw życia społecznego”, „Ślepy tor muzyki współczesnej”, „Muzyka trwała i tymczasowa”, „Jak wyprowadzić muzykę ze ślepego toru”, „Gdzie jest piękno muzyczne”, „Jaka muzyka jest na ślepym torze”. Pisał też wspomnienia o Szymanowskim, Noskowskim i o Chopinie. O Chopinie wygłosił referat w naszym Liceum z okazji 100 letniej śmierci. Referat ten miałem możność wysłuchać jako uczeń Liceum. O Szelucie pisał m. in: Rocznik Statystyczny Woj. Konińskiego, 1991 r. Kronika Miasta Słupcy, Koniński Przewodnik Turystyczny, 1989 r. Młoda Polska, Ossolineum, Sztuka Młodej Polski, Wiadomości Muzyczne w 1925 r. , Ruch Muzyczny w 1984 r., Kronika Liceum Ogólnokształcącego w Słupcy, Muzyka Współczesna z 1926 r., Muzyka Polska z 1938 r.

Apolinary Szeluto był postacią niezwykłą i oryginalną. Mieszkańcy Słupcy nie zdawali sobie sprawy z ważności jego osoby. Dopiero po śmierci społeczeństwo miasta przebudziło się. Kompozytor Słupecki żył światem urojeń. W starości nie mógł sobie poradzić. Nie opalał mieszkania, był obiektem drwin i szykan ze strony głupich ludzi. Miał psa ciapka nieodłącznego towarzysza jego spacerów, rozmawiał z nim, pies był jego najlepszym przyjacielem w ostatnich latach życia. Szeluto bardzo lubił czarną porzeczkę którą zjadał bezpośrednio z krzaków w ogrodzie. Wstawał o 5 rano, ale szedł wcześnie spać. Co rok w Wielki Piątek chodził do kościoła i siadał w ostatniej ławce po lewej stronie głównej nawy.Dom jego za młodych lat był pełen życia. Na tarasie co tydzień odbywały się tańce rodziny i przyjaciół. W pobliżu domu Szeluty znajduje się pomnik postawiony na jego cześć w 100 ? letnią rocznicę urodzin. Autor wspomnienia w 10 rocznicę odsłonięcia tego pomnika pisał w Gazecie Słupeckiej nr. 31/94 w art. „Zagubił się w odmętach prowincji” Następujący tekst: 110 rocznica urodzin Apolinarego Szeluty.Profesor Wyższej Szkoły Muzycznej w Poznaniu, autor pracy „Apolinary Szeluto w setną rocznicę urodzin” – pani Krystyna Winowicz, zakończyła swoją broszurę słowami: „Nie wszystko zamyka wieko trumny, pozostają dzieła i nasza pamięć o nich”. Te zobowiązujące słowa czytało wielu słupczan i winny być one przypomnieniem, że trwa pamięć o autorze „Kaliny”, „Pór Roku”, „Pani Chorążyny”, polonezów, mazurków, romansów i licznych pieśni. W upalny, sobotni dzień 24 lipca, w 110 rocznicę urodzin kompozytora, w 10rocznicę odsłonięcia pomnika, członkowie Słupeckiego Towarzystwa Społeczno – Kulturalnego, prezes Maciej Nowacki i wiceprezes Marian Jarecki złożyli na obelisku pamięci o naszym kompozytorze wiązankę kwiatów i zapalili znicz. Pamiętamy ten doniosły dzień, 23 lipca 1984 r. i sesję naukową. Od tego dnia minęło już 10 lat. Staliśmy chwilę w zadumie myśląc o tym, że w tym okresie nic nie zrobiliśmy. Nie powstała nawet skromna izba pamięci, przy pomniku nie posadzono choćby polnych kwiatów, które lubił i komponował pieśni. Niech ta refleksja, to wspomnienie uczuli ludzi kultury, by następne rocznice nie były takie smutne.

Szeluto pisał ludowe, patriotyczne opery i suity, pracował w słupeckim sądzie i notariacie. Był także prezesem zrzeszenia ludzi kultury i sztuki w Słupcy. Tu został pochowany. Nie chciał poddawać się wpływom obcym, co często podkreślał. Znałem naszego kompozytora osobiście. Przez znajomość z rodziną darzył mnie szczególnymi względami. Nie było tygodnia w latach 50-tych, bym go nie spotkał w sklepie spożywczym, nie zamienił paru słów o trudnościach życia codziennego. Cieszył się, gdy mu pomagałem nieść torbę z pieczywem lub przypilnować psa Ciapka, kiedy przebywał w sklepie. Niech to wspomnienie będzie hołdem złożonym twórcy przepięknej pieśni „Malwy” , której słowa przypominają krajobraz polskiej wsi z malwami rosnącymi na przyzbie… O Apolinarym Szelucie w b. r. napisała ciekawą pracę pani Agnieszka Herian ze Słupcy pt. „Szlakiem życia i dokonań Apolinarego Szeluty”. Pani Agnieszka w tej pracy napisała między innymi: Wyrażam wielki podziw dla Apolinarego Szeluty i bardzo się cieszę, że mogłam napisać tę pracę, ponieważ miałam okazję przenieść się w czasy kompozytora, zetknąć się z jego osobowością i poczuć klimat twórców młodopolskich. Mam wielką nadzieję, że grono mieszkańców Słupcy interesujących się tą postacią będzie się powiększać, nie dopuszczając by jego imię pokrył kurz i zapomnienia. W napisaniu tej pracy pomagał autorce p. Jarecki. Autorka w podzięce napisała: „Składam podziękowania panu Marianowi Jareckiemu, który podzielił się ze mną swoimi wiadomościami i refleksjami na temat wybitnego kompozytora Młodej Polski Apolinarego Szeluty, a miał to szczęście, że znał go osobiście”.

4 komentarze

  1. nie jestem Autorką

    PROSZE!!!!!!

  2. nie jestem Autorką

    PROSZE!!!!!!!

  3. nie jestem Autorką

    PROSZE!!!!!!!BARDZO BARDZO PROSZE!!!!!!

  4. mieszkałam w Słupcy często słyszałam jak grał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.