Strona główna / Informator regionalny / Sylwetki / Konstanty Kwiryn Józef Lidmanowski

Konstanty Kwiryn Józef Lidmanowski

Konstanty Kwiryn Józef LidmanowskiPrzeszedł przez życie czyniąc dobro… Słowa te wyryte na płycie grobowca doktora Lidmanowskiego najbardziej określają jego życie, jego czyny, jego pasję lekarza i społecznika, jego wysiłki dla miasta Zagórowa – dla którego był filarem we wszystkich dziedzinach życia i rozwoju.

Przeszedł przez życie czyniąc dobro… Słowa te wyryte na płycie grobowca doktora Lidmanowskiego najbardziej określają jego życie, jego czyny, jego pasję lekarza i społecznika, jego wysiłki dla miasta Zagórowa – dla którego był filarem we wszystkich dziedzinach życia i rozwoju. Konstanty – Kwiryn- Józef Lidmanowski urodził się 30 marca 1865r. w Słupcy z ojca Ignacego s. Jana i matki Izabeli. Ojciec jego prowadził pocztę konną. Zawsze miał dwa wypoczęte konie, które wymieniał podczas postoju przejeżdżającej przez miasto poczty i odbierał w drodze w drodze powrotnej. Matka była c. Burmistrza Konstantego Nehringa i Julii z Jerzmanowskich – znanej rodziny w słupeckim środowisku w XVIII w. Gdy syn Konstanty miał 11 lat w dniu 19 lipca 1876r. rodzice nabyli po stronie wschodniej miasta obok kościoła św. Wawrzyńca plac- ogród o pow. 69 prętów kwadratowych ze starym domem mieszkalnym piętrowym i szopę drewnianą od p. Nepomuceny Neuman z domu Romanowskiej.

W Słupcy panuje opinia i przechodzi z pokolenia na pokolenie, że dom ten był historyczny z uwagi na zatrzymanie się w nim na noc, cesarza Napoleona podczas przejazdu przez Słupcę w 1812 r. Konstanty miał czworo rodzeństwa; brata Dawida- Eugeniusza- Tomasza, późniejszego lekarza medycyny oraz siostry Leokadię z męża Ptakowską, Eugenię- Marię- Józefę z m. Narczyńską i Balbinę – Kornelię – Julię, która zmarła bezpotomnie. Wychowaniem dzieci zajmowała się matka Izabela, która swoje zasady życia, swój patriotyzm i wiedzę ogólną wyniesioną z domu wpajała dzieciom. Syna Konstantego umiejącego już trochę czytać i pisać wysłała do szkoły realnej do Konina, a po latach do średniej do Kalisza. Pan Konstanty podczas nauki w Kaliszu postanowił zostać lekarzem co rodzice zaakceptowali i przy ich pomocy mógł studia kontynuować. Matka doktora zmarła w 1904r., ojciec w 25 lat później w 1929 roku. Pan Konstanty ożenił się jeszcze podczas studiów z p. Bronisławą Dawidówną. Z tego małżeństwa miał dwie córki Jadwigę i Bronisławę. Żona Bronisława zmarła mu przedwcześnie i w parę lat po jej śmierci ożenił się drugi raz z p. Kornelią Długokęcką. W 1893r. osiedlił się w Zagórowie, gdzie mieszkał już do śmierci. Całe dorosłe życie p. Konstantego było przepełnione szeregiem inicjatyw, które podejmował dla dobra miasta przeznaczając na te cele własne fundusze. Prawie w centrum miasta kupił działkę i wybudował dom mieszkalny, który do dzisiaj stoi i służy ludziom upośledzonym i niepełnosprawnym. W okresie pracy p. Konstantego w Zagórowie szalały pożary, które nękały co pewien czas miasto i społeczeństwo.

Działo się to nie tylko w Zagórowie, ale także w innych miastach Wielkopolski. Widząc już działające straże ogniowe np. Słupcy od 1893r. czy w Strzałkowie postanowił zorganizować ludzi do walki z -Czerwonym kurem- także w Zagórowie, co nastąpiło w 1899r. Przy pomocy czynnych Zagórowiaków jak Michała Szumańskiego, Tomasza Słowińskiego, Władyława Witkoskiego, Andrzeja Kinowskiego, i szeregu innych osób zaczęła działalność pierwsza straż. Doktor Lidmanowski został pierwszym naczelnikiem. Do zakładanej jednostki zwerbował około 80 osób z Zagórowa i okolicy. Razem z nimi brał udział w ćwiczeniach i zbiórkach. Sam szkolił strażaków z działu sanitarnego na kursach pierwszego, drugiego, trzeciego stopnia. Utworzył 4 oddziały; Toporników, Sikawkowy, Wodny i Porządkowy. Z dotacji magistratu miasta i z ofiar mieszkańców zakupił niezbędny sprzęt: sikawki, beczkowozy, bosaki, drabiny, węże, hełmy, mundury, pasy, topory. Przez szereg lat był powiatowym prezesem znanym jako działacz aktywny, jego prace dla potrzeb miasta zmierzały też w kierunku utworzenia Towarzystwa Porzyczkowo Oszczędnościowego co nastąpiło w 1901r. Konstanty Lindmanowski jako założyciel był pierwszym udziałowcem tego towarzystwa. Do dnia dzisiejszego w BS wisi portret założyciela tej jednostki.
Zagórów jak szereg miasteczek Wielkopolski cierpiał z braku szkół elementarnych. Dla podniesienia oświaty, polepszenia warunków nauki wszystkich dzieci i prowadzenia nauki w j. polskim, Doktor pomyślał też o wprowadzeniu szkoły, która powstała w 1906 r. W mieście istniała szkoła powszechna rządowa, ale językiem wykładowym był j. Rosyjski i do tej szkoły mogły jak w innych miastach królestwa uczęszczać tylko dzieci zamożnych rodziców tzw. numerowych lub obywateli co znaczyło posiadających majątek stały i urzędników państwowych. Nową szkołę doktor założył przy dobrej współpracy i pomocy przyjaciela ks. Kan. Kazimierza Pęcherskiego, a językiem wykładowym był polski. J. rosyjskiego uczono tylko w wyjątkowych przypadkach dla zmylenia władz carskich. Dzięki dużemu zaangażowaniu doktora do szkoły zaczęło uczęszczać ok. 150 dzieci. Rodzice zgłoszonych do nauki dzieci wpłacali do kasy straży 1 rubla miesięcznie a rodziny najbiedniejsze z tej opłaty były zwolnione. Szkoła mieściła się na rogu ulic Pocztowej i Krzywej.

Po 9 latach w 1910 pan Konstanty pomyślał też o przedszkolu i ogródku jordanowskim, które z braku placu założył na części własnej działki. Wielkim dziełem tego społecznika długoletniego radnego magistratu była inicjatywa budowy gmachu strażnicy ze salą widowiskową, w której oprócz OSP znalazło się pomieszczenie także dla Banku Ludowego. Doktor ofiarował na ten cel własne pieniądze w sumie 25000 zł. W 1913 r. za jego przyczyną przy OSP powstała żeńska drużyna tzw. -Samarytanek-. Drużyna ta współpracowała ze strażą, brała udział w ćwiczeniach, pokazach sprawnościowych, pochodach, a o jej aktywności świadczyć może fakt zdobycia 1 miejsca i nagrody wojewódzkiej w 1934 r. na zawodach dla zespołów żeńskich w Łodzi. Pierwszą długoletnią komendantką tej drużyny była zawsze czynna i oddana straży pani Zenobia Polińska.
Drużyna żeńska OSP istniała do wybuchu II wojny i została rozwiązana przez okupanta w 1940 r. Zagórowianie starszego pokolenia w tym także członkowie mojej rodziny, rodowitych Zagórowian i moja mama wspominali, że był to człowiek pełen życia, pełen inicjatyw i pomysłów niczym naczynie przepełnione po brzegi, pełen zapału i sił jakby czerpał to wszystko z tajemniczego źródła. Gdziekolwiek się pojawiał ciągle się z kimś witał, komuś się kłaniał, ktoś go z daleka nawet pozdrawiał, ktoś go o coś prosił. Wydawać się mogło, że znał całe miasto i że z mieszkańcami był za pan brat. Miał w sobie wielkie bogactwo dziwnego łagodnego uśmiechu, czasem jednostronnego, z pod wąsa. Tam gdzie przybył robiło się weselej i głośniej, jakby obecność jego była niezbędna i konieczna do ożywienia zebrania, czy grupy ludzi. Miał w sobie wielki optymizm i żył prawdą i nadzieją, którą umiał zasiać w sercach zagórowian. Wstawał zwykle o godz. 5-tej rano i wychodził na spacer. Miał czas na wszystko i dla wszystkich, czytał wiele, pisał dużo, wiedział o wszystkim co się działo w kraju i na świecie. Był uczynny, każdemu dalszemu i bliższemu, każdego wspomagał i pocieszał, nie starał się o popularność. Jego postępowanie i jego słowa dowodziły, że Bóg był u niego często na ustach i zawsze ponad wszystkim. Nie położył się spać, by nie przeczytać rozdziału z książki z którą się nigdy nie rozstawał, a która miała tytuł -Naśladowania- Książka ta po jego śmierci znalazła się u siostry p. Korneli w Słupcy. Panią Kornelię dobrze znałem, ponieważ często przebywała w naszym domu, a ja chodziłem do jej sklepiku z materiałami piśmiennymi i do jej domu, gdy została przeniesiona do organistówki.
Jako młody chłopak z książki tej przerysowywałem ilustracje ze Starego Testamentu, ucząc się kopiować wybrane obrazki. Ten nieprzeciętny człowiek zmarł tak jak żył na posterunku pracy 6 stycznia 1943r. przy łóżku chorego. W Słupcy był dobrze znany i miał wielu przyjaciół, którym także udzielał pomocy i ludzie go mile wspominają. Niech będzie przykładem dla naszego pokolenia, czego można dokonać uczciwą pracą i jak należy żyć aby zyskać uznanie społeczeństwa. Jestem dumny z tego, że K. Lidmanowski urodził się w Słupcy i mogę go zaliczyć do plejady zasłużonych Słupczan. Cieszę się, że mogę o tym tytanie pracy pisać aby trwał w naszej pamięci. Naród swoim bohaterom stawia pomniki, kościół wynosi ludzi na ołtarze, a zagórowianie w 50-cio lecie śmierci doktora zorganizowali uroczystą sesją naukową. Sesja odbyła się w dniu 8 maja 1993r. w Kościele Parafialnym. Mszę św. odprawił prałat Antoni Łasa z Konina, a homilię wygłosił biskup Roman Andrzejewski. Po mszy św. została odsłonięta na frontonie Ośrodka Kultury pamiątkowa tablica poświęcona dr. Lidmanowskiemu. Referaty na sesji wygłosili Marian Jarecki i Stefan Kumosa.
Pan Konstanty w 1843r. ukończył wydział lekarski na Uniwersytecie Warszawskim i marzył o pracy w terenie. W 1900r. we własnym mieszkaniu zorganizował szpital na kilka łóżek, który prowadził przeszło 15 lat. Cały czas jednak marzył, by był to szpital z prawdziwego zdarzenia. W 1910r. rozpoczął po wielu rozmowach z władzami miasteczka budowę gmachu w którym mógł leczyć pacjentów na wielką skalę co czynił do 1943r.Szpitalik miał 20 łóżek. Zajmował się chorobami wewnętrznymi, położnictwem, chirurgią. Nie odmawiał nikomu udzielenia pomocy nawet wtedy kiedy sam był chory. Dom przez niego wybudowany stoi do dnia dzisiejszego i służy społeczeństwu jako Dom Pomocy Społecznej dla ludzi dorosłych, samotnych i upośledzonych. Ludzie biedni i strażacy leczeni buli bezpłatnie, a ci, którzy musieli przebywać w szpitalu płacili tylko za lekarstwa. Pośród rozlicznych obowiązków nadmienić także muszę, że swoje wiadomości lekarskie pogłębiał przez czynne uczestnictwo w zjazdach lekarskich i kursach. Wygłaszał referaty, sam wydawał je drukiem. W Bibliotece Miejskiej została otwarta wystawa poświęcona pamięci dr. Konstantego Lidmanowskiego.

6 komentarzy

  1. Jan Bohdan Gliński

    Biogram Konstantego Kwiryna Lidmanowskiego ur. 3 03 1865 w Słupcy zamieszczono w piątym tomie „Słownika Biograficznego Lekarzy i Farmaceutów Ofiar Drugiej Wojny Światowej” – który zostanie wydany w formie książkowej przypuszczalnie w 2010 roku przez Naczelną Izbę Lekarską w Warszawie ul. Sobieskiego 110.

  2. Pan Konstanty w 1843r. ukończył wydział lekarski na Uniwersytecie Warszawskim i marzył o pracy w terenie. W 1900r. we własnym mieszkaniu
    Konstanty – Kwiryn- Józef Lidmanowski urodził się 30 marca 1865r. w Słupcy z ojca Ignacego s. Jana i matki Izabeli.
    Panowie historycy troszke uwagi przy pisaniu historii , aby matematycznie też się zgadzało.

  3. basiadp@tlen.pl

    Od dziecinstwa slyszalam to nazwisko wymawiane z wielkim szacunkiem przez moich Rodzicow. Dzis mieszkam w Krakowie a wszystko z tamtych Stron jest mi bliskie i drogie. Czytam zawsze. B. Pogoda

  4. Jeżeli ktoś z Państwa wie gdzie i w ktorym roku Julia J. zawarła zwiążek małżeński z N. bardzo proszę o list na
    plisst@poczta.onet.pl
    Stefan

  5. Mi też Zagórów i jego mieszkańcy są jakby bliscy, od dziecka tam jeździłem do dziadków i zawsze lubię tam zajrzeć, bo te strony nad Wartą zawsze będą już trochę moje, a na pewno w sercu. kvintopol@tlen.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.