Rodzina Sypniewskich

Rodzina SypniewskichRodzina Sypniewskich związana była z posiadłością Sypniewo, folwarkiem leżącym pod Wągrowcem; 4 km na południe od Margonina i 8 km na północny zachód od Kurnika, między Kamionkami, Piotrowem a Szczytnikami.

Z historii rodziny

Rodzina Sypniewskich związana była z posiadłością Sypniewo, folwarkiem leżącym pod Wągrowcem; 4 km na południe od Margonina i 8 km na północny zachód od Kurnika, między Kamionkami, Piotrowem a Szczytnikami.
Folwark składał się z 40 ha roli, 5 ha łąk i 1 ha lasu. Przed 1800 rokiem należał do większej posiadłości – Sypniewa, na którą składało się 500 ha roli, 52 ha łąki i 84 ha lasu. Majątek ten był już znany w 1380 roku i należał do Janka wójta Kwieciszewskiego, a około 1793 roku Sypniewo posiadał Fryderyk Skorzewski. Nie znany jest powód odłączenia owych 40 ha ziemi z dworem. W latach 1800-? 1836 jego właścicielami byli Józef i Justyna Sypniewscy wywodzący się, z wymienionego wyżej, Piotrowa. Mieli oni dwóch synów: Józefa i Antoniego, i dwie córki Justynę (wyszła za mąż za Józefa Gutschem) i Bronisławę (żona Ferdynanda Jackowskiego).
W majątku mieszkał także Antoni Sypniewski, brat Józefa, kawaler, kapitan Wojska Polskiego, uczestnik Powstania Listopadowego. W bitwie pod Ostrołęką w 1831 roku został poważnie ranny w nogę. Nie mając żadnych informacji rodzina była przekonana, że poległ. Powrócił po kilkunastu miesiącach z dalej nie wyleczoną nogą. Jako powstańca władze pruskie uznały go za buntownika, wywrotowca i człowieka niebezpiecznego. Podczas jego pobytu w Powstaniu Prusacy mścili się na rodzinie, aż w końcu majątek skonfiskowali. Po powrocie, Antoni wytoczył proces o zwrot majątku. Ciągnął się on parę lat, ale Sypniewo zwrócono. Po stracie Sypniewa Józef i Justyna Sypniewscy zamieszkali w Zborowie pod Książem, gdzie zmarli w połowie lat sześćdziesiątych XIX w., w czasie epidemii cholery.
Majątek rozpadł się, ojcowizna została podzielona pomiędzy członków rodziny. Część przypadająca Józefowi Sypniewskiemu, właścicielowi majątku, wynoszącą 11.000 talarów przypadła rodzeństwu Edwardowi (ur. 28 marca 1849 r.) i Justynie (młodszej od brata o 2 lata). W związku z tym, że oboje byli małoletni, została utworzona Rada Opiekuńcza, która na opiekuna dzieci powołała ich wuja – Józefa Gutschem. Józef Gutschem część pieniędzy przeznaczonych na wykształcenie i wychowanie Edwarda spotrzebował prawidłowo wysyłając chłopca do gimnazjum w Śremie, resztę jednak kapitału przywłaszczył sobie.
Po odebraniu Edwarda Sypniewskiego z piątej klasy gimnazjum Józef Gutschem – oddał go w termin montera do Poznania. Jednak wskutek wątłego zdrowia Edward nie wytrwał i cichaczem powrócił do domu swego opiekuna – wuja. Inny wuj Edwarda Ferdynand Jackowski ożeniony także z Sypniewską, siostrą pierwszej żony Józefa Gutschego, pokierował Edwarda Sypniewskiego, oddając go w praktykę na gorzelnika w majątku Klenka w Poznańskim pod Nowym Miastem do gorzelnika Gellerta. Właścicielem tego majątku był Kenneman jeden z twórców polakożernego stowarzyszenia znanego pod nazwą „Hakata”.
Po ukończeniu nauki Edward pierwszą pracę otrzymał we wsi Sławsk w powiecie konińskim, majątku należącym do trzech braci Bietramów, rosyjskich jenerałów. Pracował tam i mieszkał przez szereg lat. W tym czasie założył rodzinę. Był dwukrotnie żonaty. Jego pierwszą żoną była Rozalia. Miał z nią trzech synów: Bolesława, Mariana i Kazimierza oraz dwie córki: Helenę i Jadwigę. Po raz drugi ożenił się z Matyldą Gutschem. Z Matyldą dochował się siedmioroga dzieci: Tadeusza (przyszłego księdza), Henryka, Władysława, EDWARDA, Józefa, Janiny i Marii.
W tym czasie, gdy miał się urodzić syn Edward rodzice Edward i Matylda mieszkali w Samarzewie. Ojciec pracował w miejscowej gorzelni. W 1886 roku pan Edward (syn Józefa) dobrze sytuowany kupił w Słupcy, na „Krzywdzie” działkę ziemi i postawił dom drewniany, który po kilku latach sprzedał rodzinie Gorzkowskich. Belki użyte do budowy tego domu pochodziły z lasów kazimierskich, nie były żywicowane. Żywica z nich ciekła jeszcze w latach 60-tych.

Wojciech Sypniewski

Urodził się 21 stycznia 1916 roku. Rodzicami byli Janina z Fiszerów i Edward Sypniewscy. Początkowe wykształcenie uzyskał w Słupcy. Naukę w gimnazjum rozpoczął od ukończenia pierwszej klasy w Państwowym Gimnazjum im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu, a następne 6 klas w szkole Towarzystwa Salezjańskiego w Aleksandrowie Kujawskim. W dniu 10 września 1935 roku wstąpił do Państwowej Szkoły Budownictwa w Warszawie mieszczącej się przy ulicy Wspólnej 81, gdzie zaliczył też wymaganą przepisami praktykę. Świadectwo ukończenia szkoły i prawo używania tytułu technik budowlany uzyskał 14 czerwca 1939 roku.
Pierwszą pracę podjął na stanowisku kierownika działu technicznego rozbudowy i remontu Głównej Fabryki Uzbrojenia Nr 1 filia nr 1 w Zgierzu k. Warszawy. Tam zastała go wojna. Wrócił do Słupcy, gdzie pozostawał w domu rodzinnym do 1 marca 1941 roku. Wiedząc, że może zostać wywieziony na prace przymusowe w Niemczech, udało mu się podjąć pracę w Koninie, gdzie został zatrudniony w dwóch niemieckich firmach budowlanych.
W latach 1941 ? 1942 pracował w biurze nieruchomości Grundtstucksgesellsehaft, gdzie zajmował się pomiarami domów, mieszkań, sporządzał kosztorysy, plany remontów i przeróbek. Do jego obowiązków należał także ogólny nadzór nad inwestycjami tej firmy.
W dniu 1 kwietnia 1942 roku przeniósł się do Landratsamt Konin Kreisbanamt II, gdzie pracował do czasu opuszczenia przez okupanta Konina.
Ożenił się 10 grudnia 1944 roku z Haliną Dybczak. Ślub odbył się w Poznaniu w kościele pw. św. Łazarza.
W styczniu 1945 roku zaczęto organizować Starostwo w Koninie. Pan Wojciech zgłosił się do pracy i został zatrudniony początkowo w Wydziale Odbudowy, a następnie Budowlanym. Pracował w nim jako technik budowlany i zastępca kierownika wydziału do sierpnia 1948 roku. W latach 1948 ? 1956 zatrudniony był jako budowlaniec w szeregu firm powiatu konińskiego, miedzy innymi w PZGS Konin, Przedsiębiorstwie Budownictwa Wiejskiego w Poznaniu Rejon Konin, Spółdzielni ?Odrodzenie?. Z dniem 1 października 1946 roku został nauczycielem w Publicznej Średniej Szkole Zawodowej w Koninie, ucząc przedmiotów technicznych i zawodowych.
Po utworzeniu powiatu słupeckiego otrzymał zatrudnienie w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, najpierw w Wydziale Budownictwa, a od 1958 roku w Powiatowym Zespole Urbanistycznym. W tym czasie uzupełnił, w Poznaniu, swoje kwalifikacje zawodowe, otrzymując prawo używania tytułu ?budowniczy uprawniony?
Po likwidacji powiatu, w 1975 roku, parę miesięcy pracował w Urzędzie Gminy Lądek, gdzie jak wspominał nie było dla niego właściwego miejsca. Po epizodzie lądkowskim, zrealizował marzenie swojego życia. Organizował i otworzył 21 stycznia 1975 roku, oczekiwane od dawna, Muzeum Regionalne w Słupcy.
W tym miejscu pragnę podkreślić, że muzeum to powstało tylko i wyłącznie dzięki wielkiej pasji i uporze oddanego tej sprawie człowieka. Żył on zbieractwem na co dzień, nie będąc zrozumiałym przez innych.
Był to człowiek bardzo aktywny, snuł własne plany odnośnie miasta i okolicy. Pomimo pracy zawodowej wiele czasu poświęcał ziemi słupeckiej i zbierał wszystko co z kulturą rejonu było związane. Kto go znał wiedział, że swoje ?maniactwo? przejął od ojca Edwarda ? nauczyciela, zbieracza, jednego z najlepszych słupeckich kierowników szkoły powszechnej.
Wojciech Sypniewski był znany prawie w każdej wsi, w tysiącach wiejskich domów. Interesowało go wszystko: od znalezisk prehistorycznych do przedmiotów z okresu II wojny światowej. Zbierał mundury, buty wojskowe, pieniądze, przedmioty gospodarstwa domowego, książki, garnki, lampy, fotografie, starodruki, dokumenty cechowe. Szkicował stare domy, stodoły, ulice. Był przy każdej budowie, w każdym wykopie czy przy każdym znalezisku. Pamiętam jak przemierzał ulice miasta obwieszony torbami, w których zawsze coś nosił. Były w nich nowozdobyte dokumenty, skorupy naczyń pradziejowych, czasami wyrzucony stary aparat fotograficzny, a niekiedy cegły włożone ukradkiem przez miejscowych dowcipnisiów.
Ten zapatrzony w przeszłość człowiek bardzo kochał dzieje Słupcy i całym sercem był im oddany. Gdy pojawili się na słupeckim rynku ludzie, którzy przyszli wyciąć ?Dęby Wolności?, posadzone, tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w wielkiej manifestacji religijno ? patriotycznej, płakał jak dziecko. Wiedział, że w tej sprawie był bezsilny. Widział ich śmierć, Nikt jednak nie chciał widzieć jego łez, nikt nie chciał słyszeć jego interwencji u władz. Marzył o takiej chwili, kiedy znajdzie się ktoś, kto spisze jego olbrzymią wiedzę, tą zdobytą przez lata zbieractwa i tą uzyskana od ojca. Były w jego życiu takie momenty, kiedy dzielił się uwagami, przekazywał swoje wiadomości. Byłem jednym z tych, którzy skorzystali z jego informacji o ludziach, mieście i regionie. Ze swojego worka wiedzy o Słupcy przekazał dużo, ale w sumie rzec można, tak niewiele.
Każdy dzień był dla niego wypełniony pracą w terenie, gdzie zawsze coś odkrywał. Noce poświęcał na pracę w domu. Zamykał się w niedostępnym dla nikogo pokoiku na piętrze, w swojej pracowni, gdzie niejeden wschód słońca powitał go przy pracy. Pokoik był pełen zbiorów, tych starych i tych najnowszych. Pan Wojciech czyścił je, opisywał, naprawiał i delektował się ich widokiem. Zbiory wisiały na ścianach, leżały na oknie, biurku, krześle, podłodze i półkach. Sam nawet miał trudności w poruszaniu się w tym swoim królestwie zamkniętym w 18 metrowym pokoiku.
Marzył, by kiedyś opisać przebieg Powstania Styczniowego na ziemi słupeckiej ze szczegółami, o których nie wiedzieli nawet zawodowi historycy. Częścią tej wiedzy podzielił się z Jadwigą Karpińską, w trakcie pisania przez nią pracy magisterskiej u prof. Kiniewicza o Powstaniu Styczniowym w powiecie konińskim. W swoich zbiorach posiadał modlitewnik powstańczy ze śladami krwi, kule karabinowe wyjęte z drzew na miejscu potyczek powstańczych, czy sygnałówkę z kurhanu w Myszkówku.
Był człowiekiem który na wszystko miał własne zdanie, który przerywał rozmowy i dyskusje tłumacząc każdy poruszany temat po swojemu, który nie tylko interesował się przeszłością miasta, ale brał aktywny udział w czynach społecznych, w pracach przy budującym się szpitalu, szkole, czy boisku sportowym. Jego żona, pani Anna, niewiele miała z męża pociechy. Wracał z terenu o różnych porach dnia. Kiedy zostawał w Słupcy spacerował. Były to długie, wielokilometrowe wędrówki, w których dzielnie towarzyszył mu Henryk Czarciński. W trakcie ich rozmawiali o Słupcy, jej problemach i historii. Co dwa dni można było zobaczyć pana Wojciecha niosącego na tzw. szuńdach, czy nosidłach wodę ze studni. Zatrzymywał się odpoczywając dwa razy. Raz obok mojego domu, gdzie wdawał się w rozmowę z moim ojcem, ze mną lub napotkanymi przechodniami. Rozmowy te trwały zawsze koło godziny, a dotyczyły miasta, jego historii i dnia dzisiejszego. Drugi przystanek robił na rogu ulicy Warszawskiej i Wąskiej, gdzie przy jej końcu był jego dom.
Uczestniczyłem w kilku jego pracach w terenie. W 1962 roku jesienią pojechaliśmy do Piotrowic jego Skodą Oktawią. Sama jazda była już przygodą. Samochód z garażu musiał wyprowadzić zaufany kierowca, którym zazwyczaj był pan Jan Daszkiewicz. Następnie już na ulicy Warszawskiej wsiadał za kierownicę pan Wojciech i zaczynał wykonywać wszystkie czynności według instrukcji, którą miał zawieszoną na szyi. Instrukcja zaczynała się słowami: włożyć kluczyk, wyciągnąć ssanie, zapalić silnik, włączyć sprzęgło, następnie pierwszy bieg, itd. W Piotrowicach prowadziliśmy dokumentacje rozebranego dworu Gustowskich. Dokumentacja dotyczyła dokładnych pomiarów dworu oraz jego sfotografowanie. Po powrocie do Słupcy Wojciech Sypniewski powiedział do mnie „dziecko kochane na drugi tydzień będziemy mierzyć miasto”. Zastanawiałem się jak ta praca będzie przebiegać i czego dotyczyć. Okazało się, że dotyczyła ona pomiaru murów miejskich, które kiedyś otaczały starówkę. Pamiętam dobrze, że otrzymaliśmy wymiary 283 m po linii wschód-zachód i 382 m po linii północ-południe. Pracy naszej towarzyszyły drwiny. Pan Wojciech jak zwykle spocony, obwieszony raportówkami z nikim nie dyskutował, na drwiny nie odpowiadał i w milczeniu zapisywał odmierzane, kolejne odcinki. Dowcipnisie dogadywali, że jutro będą robione pomiary księżyca.
Kończąc to wspomnienie o rodzinie Sypniewskich, pragnę powiedzieć, że ten trudny człowiek, rodowity słupczanin był wielkim miłośnikiem miasta i ziemi słupeckiej. Był prekursorem badań o naszych bogatych w historie terenach. To on właśnie, przez swoje zbieractwo ocalił od zapomnienia wiele pamiątek naszej słupeckiej ziemi.
Zmarł 25 listopada 1978 roku i tak jak ojciec został pochowany na słupeckim cmentarzu w grobowcu rodzinnym.

Edward Jan Sypniewski

Urodził się 25 listopada 1888 roku. Trudno jest w tej chwili odtworzyć jego dzieciństwo i młodość. Pierwsze pewne informacje pochodzą dopiero z okresu kiedy to rozpoczął swoją karierę zawodową.
W dniu 31 maja 1909 roku ukończył Seminarium Nauczycielskie w Łęczycy i wyższy kurs nauczycielski w Warszawie, a już 7 września tego roku otrzymał nominację na nauczyciela Szkoły Powszechnej w Dębach Szlacheckich w powiecie kolskim, gdzie uczył przez rok.
Od 1 września 1910 roku do 1 września 1918 roku był nauczycielem w Młodojewie. W tym czasie należał już do Związku Nauczycielstwa Polskiego. W czasie pracy w Młodojewie Edward Sypniewski był sekretarzem Kółka Rolniczego; prowadził pólka doświadczalne, organizował wycieczki gospodarcze, prowadził pogadanki z ogrodnictwa, co potwierdził w dniu 3 czerwca 1938 roku w odpowiednim piśmie burmistrz Słupcy Czajewicz i prezes Kółka Rolniczego w Młodojewie, dziedzic Stanisław Furmański.
24 czerwca 1913 roku mając 25 lat ożenił się z Janiną Fiszerówną córką Aleksandra i Franciszki z domu Kozickiej ze Słupcy. Z małżeństwa urodziło się dwóch synów Stanisław i Wojciech. Stanisław zmarł w niedługim czasie po urodzeniu. Podporą życia rodziców był syn Wojciech.
Pochodził z rodziny patriotycznej. Wychowany jak setki Polaków na polskiej literaturze patriotycznej, słyszący opowiadania o bohaterach powstań narodowych, wiedział dobrze co znaczy niewola, radował się z odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 roku. W tym też roku rozpoczął swoją pracę w oświacie słupeckiej.
3 sierpnia 1920 roku jako ochotnik poszedł do wojska, aby wziąć udział w wojnie z bolszewikami. Przed tą decyzją zdążył jednak, 28 kwietnia 1920 roku ukończyć w Warszawie ośmiodniowy kurs pożarniczy w stopniu celującym, z odznaczeniem. Kurs był zorganizowany przez Warszawski Związek Floriański. W wojsku został wcielony do 1 kompanii 18 pp, jednak z powodu wątłego zdrowia na front nie został dopuszczony i skierowano go do kompanii sztabowej, w charakterze kreślarza. Z obowiązków wywiązywał się sumiennie i należycie. W dniu 24 września 1920 roku został zwolniony z wojska z powodu trapiącej go od lat choroby, a 23 kwietnia 1923 roku został przeniesiony do rezerwy.
Podnosząc swe kwalifikacje zawodowe 18 czerwca 1923 roku ukończył roczny kurs robót ręcznych w Warszawie. Przebywając w stolicy zawarł szereg znajomości, należał między innymi do IV Okręgu Straży Obywatelskiej Miasta Stołecznego Warszawy.
W 1925 roku, w wakacje, w Słupcy zorganizowany został przez władze szkolne kurs rysunków i robót ręcznych dla nauczycieli szkół powszechnych. Na tym kursie pan Edward Sypniewski był prelegentem, co może świadczyć o jego dużych kwalifikacjach zawodowych.
W 1926 roku wybrany przez społeczeństwo słupeckie radnym, został członkiem zarządu miasta. Jako radny z powodzeniem reprezentował interesy oświaty o czym może świadczyć wysokość nakładów jakie miasto, w tym okresie, przekazywało na utrzymanie szkoły. Z budżetu 1927/28 roku uzyskał znaczną kwotę na zakup tablic, wyposażenia do pracowni robót ręcznych i rysunku, mebli do dwóch innych klas oraz krzeseł wiedeńskich do pokoju nauczycielskiego i kancelarii. W 1929 roku wybudował boisko szkolne i kosztem 14.000 zł. studnię artezyjską. W pierwszym roku urzędowania budżet miasta wynosił 18.000 zł. a na potrzeby szkoły przekazano 7.000 zł.
W latach 1927 ? 1930 był przewodniczącym Ligi Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwgazowej, a w latach 1927 ? 1939 aktywnym członkiem PCK. W dniu 3 grudnia 1928 roku za swoją pracę społeczną otrzymał medal 10-lecia Odzyskania Niepodległości, o który wnioskowało Kuratorium Okręgu Szkolnego w Łodzi. W święto Niepodległości 11 listopada 1930 roku został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi z wniosku Kuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego.
Edward Sypniewski od 1 kwietnia 1931 roku pełnił obowiązki kierownika szkoły, ponieważ poprzedni kierownik, pan Jakubowicz odszedł w stan spoczynku. Po wygraniu konkursu, 1 października 1931 roku został mianowany kierownikiem szkoły i otrzymał dekret nominacyjny. Od marca tego roku, przez okres trzech lat, został powołany na członka komisji egzaminacyjnej do przeprowadzania egzaminów praktycznych dla nauczycieli publicznych szkół podstawowych w powiecie konińskim i słupeckim. W czerwcu 1932 roku był Komisarzem Spisowym II-go Powszechnego Spisu Ludności. Za swoją ofiarną pracę został uhonorowany odznaką Głównego Urzędu Statystycznego II Powszechnego Spisu.
W marcu 1932 roku ukończył w Poznaniu kurs prahistorii przy Kuratorium Okręgu Poznańskiego, który pobudził jego zainteresowania związane z tą dziedziną wiedzy. Zaowocowało to założeniem, w wakacje 1932 roku w szkole, muzeum, w którym znajdowały się jego prywatne zbiory. Umieścił tam wiele eksponatów, szczególnie z prahistorii, ale także miejskie pergaminy, rejestry przywilejów cechów słupeckich, pieczęcie miejskie, dokument lokacyjny naszego miasta z podpisem Przemysława II. Pan Edward uratował przed zniszczeniem zawartości szeregu grobów prasłowiańskich w tym: urny, szpile, toporki, fibule. W każdej wolnej chwili zbierał stare przedmioty ze strychów słupeckich domów. O zbiorach pana Edwarda pisał docent Z. Drzewiecki z Uniwersytetu Poznańskiego w przeglądzie Archeologicznym pt. „Pamiątki archeologiczne w muzeach prywatnych”.
W dniu 11 listopada 1936 roku został odznaczonym, po raz drugi, Srebrnym Krzyżem Zasługi za działalność społeczną i oświatową. 25 maja 1938 roku odznaczony został brązowym i srebrnym medalem za zasługi i służbę społeczną.
W czerwcu tego roku przeszedł w stan spoczynku, a powodem była wieloletnia choroba – katar żołądka i złośliwa anemia. Leczył się, na te uciążliwe schorzenia, u doktora Apta, który mieszkał przy ulicy 11 listopada nr 8. W tym też roku, pomimo pogarszającego się stanu zdrowia został zakwalifikowany do pomocniczej służby wojskowej.
W okresie II wojny światowej nie pracował, ale „chałupniczo” zajmował się introligatorstwem.
Do pracy powrócił jednak w 1945 roku pracując w księgarni nr 75 zwanej „Oświata”, której był założycielem i kierownikiem handlowym.
W dniu 1 stycznia 1950 roku księgarnia jego została upaństwowiona, a pracownicy zatrudnieni na nowych warunkach przez tzw. „Dom Książki”. Pan Sypniewski z tej placówki zwolnił się. Z dniem 1 września 1951 roku rozpoczął pracę jako pracownik umysłowy w aptece społecznej nr 58 w Słupcy (która była kierowana przez Halinę Gawrych), gdzie był kasjerem i sekretarzem.
Rodzina Edwarda Sypniewskiego, do czasu kupna własnej działki z budynkiem mieszkalnym przy ulicy Wąskiej, mieszkała przez kilkanaście lat w budynku szkoły powszechnej i przy ulicy Okopowej. Kupno posesji nastąpiło w dniu 14 listopada 1949 roku od Marka Klemensa Blumcwaiga (który w czasie okupacji zmienił nazwisko, przyjmując rodowe nazwisko matki – Bogacki) syna Dawida Icka i Serdy vel Salomei z domu Bogackiej małżonków Blumcweig.
Senior Sypniewski był popularny w Słupcy i znany w słupeckim środowisku poprzedniego pokolenia, jako dobry organizator szkolnictwa, dobry i sumienny pedagog. Cieszył się szacunkiem władz miasta i parafii. Był człowiekiem o wysokiej kulturze osobistej, umiał kształtować charakter dzieci, rozwijać ich wole i umysł. Był dobrym mężem i ojcem. Cieszył się dużym autorytetem wśród wielu obywateli naszego miasta i jego władz. Zmarł 25 września 1972 roku i został pochowany w rodzinnym grobowcu na słupeckim cmentarzu.

Edward i Wojciech Sypniewscy we wspomnieniach słupczan

Pani Jadwiga Białkowska zamieszkała w Słupcy.

Edwarda Sypniewskiego mało znałam i pamiętam tylko jego sylwetkę. Był wysoki, szczupły i przystojny.
Dobrze pamiętam syna Wojciecha. Wojciech Sypniewski był zawsze bardzo zapracowany, grzeczny i uczynny. Za drobne swoje usługi projektowe nie brał żadnej zapłaty. Pamiętam jak szybko chodził, jak był obwieszony teczkami i jeszcze coś dźwigał w ręce. Pamiętam jego słynne powiedzenie „Dziecko kochane”.
Zmarł już dawno, ale zawsze go dobrze pamiętam i zawsze go widzę jako człowieka uśmiechającego się pod wąsem, z raportówką w ręce. Był człowiekiem czynu i pracy. Projektował nasz dom i nadzorował budowę. Dom na tamte czasy był przez wielu znawców i znajomych podziwiany i oglądany. Dom jego projektu jest funkcjonalny i wygodny.
Pan Wojciech kochał miasto i odkrywał jego historię. Pasjonował się jego historią i żył jego przeszłością.

Pani Irena Bitner – Słupca
Pana Edwarda Sypniewskiego znałam z dobrych cech charakteru, punktualności, solidności, stanowczości. Wymagał dużo od siebie, pracowników i uczniów. Często odwiedzał nasz dom i z ojcem rozmawiał o różnych sprawach dawnych i bieżących. Przychodził sam lub z panem Mieczysławem Gieryniem, często rozmawiali o szkole, o trudnościach wynikających z działalności szkoły. Co tydzień pożyczał od ojca gazetę rosyjską, a następnie rozmawiali na tematy polityczne i o trudnych czasach w których przypadło im żyć.
Syn jego Wojciech zbierał przez długie lata przedmioty mające związek z historią Słupcy i okolic. Mama dała mu też prasę do wyciskania sera. Prasa pochodziła z majątku mojej mamy Marii Koteckiej. Pan Wojciech wyprosił też bardzo ładne kaftaniki dziecięce.
Muzeum, o którym całe życie marzył wreszcie uruchomił w rynku, w domu po spółdzielni, gdzie dostał wolny lokal.

Irena Karpińska ul. Okopowa
Rodzinę Sypniewskich dobrze znałam. Edward Sypniewski pewien czas, w młodości mieszkał w szkole podstawowej razem z kolegami: Kumosą i Anglikiem. Moja nieruchomość kiedyś była własnością Kozickich, a następnie Fiszerów. Senior Sypniewski ożenił się z Janiną Fiszerówną i przez szereg lat mieszkali w mojej posesji przy ulicy Okopowej 11. Pan Edward był znanym zbieraczem staroci, miał on wiele ważnych akt cechowych i dokumentów miejskich, oraz dużą kolekcję urn i naczyń z prehistorycznych grobów. Zbiory pana Edwarda można było zobaczyć w całości na wystawie którą zorganizował w szkole gdzie pracował. Edward Sypniewski często chorował i dziesiątki lat był pod opieką lekarza. W czasie okupacji nigdzie nie pracował i nie wychodził z domu. Przeważnie czytał i oprawiał swój wielki księgozbiór, który stale uzupełniał. Po wojnie założył spółdzielnię i sklep „Odrodzenie” i prowadził do dnia upaństwowienia. W 1949 roku nabył działkę z domem od Żyda Bogackiego przy ulicy Wąskiej, który rozbudował syn Wojciech. Pan Sypniewski pochodził z rodziny wielodzietnej, a jego ojciec był gorzelanym. Rodzina co roku, w wakacje zjeżdżała się w Kazimierzu u proboszcza ks. Maksymiliana, który był w rodzinie Sypniewskich i był przez całą rodzinę bardzo szanowany i lubiany. Z małżeństwa urodziło się dwóch synów. Jeden – Stanisław zmarł w dzieciństwie, drugi – Wojciech był podporą rodziców przez całe ich życie. Pan Edward był bardzo nerwowy i wyładowywał się na każdym kto wszedł mu w drogę, za wyjątkiem żony, której nigdy żadnego przykrego słowa nie powiedział. Był bardzo inteligentny, miał duże poczucie patriotyzmu. Z jego biblioteki korzystał Aleksander Karpiński. Po śmierci właściciela biblioteka została zaniedbana i zapomniana. W księgach zagnieździły się szczury i masę ksiąg pocięły na gniazda. Biblioteką zainteresowała się Jadwiga Karpińska w czasie swoich studiów i resztę całych książek zabrała do swojego użytku.
Syn Wojciech przejął zbiory ojca i sam szperał i zbierał, aby utworzyć kiedyś muzeum, o którym marzył przez lata. Pragnę także dodać, że żona Janina pochodziła z pierwszego małżeństwa ojca, a matka z domu nazywała się Kozicka, Druga żona ojca pochodziła z Bujwidów.
Po wojnie powstała w Słupcy spółdzielnia nauczycielska i on był jej założycielem. Spółdzielnia nazywała się „Odrodzenie”. Spółdzielnię zaopatrywałem w książki i materiały biurowe, które woziłem z Poznania, na co miałem pozwolenie i dostawałem delegację. Po ukończeniu studiów otrzymałem pracę w Słupcy i leczyłem też pana Sypniewskiego witaminą B12 , której w tym okresie w aptekach w sprzedaży jeszcze nie było. Muszę także nadmienić, że panowie Sypniewscy byli znanymi w Słupcy i okolicy zbieraczami staroci, starodruków i wszelkich przedmiotów posiadających wartość historyczną. Edward Sypniewski w domu miał okazałą gablotę i przechowywał tam różne ostrza, igły, toporki, garnki, urny i mnóstwo różnych znalezisk. Syn Wojciech przejął zbiory ojca i razem ze swoimi pokazał po szeregu latach publiczności w pierwszym muzeum, które zostało otwarte w Słupcy w rynku.

39 komentarzy

  1. Elżbieta Sypniewska elapy@wp.pl

    Przeczytałam artykuł o rodzinie Sypniewskich z dużym zainteresowaniem ,jestem z domu Sypniewska, moja rodzina pochodzi z woj; świętokrzyskiego ,ze wsi Hucisko. Mój ojciec dziadek i pradziadek byli rolnikami.Zawsze chciałam znać dalsze korzenie rodziny Sypniewskich.Dotarłam do informacji o Sypniewie i Sypniewskich,tylko nadal nie wiem skąd Sypniewscy w woj; świętokrzyskim. Mój syn Mariusz jest zapalonym zbieraczem staroci /pewnie ma to w genach po przodku/Pozdrawiam wszystkich Sypniewskich

    • Pozdrawiam sypniewska z polczyna

    • Bożena Dutkiewicz

      Mój pradziad Jan Sypniewski uciekał z Wielkopolski przed prześladowaniami i osiedlił się na Kielecczyźnie pod koniec XIX wielu. Prababcia miała na imię Antonina, zdaje się z Podwysockich. Pradziadek był zaangażowany w ruchy wyzwoleńcze, zakładał polskie szkoły, a ponieważ nie wolno było drukować polskich podręczników, uczył dzieci czytać z książeczek do nabożeństwa. Jan i Antonina mieli 12 dzieci – wszystkich imion nie pamiętam, m.in. Andrzej, Jadwiga (moja Babcia),Antoni, Apolonia..niestety więcej imion niestety nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Jadwiga Sypniewska wyszła za mąż za Jana Łapota, mieli ośmioro dzieci – Jana, Aleksandrę, Henryka, Stanisława, Zygmunta, Józefa, Irenę (moja Mama) i Danutę. Dwoje pierwszych dzieci zmarło we wczesnym dzieciństwie, Zygmunt i Józef byli żołnierzami AK, obaj zginęli. Józef walczył w Powstaniu Warszawskim, zginął w Niemczech, Zygmunt zadenuncjowany przez ONR, aresztowany przez Gestapo zginął w obozie. Irena i Danuta były łączniczkami AK jako uczennice szkoły podstawowej.
      Bracia mojej Babci Jadwigi walczyli w powstaniach Wielkopolskim, Śląskim, Andrzej był więźniem Auschwitz.
      Ogromnie żałuję, że nie wiem więcej.
      Pozdrawiam serdecznie,

  2. Przemysław Sypniewski

    zbieram materiały o rodzinei Sypniewskich herbu odrowąz, mieszkam w Warszawie, choź pochodże zpoznania, moi rodzice tam mieszkają, mój dziadek pochodził ze Słupcy, tam się urodził przed wojna, nazywał się Stanisłwa Sypniewski,
    ożenił sie z Natalią Kosińską
    pozdrawiam wszystkich Sypniewskich i mieszkańców Słupcy!
    adres mailowy:
    instytutpros@onet.eu

  3. Piotr Sypniewski

    Witam, również jestem z rodziny Sypniewskich, najdalej póki co znam babcię w podeszłych latach. Mieszka Ona w Sosnowcu, tam też jest trochę Sypniewskich, też przeczytałem o Sypniewskich h. Odrowąż, artykuł ten również przeczytałem z zaciekawieniem. Pozdro dla wszystkich Sypniewskich

  4. piotr sypniewski

    pozdrowienia z drezdenka
    mój dziadek stefan sypniewski pochodził z okolic konina i służył w ułanach z czortkowa koło wilna
    może to on jest tym odrzywąsem 😉

  5. Małgorzata (malgorzatawegrzynska@wp.pl)

    Dzień dobry, bardzo poruszający i ciekawy tekst. Interesuje mnie kto napisał te całą historie? Chciałabym się skontaktować z autorem lub osobą, która może mi odpowiedzieć na pewne pytanie. Otóż chciałabym się dowiedzieć czy w tej rodzinie doszło do rozwodu? Jeśli tak to kto i dlaczego? Obecnie mieszkam przy ul. Sypniewo w Poznaniu obok dworku właścicieli. Sprawa jest dość pilna. Bardzo dziękuję za pomoc w odpowiedzi na pytanie.

  6. Witam
    Nazywam się Andrzej Sypniewski jestem urodzony w Poznaniu ,mój ojciec to Roman a wuj Edmund obaj już nie żyją dziadek to Kazmierz Sypniewski urodzony w Kaczych Dołach dzisiejszy Anin a pradziad Piotr Sypniewski wiem że mieli nazwisko Runge ale spolszcyli się wiem też iż walczyli pod Wiedniem u boku króla Sobieskiego .
    Dziad mój Kazimierz przed wojną uciekł do Francji gdzie urodził się tata i wujek wcześniej zaś przebywał w Afryce jakaś fabryka szkła -czy mozecie mi pomóc moze macie coś w tym temacie ?

    • urszulaward@talktalk.net

      Hi
      Nazywam sie Urszula nee Sypniewska
      Dziadek Henryk, pradziadek Piotr, moj ojciec Mieczyslaw urodzony w Londynie w 1917 mial brata Romana, dziadek byl w Africe, i mieli hute szkla w Londynie, czy pan jest moim krewnym?

    • drodzy,
      mój pradziad to piotr sypniewski, dziadek to stanisław, wiem z opowieści rodzinnych że mieliśmy rodzinę we francji, ale po wojnie zero kontaktu,
      pewnie jakos jesteśmy spokrewnieni, pozdrawiam
      przemysław sypniewski ojciec maxymiliana i aleksandra, więc ród trwa!!!

    • Drogi Panie, choć raczej Panie Bracie,

      chyba jesteśmy spokrewnieni,
      mój pradziad to piotr sypniewski, a dziadek stanisław, miał brata który wyemigrował do Francji,
      ja do Warszawy, mój ojciec to Kazimierz, ja sam jestem ojcem Maxa i Alka oczywiście Sypniewskich, według rodzinnej legendy wywodzimy sie z rodu Runge,
      pozdrawiam
      przemysław sypniewski

  7. Moj tata tez nazywał sie sypniewski ur. W Stawie w roku 1930 czy to tez jakies korzenie Józef Sypniewski?

  8. Moj Pradziadek to wymieniony Boleslaw Sypniewski, mistrz kamieniarstwa z Warszawy.
    Pozdr

    • czy Sypniewscy nie mieszkali na Saskiej Kępie w Warszawie

    • Kochana rodzino!
      Czy ktoś jest spokrewniony lub słyszał o Sypniewskich zamieszkujących w Tuliszków nieopodal Konina?
      Proszę o kontakt na e-mail artur.sypniewski@o2.pl
      Pozdrawiam
      Artur Sypniewski

  9. Więcej wiary i chęci wszystkich, to się znajdziecie i może być miło. Powodzenia!

  10. moja babka pochodziła z sypniewskich a dziadek nazywałł się ruciński mieli dwóch synów wojciecha romana /to mój ojciec / i jerzego wojciech ożenił się z janiną szymajda mieszkali w warszawie może ktoś o nich coś wie

  11. Bardzo proszę o kontakt osobę , która napisała do mnie na adres elapy@wp.pl .Przypadkiem , kasując wiadomości skasowałam również i tą wiadomość. Chętnie nawiążę kontakt. Pozdrawiam . Sypniewska.

  12. W mojej okolicy to co drugi dom to Sypniewscy wuja,ciocia ,kuzynostwo sama rodzina.Pozdrawiam

  13. Mam na imię Katarzyna z domu Sypniewska. Mieszkałam od 1971 roku na Saskiej Kepie w Warszawie; moi ojcem był Tomasz, który był dziennikarzem. Jego dziadek był urzędnikiem państwowych kolei w Warszawie przed wojną. Matka mojego ojca nazywała się Bożena z domu Rębalska. Dostała nagrodę za pracę polonistyczną w liceum i stypedium na naukę na studiach w Berlinie w 1939. Wojna pokrzyzowała jej plany. Pozdrawiam wszystkim i będę wdzięczna za wszelkie informacje.

  14. Katarzyna Barszczewska z domu Sypniewska

    Mam na imię Katarzyna z domu Sypniewska. Mieszkałam od 1971 roku na Saskiej Kepie w Warszawie; moi ojcem był Tomasz, który był dziennikarzem. Jego dziadek był urzędnikiem państwowych kolei w Warszawie przed wojną. Matka mojego ojca nazywała się Bożena z domu Rębalska. Dostała nagrodę za pracę polonistyczną w liceum i stypedium na naukę na studiach w Berlinie w 1939. Wojna pokrzyzowała jej plany. Pozdrawiam wszystkim i będę wdzięczna za wszelkie informacje.

    • Seweryna rDZANEK

      Mam naimie Seweryna rowniez mieszkam w Warszawie.Matka mojego ojca Mariana Bartkowiaka z domu nazywala sie Sypniewska,Wiem tez ze rodzina Sypniewskich mieszka w WITKOWIE .Ja rowniez pochodze z WITKOWA.Znam i mam kontakt z rodzina Sypniewskich z Plocka.Pozdrawiam Seweryna Rdzanek z domu Bartkowiak.

    • Kasiu, nazywam sie Witoslawa (z domu Sypniewska) jestem siostra Tomka, Twojego taty. Jezeli zyje Twoja mama (Krysia) to potwierdzi Ci te informacje. Bardzo prosze o kontakt ze mna . Moj email adres witoslawa@gmail.com

    • nie wiem może jesteśmy rodziną jest tak mało danych że trudno coś uchwycić pamiętam rodzinę na saskij kępie ja mieszkałam na powiślu mój dziadek ruciński ożenił się z adelą sypniewską ale czy to ta gałęż sypniewskich pozdrawiam i prosze o kontakt

  15. Szukam informacji o rodzinie Sypniewskich mojej prababki Heleny Siemiątkowskiej z d.Sypniewskiej.
    Żyła między 1881 a 1949 . Zamieszkali w Kretkowie gdzie urodziły się ich dzieci: Bolesław, Zofia, Kazimierz, Anna Maria i Maria Aniela. Ja jestem wnukiem Anny Marii, która wyszła za Antoniego Białkowskiego. Wiem tylko o Helenie, chciałbym poznać jej rodzinę, rodziców i rodzeństwo.

  16. Zgłaszam poprawkę w datach życia Heleny Sypniewskiej (1843-1916) wszystkie pozostałe informację są OK.

    • Oczywiście, dziękuję za poprawkę w wieku, gdyż byłaby w wieku swoich córek, poza tym uzupełniam imiona mojej babci -Anna Stanisława , jej córka a moja mama miała Anna Stanisława Maria. Wiem teraz też, że ojcem Heleny Białkowskiej z d. Sypniewskiej był Maksymilian Sypniewski a jej matką Aniela z d. Gryzynger.
      Ojcem Maksymiliana był Stanisław Sypniewski, a matką Anna z Powelskich.
      Według zapisków mojej babci odnalezionych ostatnio, Maksymilian miał rodzeństwo: Felicjan, Anastazy, Konstancja po mężu Kolska, Jan i Juliusz.

  17. info o Felicjanie syn Maksymialiana postać dość znana ma w Poznaniu swoje Rondo
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Felicjan_Sypniewski

    Urszula i Przemek odezwijscie andrzej.sypniewski@op.pl
    Przypominam
    Witam
    Nazywam się Andrzej Sypniewski jestem urodzony w Poznaniu ,mój ojciec to Roman a wuj Edmund obaj już nie żyją dziadek to Kazmierz Sypniewski urodzony w Kaczych Dołach dzisiejszy Anin a pradziad Piotr Sypniewski wiem że mieli nazwisko Runge ale spolszcyli się wiem też iż walczyli pod Wiedniem u boku króla Sobieskiego .
    Dziad mój Kazimierz przed wojną uciekł do Francji gdzie urodził się tata i wujek wcześniej zaś przebywał w Afryce jakaś fabryka szkła -czy mozecie mi pomóc moze macie coś w tym temacie ?

  18. Urszula i przemek -andrzej.sypniewski@op.pl odezwijcie sie
    Witam
    Nazywam się Andrzej Sypniewski jestem urodzony w Poznaniu ,mój ojciec to Roman a wuj Edmund obaj już nie żyją dziadek to Kazmierz Sypniewski urodzony w Kaczych Dołach dzisiejszy Anin a pradziad Piotr Sypniewski wiem że mieli nazwisko Runge ale spolszcyli się wiem też iż walczyli pod Wiedniem u boku króla Sobieskiego .
    Dziad mój Kazimierz przed wojną uciekł do Francji gdzie urodził się tata i wujek wcześniej zaś przebywał w Afryce jakaś fabryka szkła -czy mozecie mi pomóc moze macie coś w tym temacie ?

  19. Czy komuś z Szanownych Państwa udało się skontaktować z redaktorem artykułu o rodzinie Sypniewskich?

    Panie Redaktorze, będę niezmiernie zobowiązany za podanie informacji jak można się z Panem skontaktować. Chodzi o Pana współpracę z Wojciechem Sypniewskim.

    Pozdrawiam
    Jakub

  20. pozdrawiam serdecznie Ela

    wspaniale wpisy i bardz interesujace wspomnienia i fakty historyczne,bardzo prosze p pomoc gdyz szukam informacji o mojej prababci ktora nazywala sie Aleksandra Sypniewska i z informacji ktorych udzielila mi moja babcia wiem, iz byla spokrewniona z rodzina ze Slupcy.Wczesniej rodzina posiadala majatek pod Wilnem.Wyszla za maz za Kazimierza Ernsta i mieszkali w Poznaniu.Jednoczesnie z dalszych opowiadan wiem ze prawdopodobnie jej bratem byl Jozef Odrowaz Sypniewski ktory byl w czasie epoki Napoleona jego Adiutantem.Bardzo prosze o wiiadomosci,czy ktos cos wie?

  21. ciekawe wiadomosci

  22. ciekawe wiadomosci osobiscie szukam wiadomosci o mojej prababci Aleksandrze Sypniewskiej powiazanej ze Slupca,jak rowniez interesuje mnie osoba Jozefa Odrowaza Sypniewskiego prawdopodobnie jej brata,ktory byl Adiutantem Napoleona.Czy moze ktos cos wie?

  23. Skoraszewice, to wieś, w której cześć dworską nabył z końcem XIXw. Jan Sypniewski, herbu Odrowąż, a jego syn Bernard wybudował przepiękny pałac. Pochowani zostali w kaplicy grobowej na cmentarzu w Skoraszewicach.Syn Bernarda , Jerzy zginął w powstaniu warszawskim.

  24. Czytałem historie rodziny Sypniewskich z Słupca i w związku z tym chciałby odstąpić Pamiątki związane z M. Sypniewską -są to stare fotografie i wizyytówka M. Sypniewska Z lat 190? /Fotografie są na kartce albumowej o wym;12,5 -9 cm. /11,5-7,8 cm .Wizytówka z epoki .Zainteresowanych Proszę o kontakt . Pozdrawiam . Maciek J

  25. czy ktoś w swojej rodzinie posiada Adele Sypniewską o
    żonę Kazimierza Rucińskiego to moi dziadkowie o których nic nie wiem kontakt tel.608096306 Ewcia

  26. Chciałem sprostować – Nie Tuliszków tylko wieś Kawęczyn w powiecie tureckim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ody>