• O nas
  • Regulamin
  • Kontakt
wtorek, 13 stycznia 2026 08:54
slupca.pl
dodaj ogłoszenie drobne
  • Strona główna
  • Ogłoszenia drobne
    • Przeglądaj ogłoszenia
    • Dodaj ogłoszenie
  • Reklama
    • Tygodnik Kurier Słupecki
    • Portal slupca.pl
    • Logo do pobrania
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • Logowanie
  • Zarejestruj
  • Strona główna
  • Ogłoszenia drobne
    • Przeglądaj ogłoszenia
    • Dodaj ogłoszenie
  • Reklama
    • Tygodnik Kurier Słupecki
    • Portal slupca.pl
    • Logo do pobrania
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
slupca.pl
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Home Wokół nas

Gościł największe gwiazdy polskiego sportu

przez slupca.pl
2024-08-22
w Wokół nas
0 0
A A
0
Gościł największe gwiazdy polskiego sportu

Screenshot

602
OBEJ.
Udostępnij na FacebookuUdostępnij na Twitterze

W Polsce założył pierwszy klub kibica – ukochanego Ruchu Chorzów, w Paryżu komitet wspierający polskich olimpijczyków. W swoim domu gościł najwybitniejszych polskich sportowców. Jerzy Sturtz, choć większość życia spędził we Francji, jest mocno związany z gminą Strzałkowo.

Dwa tygodnie temu na naszych łamach przedstawiliśmy historię rodziny Becelewskich i ich domu w Słomczycach Parcele. W drugiej połowie lat 60. do rodziny wżenił się Jerzy Sturtz, ogromny miłośnik sportu. – Najpierw zakochałem się w sporcie, potem w żonie – wspomina z uśmiechem. Choć od prawie 60 lat mieszka we Francji, co roku razem z żoną Danielą przyjeżdża do Słomczyc Parcele, do jej rodzinnego domu. Właśnie tam opowiedział nam o swojej sportowej pasji, która towarzyszy mu przez całe życie.

Pan Jerzy pochodzi z Chorzowa. W 1948, kiedy miał 8 lat, dostał pierwszy bilet na mecz Ruchu. – Niedaleko mnie mieszkała narzeczona gospodarza Ruchu. Właśnie on, kiedy przyszedł do narzeczonej, dał mi ten bilet – wspomina pan Jerzy. Ruch wtedy występował w lidze pod nazwą Unia Chorzów, a grał z Ogniwem Kraków (dzisiejszą Cracovią). Wygrał 4:0, a pan Jerzy zakochał się w futbolu. Sam później próbował kopać piłkę, ale nie miał do tego talentu. Trenował biegi i, bez większych sukcesów, szermierkę. Zdecydowanie większe dokonania miał jako kibic. – Interesowałem się wszystkimi dyscyplinami, czytałem wszystkie dostępne gazety, nie tylko polskie – wspomina. Wiedzę o sporcie miał taką, że wygrywał liczne konkursy. Zdobył nawet Puchar Polski Kibica w konkursie organizowanym przez katowicki oddział telewizji. W 1962 r. założył klub kibica Ruchu Chorzów. – Z zagranicznej prasy wiedziałem, że takie kluby działały za granicą, ale w Polsce jeszcze nic takiego nie było. Ten, który założyłem, był pierwszy – mówi. Organizował doping nie tylko na stadionie Ruchu, ale także na meczach wyjazdowych. Często jeździł na mecze w autokarze razem z drużyną. Podczas jednego z takich wyjazdów poznał Antoniego Piechniczka. – Antek pochodził z Chorzowa, mieszkał niedaleko mnie. W tamtym czasie grał w Legii Warszawa. Po meczu Ruchu z Legią wracał do Chorzowa autokarem z drużyną Ruchu. Wtedy się poznaliśmy – wspomina pan Jerzy. Zaprzyjaźnili się, do dziś mają doskonały kontakt, regularnie do siebie dzwonią.

Pan Jerzy osobiście znał wszystkich ówczesnych piłkarzy Ruchu, a pamiętać trzeba, że w tamtych czasach klub ten był piłkarską potęgą w kraju. Przyjaźnił się z takimi gwiazdami jak Eugeniusz Faber, Joachim Marx czy Eugeniusz Lerch. Dobrze znał się też z Gerardem Cieślikiem. W domu w Słomczycach Parcele do dziś wisi zegar Ruchu, który pan Jerzy dostał właśnie od legendarnego Gerarda Cieślika.

Ciekawe były okoliczności, w których pan Jerzy spotkał Ernesta Wilmowskiego, jednego z najlepszych piłkarzy w historii Polski. Było to podczas finałów Mistrzostw Świata w RFN, w 1974 r. Pan Jerzy wybrał się m.in. na mecz o trzecie miejsce, w którym Polska 1:0 pokonała Brazylię. Razem z Teodorem Wieczorkiem, trenerem Ruchu Chorzów pan Jerzy szedł korytarzem w hotelu, w którym mieszkali polscy piłkarze. Właśnie tam spotkali Ernesta Wilmowskiego. – Chciał pogratulować Polakom sukcesu, ale nie pozwolono mu na kontakt z nikim z polskiej kadry. Wilmowski, przez swoją grę dla reprezentacji III Rzeszy podczas wojny, w Polsce był znienawidzony – wyjaśnia pan Jerzy.

W drugiej połowie lat 60. Jerzy Sturtz odpowiedział na ogłoszenie zamieszczone w gazecie Sportowiec. Antoni Becelewski, trener francuskich drużyn młodzieżowych szukał kogoś z Polski, kto zechce przesyłać mu bieżące wydania sportowych gazet. Pan Jerzy odpisał pod wskazany w ogłoszeniu adres. Nie wiedział, że ten list całkowicie zmieni jego życie. Przez kilkanaście miesięcy regularnie korespondował z Antonim Becelewskim. W 1966 r. w Polsce spotkał się z nim i jego córką Danielą. Młodzi zakochali się w sobie i w ciągu jednego dnia zdecydowali o wyjeździe do Francji. Dwa miesiące później wzięli ślub. Pan Jerzy zostawił pracę w kopalni na Śląsku. We Francji został zatrudniony jako pomocnik murarza. Później przez ponad 20 lat pracował w magazynie odzieżowego giganta – firmy Levi’s. Kolejne 20 lat przepracował jako szofer najpierw dyrektora, a później prezydenta potężnej francuskiej firmy metalurgicznej. Nigdy nie zatracił miłości do sportu. Już dwa lata po przyjeździe do Francji zgłosił się do konsulatu z propozycją utworzenia komitetu olimpijskiego w Paryżu. Chodziło o powołanie organizacji, która będzie pomagać polskim sportowcom przyjeżdżającym do stolicy Francji. Ostatecznie udało się powołać do życia sekcję sportową przy związku weteranów wojennych, która pomagała polskim sportowcom. – Jako pierwszego gościliśmy Waldemara Baszanowskiego, wybitnego sztangistę, dwukrotnego mistrza olimpijskiego. Później napisałem o nim artykuł do Przeglądu Sportowego, za co wygrałem podróż do Polski – wspomina pan Jerzy.

Później paryska organizacja gościła całą plejadę polskich sportowców, m.in. Irenę Szewińską, Jacka Wszołę, Tadeusza Ślusarskiego, Władysława Kozakiewicza, Elżbietę Krzesińską czy Władysława Komara. Większość z nich pan Jerzy gościł także w swoim domu w Paryżu. – Z Kozakiewiczem nawet trawę u sąsiadów kosiliśmy – wspomina.

Ich gościem był też m.in. Kazimierz Górski. – Pan Kazimierz był wydelegowany na jakiś kongres do Paryża. Pojechaliśmy tam razem z Tadeuszem Fogielem z Przeglądu Sportowego. Kiedy spotkaliśmy pana Kazimierza, zaprosiliśmy go do domu. Kiedy gościł u nas, przeszliśmy na ty, jeszcze długo utrzymywaliśmy kontakt – opowiada pan Jerzy.

Przyjaźnił się z wieloma polskimi piłkarzami, których los rzucił do Francji. Głównie z dawnymi znajomymi z Ruchu Chorzów, ale nie tylko. Jak chociażby z Romanem Jakóbczakiem, legendą Lecha Poznań, a później zawodnikiem francuskich klubów. Chociaż losy ich rodzin splotły się dużo wcześniej. – Z Romanem chodziłam razem do szkoły, a mój tata we Wrześni go trenował – mówi pani Daniela, żona pana Jerzego.

Za sprawą swej działalności na rzecz polskich sportowców w Paryżu pan Jerzy był zapraszany na wiele ważnych wydarzeń. Przed Mistrzostwami Europy w piłce nożnej w 2012 r. wziął udział w spotkaniu m.in. z Lechem Wałęsą, byłym prezydentem Polski i Hanną Gronkiewicz-Waltz, ówczesną prezydent Warszawy. – Formuła spotkania była taka, że zaproszono po jednym przedstawicielu z każdego polskiego miasta, w którym rozgrywane miały być mecze w ramach EURO 2012 – tłumaczy pan Jerzy.

Mocno w pamięci zapadło mu inne spotkanie, do którego doszło wiele lat wcześniej w Paryżu. W latach 70. osoboście spotkał się wówczas z Edwardem Gierkiem. – To było spotkanie w konsulacie, konsul mnie zaprosił. Pamiętam, jak Gierek zapytał, kto pochodzi ze Śląska. Ja odpowiedziałem, że znamy się z meczów Ruchu z Zagłębiem Sosnowiec. Zapadła niezręczna cisza, Gierek nic nie skomentował – wspomina pan Jerzy i wyjaśnia, że Ruch i Zagłębie, którego Edward Gierek był prezesem, delikatnie mówiąc, za sobą nie przepadały. – Raz na meczu Zagłębia ich kibicie na trybunach spalili mi chorągiew Ruchu. Było niebezpiecznie, musiałem uciekać. Przygarnęli mnie wtedy piłkarze Ruchu, wzięli mnie na ławkę rezerwowych i potem z nimi wróciłem autokarem do domu – opowiada pan Jerzy.

Ciekawych historii związanych ze sportem ma całe mnóstwo. Żartuje, że gdyby miał wszystkie opowiedzieć, musielibyśmy się umówić na całodobowy wywiad. Sportem nadal się interesuje i zapewnia, że kibicem będzie do końca życia. Panu Jerzemy dziękuję za poświęcony czas i gratuluję sportowej pasji.

REKLAMA
REKLAMA

Zobacz także

Sylwia i Adam. Wszystkiego najlepszego!
Wokół nas

Sylwia i Adam. Wszystkiego najlepszego!

2026-01-12
979
Młodzież z Ekonomika na praktykach w Hiszpanii
Szkoła

Młodzież z Ekonomika na praktykach w Hiszpanii

2026-01-12
310

Czarni wrócili do treningów

przez bazyl
2026-01-12
0
54
Czarni wrócili do treningów

Seniorzy wracają do pracy! - informują Czarni Ostrowite. Drużyna seniorów wznowiła treningi i oficjalnie rozpoczęła przygotowania do rundy wiosennej. Za nami...

Więcej...Details

Pożar w Skarboszewie. Zapalił się samochód

przez slupca.pl
2026-01-12
0
613
Automatycznie zapisany szkic

Dziś przed godz. 16 strażacy dostali zgłoszenie o pożarze w Skarboszewie. Zapalił się samochód znajdujący się na jednej z posesji...

Więcej...Details

Ostrzegali przed nim na Spotted Słupca. Znamy ustalenia policji

przez slupca.pl
2026-01-12
0
3.6k

Na facebooku, na profilu Spotted Słupca pojawiła się informacja na temat podejrzanie zachowującego się mężczyzny. Policja rozwiązała już tę sprawę....

Więcej...Details

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ogłoszenia promowane > dodaj <

sprzedam węgiel

przez slupca.pl
2026-01-08
0
0

Monitoring sprzedaż – montaż

Monitoring sprzedaż – montaż

przez slupca.pl
2026-01-07
0
0

REKLAMA

Kurier Słupecki

kurier słupecki
REKLAMA

Komentarze

  • Animals - Fundacja nagłośniła sprawę z gminy Strzałkowo. Tak zareagował urząd
  • Autostopowicz - Niepotrzebny przystanek? „Nikt z tego nie korzysta”
  • Anonim - Niepotrzebny przystanek? „Nikt z tego nie korzysta”
  • Obiektywny - Złote Strzałki podzieliły radnych. Wyniki głosowania zaskakują
  • Anonim - Złote Strzałki podzieliły radnych. Wyniki głosowania zaskakują
  • Woj.Sz. - Złote Strzałki podzieliły radnych. Wyniki głosowania zaskakują
  • axc - Złote Strzałki podzieliły radnych. Wyniki głosowania zaskakują
  • Subiektywny - Złote Strzałki podzieliły radnych. Wyniki głosowania zaskakują
  • okoliczny mieszkaniec - „Las znów został zamieniony w wysypisko”
  • nico - Złote Strzałki podzieliły radnych. Wyniki głosowania zaskakują
REKLAMA
Następny

Budżet w tym roku nie dla strażaków

  • Strona główna
  • Ogłoszenia drobne
    • Przeglądaj ogłoszenia
    • Dodaj ogłoszenie
  • Reklama
    • Tygodnik Kurier Słupecki
    • Portal slupca.pl
    • Logo do pobrania
  • O nas
  • Regulamin
  • Kontakt

© 2021 Graffi Studio Kurier Słupecki

Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • O nas
  • Regulamin
  • Kontakt
  • Logowanie
  • Zarejestruj

© 2021 Graffi Studio Kurier Słupecki

Witaj!

Zaloguj się do swojego konta

Zapomniałeś hasła? Zarejestruj

Utwórz nowe konto!

Uzupełnij formularz, aby się zarejestrować

Wszystkie pola wymagane Zaloguj

Odzyskaj hasło

Proszę podać nazwę użytkownika lub email, aby odzyskać hasło.

Zaloguj
Brak wyników
Pokaż wszystkie wyniki
  • O nas
  • Regulamin
  • Kontakt
  • Logowanie
  • Zarejestruj

© 2021 Graffi Studio Kurier Słupecki