Kilkaset osób w minionym tygodniu odwiedziło wystawę pająków i skorpionów w słupeckim MDK. Z Sebastianem Gawlikiem, opiekunem egzotycznych zwierząt rozmawia Michał Majewski.
Rozmawiamy w ostatni dzień wystawy, która trwała tydzień. Jak może Pan podsumować wizytę w Słupcy?
Naprawdę jesteśmy bardzo zadowoleni. Wystawę odwiedziło kilkaset osób, z czego około 200 odważyło się wziąć pająka na rękę. Pokazujemy, że pająki to nie mordercy, które zaraz po wejściu do lasy nas atakują. Chcemy oswoić ludzi z tematyką zwierząt egzotycznych, przekonać, że to pożyteczne zwierzęta i dopóki my im nie zaszkodzimy, one nic złego nam nie zrobią.
Skąd u Pana tak oryginalna pasja?
Mój tato był leśniczym, od dziecka po lesie biegałem i łapałem różne owady. Później zająłem się zwierzętami egzotycznymi, i tak trwa to już 16 lat. To moje hobby, dlatego prowadząc wystawę ani przez chwilę nie pracuję. To wielkie szczęście.
Jak wygląda życie pająków, kiedy nie są eksponowane na wystawach?
Tak samo jak na wystawie, z tą różnicą, że mają więcej spokoju. Niestety, każde wyciąganie z terrarium, pokazywanie ludziom wywołuje u pająków stres. One mają tylko dwa zwoje mózgowe, dlatego nie da się ich oswoić. To nie chomik czy piesek, głaskanie i dotykanie pająka jest dla niego dużym stresem, to niestety fakt.
Jak zatem wynagradza im Pan to poświęcenie? Mogą liczyć na jakieś ekstra smakołyki?
Smakołyki to marna dla nich nagroda, bo pająki jedzą bardzo rzadko. Raz na tydzień, czasami nawet na dwa tygodnie. Ich nagrodą za udział w wystawach jest wolny poniedziałek (śmiech).
Przez ostatni tydzień spotkał Pan setki słupczan. Co mieszkańcy naszego miasta wiedzą o pająkach?
Jestem pozytywnie zaskoczony, bo wiedzą naprawdę dużo, szczególnie dzieci. Sporo dzieciaków jest też zainteresowanych hodowlą zwierząt egzotycznych. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mogli jeszcze powymieniać doświadczenia, jak hodowca z hodowcą.
Czym różni się posiadanie w domu pająka od hodowli chomika czy świnki morskiej?
Jeśli chodzi o koszt utrzymania czy zaangażowanie, pająki wypadają korzystniej. Nie trzeba ich tak często doglądać czy karmić. Ale trzeba pamiętać, że posiadania pająka to bardzo duża odpowiedzialność. Wszystkie pająki są jadowite, mniej lub bardziej, i każdy może ukąsić. Mając już 16-letnie doświadczenie w hodowli, za każdym razem z dużą ostrożnością podchodzą do każdego pająka.
Doświadczył Pan ukąszenia pająka?
Niestety, zdarzyło się to kilka razy. Nie polecam, dość ciężkie przeżycie. Totalne osłabienie organizmu, objawy grypowe, gorączka. Nie ma zatem z tym żartów, naprawdę trzeba bardzo uważać.
Mimo wszystko to całkiem sympatyczne zwierzaki.
Dla mnie jak najbardziej tak. Nie tylko sympatyczne, ale i piękne.
W Słupcy była to pierwsza wystawa pająków. Wrócicie w kolejnych latach?
Mam nadzieję, że tak i będziemy mogli pokazać słupczanom nowe gatunki.




















