18 rodzin z terenu gminy Zagórów zostało obdarowanych w ramach Szlachetnej Paczki. – Po raz kolejny rekord został pobity. Kwota, która została przeznaczona na najpotrzebniejsze rzeczy przekroczyła 82.000 zł – mówi lider zagórowskiej grupy Michał Rogowski.
Warto dodać, że wszystkie rodziny otrzymały darczyńców, którzy zabezpieczyli im podstawowe potrzeby. Jak mówi lider, w tym roku było trudniej niż zwykle, jednak chwała za to, że znaleźli się ludzie o wielkim sercu. – Przez te parę lat mamy kupę wspólnych wspomnień. Z niektórymi obdarowanymi kontakt mamy do dziś i do dziś ich historię zawsze przyprawiają nas o łzy. Bo dla nas za każdym razem to też są niesamowite przeżycia i emocje. I co roku są rodziny z ogromnymi potrzebami! Mamy XXI wiek, a niektórzy żyją jeszcze bez prądu, bez bieżącej wody. Ich marzeniem niejednokrotnie jest to, by mieć pralkę, rower, maszynę do szycia, okno czy kuchenkę gazową, ale też kakao, lalkę czy pisaki – rzeczy, których nie mieli praktycznie nigdy. Ale nadmienię też to, że dla tych ludzi nie jest najważniejsza ta paczka i prezenty, ale to, że ktoś ich zauważył i czuwa obok. Wielu darczyńców jest z nami od samego początku i to nas cieszy. Wielu z nich podczas tegorocznego finału nagrywało życzenia do rodzin, pisało listy… To były emocje i wzruszenia – dodaje Michał.
Jak mówią zgodnie wszyscy, największe emocje towarzyszyły dzieciom. – One zawsze reagują impulsywnie, radośnie, wiemy, że ich emocje są zawsze szczere – tłumaczą.
Wielu z wolontariuszy w zagórowskiej DrużynieW jest od samego początku. I jak dodaje jedna z nich Nina, emocje co roku są wcale nie mniejsze. – W tym roku najbardziej wzruszyło mnie to, że jednak z obdarowanych samotnych pań najbardziej dziękowała za medalik święty. To było jej największym marzeniem, jednak jej sytuacja finansowa nie pozwalała jej go zakupić – tłumaczy.
Z kolei Asia pierwszy raz bierze udział w Szlachetnej Paczce. Już od dawna nosiła się z zamiarem pomocy. A w decyzji wstąpienia do zagórowskiej grupy pomógł Facebook, gdzie przeczytała artykuł. Potem poszło tylko z górki.
– Weekend cudów trwa dwa dni, ale emocje i wrażenia zostają na lata. Kiedy idziemy do rodziny wiemy, że nie będzie łatwo, zadajemy pytania tak, żeby jak najwięcej dowiedzieć się o sytuacji rodziny, wiemy, że ludziom trudno jest mówić o problemach i trudnościach, czasem się wstydzą, czasem czują się winni, że nie mogą sobie poradzić. Każda z rodzin ma swoją historię i są one naprawdę różne, ale bardzo prawdziwe. Czasem choroba odbiera możliwości, czasem zdarzenia losowe, a czasem po prostu życie spiętrza tak problemy tak, że trudno potem wyjść na prostą. Wszędzie były emocje, zwłaszcza tam, gdzie są dzieci, ale u osób starszych też nie było łatwo opanować łez. Starsze samotne osoby cieszył już sam fakt, że ktoś do nich przyszedł i zainteresował się ich sytuacją. Ci ludzie po prostu najbardziej potrzebują obecności drugiego człowieka. Jednej pani jak wytłumaczyliśmy na czym polega idea szlachetnej paczki to pani powiedziała: „To wy jesteście jak anioły….”. Najtrudniejsze zawsze są rozmowy z rodzinami. Ludzie opowiadając o swoich problemach często nie ukrywają łez. My nie możemy się rozklejać bo nie idziemy do nich po to, żeby razem z nimi płakać tylko po to, żeby dać im wsparcie i motywację, że razem damy radę i pokonamy trudności. Szczególne podziękowania należą się darczyńcom, bo to oni dają tym rodzinom wiarę w drugiego człowieka… no i lidera. To on od lat zbiera naszą drużynę i ogarnia wszystko logistycznie – mówi Małgosia, jedna z wolontariuszek.
Wolontariusze chcieliby podziękować Burmistrzowi Gminy Zagórów Romanowi Kultermanowi, firmie BLASTRAC Poland Sp. z o. o., Bistro POLIGON, Restauracji LUIGI APPETITO za pomoc w przygotowaniu finału.
Całej zagórowskiej DryżynieW gratulujemy kolejnego dużego sukcesu, a przede wszystkim dobrego serca. Jak ktoś powiedział o Szlachetnej Paczce, bo „dobro to wynik dzielenia…”





















Jednak nikt nie zainteresuje się tym że Akademia Przyszłości nie odbyła się w naszym powiecie