Czytelnicy alarmują nas o martwych rybach w Jeziorze Słupeckim.
– Dużo martwych ryb wzdłuż linii brzegowej jeziora, najwięcej przy tamie. Niektóre całkiem spor okazy – pisze Czytelnik, na dowód przesyłając to zdjęcie. Olgierd Nowicki, prezes koła wędkarskiego Mostostal Słupca potwierdza, że problem jest. – Niestety, znowu zaczyna się dziać coś niedobrego. Martwe ryby są nie tylko przy tamie, ale w końcu jeziora także. Co prawda nie jest ich dużo, ale są – mówi prezes koła.
Przyczyn takiej sytuacji wskazuje kilka. Wśród nich skutery i motorówki, których w ostatnim czasie sporo pływało po jeziorze. – Jak przyjdą upały i nie ograniczą skuterów i motorówek na naszym jeziorze to problem może być naprawdę poważny. Zdechnąć naprawdę wiele ryb. Dla miasta będzie to duży problem – uważa Olgierd Nowicki i tłumaczy, jaki wpływ sport motorowodny ma na żyjące w jeziorze ryby. – Nasze jezioro nie dość, że jest płytkie to na dnie zalega kilkudziesięciocentymetrowa warstwa mułu – osadów, które nagromadziły się przez ponad 60lat. Płynąca motorówka lub skuter wodny podnosi te osady, powodując uwalnianie się szkodliwych związków związanych z przemianami materii organicznej oraz związki azotowe, które są pożywką dla glonów oraz bakterii, powodujących zakwity wody, z którymi mamy co roku do czynienia. Dodatkowo podniesione osady denne przez mieszające wodę silniki sprzętu motorowodnego powodują wzrost temperatury wody, ponieważ cząstki mułu nagrzewają się od promieni słonecznych.
Poza tym, szef słupeckich wędkarzy wskazuje na inne kwestie groźne dla ryb. – Problem Jeziora Słupeckiego jest bardzo mała głębokość wody. Nasz zbiornik jest akwenem, gdzie obecnie maksymalna głębokość to ok. 2,5m, a średnia głębokość akwenu to pewnie 1,6-1,7m. Powoduje to, że woda w lecie osiąga temperatury, które nie są optymalne dla ryb. Wraz ze wzrostem temperatury spada zawartość tlenu rozpuszczonego w wodzie i dochodzi to przyduchy, wynikiem której są śnięcia ryb. Aspektem, który przyspieszył proces degradacji środowiska wodnego jeziora, było spuszczenie wody w 2009/2010r. Podczas obniżonego stanu lustra wody, roślinność brzegowa taka jak pałka wodna i trzcina, zarosły brzegi na obszarze całego jeziora. Nierzadko rośliny te wchodzą obecnie do wody na 300m, gdzie kilkanaście lat temu był czysty, nieporośnięty brzeg. W konsekwencji tego rośliny te zabrały dziesiątki hektarów wody, powodując zmniejszenie objętości retencyjnej zbiornika. Co roku rośliny te na zimę obumierają, zostawiając w wodzie tony biomasy, która w sezonie letnim rozkładając się powoduje dodatkowe obniżenie jakości wody oraz wypłycanie się i dalsze zarastanie zbiornika – uważa Olgierd Nowicki.






















Niestety jezioro wypieknialo- promenada. A wodą jak widać się pogarsza. Motorówki i skutery to nie tylko problem dla ryb jak widać. Hałas nad jeziorem jest nie do wytrzymania. Zero przyjemności z wypoczynku.
Nie, żeby się kłócić, ale wydaje mi się, że wyżej wspomniani, w jakiś sposób natleniają to jezioro…
Niestety skutery i motorówki robią wielki hałas s właściciele tego sprzętu zachowują się jakby jezioro było ich jak już zaczną pływać to nie patrzą na nic tylko się popisują. Zabronić pływania i będzie problem z głowy
Zakazać pływania motorówkami. Nikomu to nie służy. Tylko hałas. Na powidzkim nie można i jest ok.
Pomylono kolejność, najpierw powinno się zacząć od pogłębienia i oczyszczenia jeziora a dopiero promenada i przyjemności, bo teraz mamy wypoczynek nad ściekiem!
Tu pomoglo by napowietrzanie wody odmulenie dna oraz oczyszczenie rowu ktory na polnocy jeziora łaczy sie z giewartowem