Do Anastazewa skierowano wiele patroli policyjnych. Alarm wywołało zgłoszenie dotyczące uprowadzenia dziecka.
13 lipca ok. godz. 19.00 do dyżurnego słupeckiej komendy policji wpłynęło zgłoszenie dotyczące uprowadzenia dziewczynki. Interwencję zgłaszał ojciec na podstawie relacji 8-letniego dziecka, które przekazało m.in., że wracając do domku letniskowego w pewnym momencie zostało złapane w pasie przez nieznanego mężczyznę i „ściągnięte” z drogi na skraj lasu. Dziewczynka wyrwała się i uciekła do domu.
– Po otrzymaniu zgłoszenia Komendant Powiatowy Policji w Słupcy, aby wyjaśnić okoliczności zajścia i odszukać sprawcę zdarzenia, ogłosił alarm dla policjantów, zaangażował dodatkowe siły i środki m.in. funkcjonariuszy z Konina oraz strażaków. Słupeccy policjanci szybko ustalili, że osoba, której dotyczyły poszukiwania, to 16-letni chłopiec wypoczywający w okolicy z rodziną. Jak tłumaczył, jego zachowanie, było ukierunkowane na pomoc dziecku w sytuacji zagrożenia. Twierdził, że idąc tą samą drogą co dziewczynka, widział poruszający się z dużą prędkością samochód, wystraszył się, że kierujący może potrącić dziecko idące środkiem drogi, dlatego postanowił zareagować – informuje Marlena Kukawka, rzeczniczka słupeckiej policji i dodaje, że w tej sprawie policjanci przyjęli zawiadomienie od ojca dziecka o naruszeniu nietykalności cielesnej, wykonali czynności procesowe, a dokumenty przesłali do oceny merytorycznej i podjęcia decyzji w sprawie przez Sąd Rodzinny i Nieletnich właściwy do miejsc zamieszkania nieletniego chłopca.


















Jeśli ten chłopak mówi prawdę, i chciał tylko pomóc, aby nie doszło do tragedii, a teraz ma przez to tylko kłopoty, to ten przykład jest dla innych, aby nikomu więcej nie pomagać, odwrócić głowę w drugą stronę i udawać, że nic nie widzimy…
to tlumaczenie chlopca mnie nie przekonuje’
Do mnie też nie przemawia tłumaczenie chłopca. Jeżeli było zagrożenie dla dziewczynki na drodze, to w pierwszej chwili krzyczy się, żeby ostrzec, lub ewentualnie mógł pociągnąć ją za rękę, a nie łapać w pasie. Nie dziwię się, że dziewczynka się przestraszyła.