23-letnia mieszkanka naszego powiatu zgłosiła policji, że została zgwałcona. W słupeckim sądzie właśnie ruszył proces, ale nie rzekomego gwałciciela, tylko… 23-latki. Prokurator jest bowiem przekonany, że żadnego gwałtu nie było, i że to dziewczyna popełniła przestępstwo oskarżając niewinnego chłopaka.
Na początku tego roku do słupeckiej komendy policji zgłosiła się 23-letnia dziewczyna, w towarzystwie swojego chłopaka. Zgłosiła, że poprzedniej nocy prawdopodobnie została zgwałcona. W jej ocenie wszystko na to wskazywało, choć sama zdarzenia nie pamięta, bo była za bardzo pijana. Dziewczyna ze szczegółami opowiedziała policjantom, co się działo do momentu, który pamiętała. Po południu z butelką whisky i wina poszła do koleżanki. Nie były same, w mieszkaniu był m.in. mąż koleżanki i jego kolega. Właśnie ten kolega, jak wynikało z zeznań dziewczyny, miał zacząć dotykać ją po całym ciele, kiedy ta była pijana. Co było później, nie pamiętała. Nad ranem obudziła się półnaga w łóżku z tym chłopakiem. Kiedy wróciła do domu, drzwi otworzył jej partner. Był obrażony, że nie wróciła na noc do domu. Jeszcze bardziej się wkurzył, kiedy dziewczyna powiedziała mu, że nad ranem obudziła się w łóżku z innym chłopakiem i nie pamiętała, co się tam wydarzyło. Dziewczyna i jej partner doszli do wniosku, że musiało dojść do gwałtu. Tego samego dnia razem poszli zgłosić to na policję. Ich zgłoszenie postawiło na nogi pół komendy. Policjanci przesłuchali uczestników imprezy oraz wszystkie osoby, które mogły mieć wiedzę na temat zdarzenia. Po przeprowadzeniu tych czynności śledczy nie mieli wątpliwości, że do żadnego gwałtu nie doszło. Zapewniał o tym również chłopak, którego 23-latka wskazała jako sprawcę. Kiedy usłyszał, że dziewczyna doniosła na niego policji, był zszokowany. Przyznał, że doszło między nimi do zbliżenia, ale zdecydowanie zaprzeczał, jakoby w jakikolwiek ją do tego zmuszał. Przeciwnie. Z jego relacji wynikało, że to dziewczynie bardziej na tym zależało, a on jej nie odmówił. Ostatecznie, sprawa rzekomego gwałtu została prawomocnie umorzona. Ale dla 23-latki problemy dopiero się rozpoczęły. W ocenie prokuratora, swoim zachowaniem wypełniła znamiona aż trzech przestępstw. – Złożyła zawiadomienie o przestępstwie, którego nie popełniono, fałszywie oskarżyła niewinną osobę oraz pouczona o odpowiedzialności karnej złożyła fałszywe zeznania mające służyć za dowód w postępowaniu – wylicza prowadząca sprawę prokurator. Dwa pierwsze przestępstwa zagrożone są karą do 2 lat pozbawienia wolności, za ostatnie grozi nawet 8 lat.
W prokuraturze 23-latka nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Takie samo stanowisko zaprezentowała w sądzie, gdzie niedawno ruszył jej proces. Przesłuchano już większość świadków, ale wyrok jeszcze nie zapadł. Kolejny termin wyznaczono na początek przyszłego roku.
Sprawy o fałszywe oskarżenia w Słupcy zdarzają się bardzo rzadko. W tym przypadku jednak prokurator nie miał wątpliwości, że akt oskarżenia musiał trafić do sądu. – Dorosła osoba musi brać odpowiedzialność za swoje czyny. Nie można kogoś fałszywie oskarżać po czym liczyć na to, że pozostanie to bez żadnych konsekwencji – mówi prowadząca sprawę prokurator.




















