Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe, chciałoby się wierzyć w te słowa, ale od początku rundy wiosennej, piłka nie jest po stronie zespołu SKP Słupca. Niestety dla kibiców słupeckiej piłki, podopieczni Łukasza Kubzydla podążają od porażki do porażki. Ostatnia miała miejsce w derbowym starciu z Victorią Września. Choć promyczek nadziei zapalił w tym spotkaniu Mateusz Sołtysiak, który jako pierwszy pokonał bramkarza rywali na stadionie przy Gajowej. To po zmianie stron przyjezdni szybko go zgasili. Kolejny mecz na piątkę, odnotowała drużyna Słupczanki. – Odnieśliśmy pewne zwycięstwo z zespołem z którym na jesień przegraliśmy jedyny ligowy mecz – mówi Mirosław Kwaśny. Dwie bramki zdobywamy po fantastycznie rozegranym rzucie rożnym i zespołowej akcji i ustawiamy sobie mecz praktycznie kontrolując go do końca. Więcej w Kurierze




















