Był jednym z najbardziej znanych słupeckich nauczycieli. Wyróżniał się wiedzą matematyczną, ale też specyficznymi metodami nauczania. Grzegorz Lechert, legenda słupeckiego LO, zmarł w wieku 73 lata.
Urodził się 1 maja 1949 r. Wcześniej niż rówieśnicy, bo mając 6 lat, zaczął naukę w Szkole Podstawowej nr 1 w Słupcy. Po ukończeniu słupeckiego Ogólniaka rozpoczął studia matematyczne na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mając dokładnie 21 lat i 41 dni uzyskał tytuł magistra. Zaraz po studiach, w 1970 r. rozpoczął pracę jako nauczyciel w słupeckim LO. Zastąpił na tym stanowisku swojego profesora – Bogusława Stróżyka. W Ogólniaku pan Grzegorz znalazł nie tylko pracę, ale również miłość. W 1974 r. ożenił się z Krystyną, która w szkole uczyła wychowania fizycznego.
Grzegorz Lechert szybko dał się poznać jako świetny matematyk. Wiedzą z tej dziedziny w niczym nie ustępował wykładowcom akademickim. Nauczycielem był jednak bardzo wymagającym. – Miał taki cel, żeby każdego ucznia nauczyć matematyki. Przy tym był bardzo uparty – wspominają jego bliscy. Jeżeli ktoś z matematyką sobie nie radził, nie miał co liczyć na pozytywną ocenę. Ale jeśli już ktoś dotrwał do ostatniej klasy, maturę z matematyki przeważnie zdawał bez najmniejszego problemu. Jak wyliczył sam profesor Lechert, przez 30 lat pracy uczył około 2 tysiące uczniów. Niemal połowa z nich pisemną maturę z matematyki zdała na ocenę bardzo dobrą lub celującą. Egzaminu dojrzałości nie zdało tylko troje spośród wspomnianych dwóch tysięcy uczniów. Bardzo liczne grono wychowanków pana Grzegorza ukończyło studia i zajmowało później wysokie stanowiska. Po latach jego byli uczniowie często wspominali, że na pierwszym roku studiów, czy nawet kolejnych, na zajęciach z matematyki się nudzili, bo cały przerabiany tam materiał opanowali już w czasach liceum. A jeśli nawet ktoś na studiach miał jakiś problem z matematyką, zawsze mógł zwrócić się po pomoc do swojego nauczyciela z LO.
Pan Grzegorz, pracując w liceum nie ograniczał się do nauczania matematyki. Jako szkolny komendant OHP, w latach 1975-89, wraz z żoną Krystyną oraz Janem Nowickim organizował krajowe i zagraniczne obozy OHP dla młodzieży. Na zasłużoną emeryturę przeszedł w 2000 r., po przepracowaniu równo 30 lat. – Podczas zakończenia roku szkolnego, kiedy to po raz ostatni wszedł do szkoły jako nauczyciel, nie krył wzruszenia. Z kilku pożegnalnych słów najbardziej w pamięci utkwiły mi te: „o miłości do matematyki i szkoły”, z którą był związany przez niemal 40 lat. Po jego odejściu Liceum Ogólnokształcące w Słupcy straciło jednego z najbarwniejszych nauczycieli. Sala numer 12 straciła opiekuna, którym straszono kilka pokoleń uczniów. Jednak ci, którzy skończyli Ogólniak z pewnością powiedzą, że „wuja” matematyki to ich nauczył. Będą także opowiadać prawdziwe lub bardziej nieprawdopodobne historie związane z lekcjami matematyki – tuż po odejściu Grzegorza Lecherta na emeryturę, na naszych łamach pisał jeden z jego wychowanków.
Prywatnie, pan Grzegorz był szczęśliwym mężem, ojcem i dziadkiem. Z żoną Krystyną wychowali dwóch synów: Łukasza (rocznik 1975) i Piotra (rocznik 1985). Doczekali się 3 wnucząt (Zuza, Radek i Darek).
Grzegorzowi Lechertowi przez całe życie bardzo bliski był sport, szczególnie koszykówka i piłka nożna. W tej pierwszej dyscyplinie reprezentował szkołę i uczelnię, a później sędziował mecze. Lubił też grać w ping-ponga. W piłce nożnej realizował się bardziej jako działacz i kibic. W latach świetności słupeckiej piłki, kiedy Pogoń awansowała do 3 ligi, był wiceprezesem klubu. Jako kibic na mecze Pogoni, a potem SKP chodził przez całe życie. Lubił czasami wybrać się na Lecha Poznań, regularnie oglądał też mecze piłkarskie w telewizji. Ponadto, bardzo lubił krzyżówki i wszelkiego typu łamigłówki. Będąc na emeryturze jeszcze przez wiele lat udzielał korepetycji. Chętnie też uczestniczył w uroczystościach organizowanych w LO. W ostatnim czasie stan zdrowia mu jednak nie pozwalał na taką aktywność. W sobotę, 5 listopada rano bardzo źle się poczuł i trafił do szpitala. Zmarł tego samego dnia, o godz. 22.20. Spoczął na słupeckim cmentarzu. Bliskim pana Grzegorza składamy wyrazy współczucia.




















Pan dał Pan zabrał niech imię Pana będzie błogosławione
Ś.p. Grzegorz Lechert… Najsprawiedliwszy pośród nielicznych sprawiedliwych nauczycieli w słupeckim LO. I pomimo tego, że srogi, to mając postawić uczniowi na koniec roku dwóję ( nie było jedynek ) najpierw zapytał, czy to jedyna dwója, która byłaby na świadectwie. Jeśli miała być jedyną, to zawsze ostatecznie była trója.
Ciszej nad tą trumną!
Najlepszy nauczyciel jakiego mialem
Poniedziałek od rana – dwie godziny matematyki… Po tych dwóch godzinach, to już jakby się weekend czuło. Początek drugiego semestru w pierwszej klasie… Sprawdzian z rozwiązywania równań i nierówności w pamięci. Można było podać tylko ostateczny wynik. I to nie taki przed skróceniem, jeśli wynik był ułamkiem. Skróciłeś na kartce i zadanie nie zostało zaliczone.
30 sekund na każde równanie i nierówność. Nie było nieszczęśników z oblaną maturą z matematyki. Dziękuję Profesorze.
Spoczywaj w pokoju, Profesorze.