– Mam nadzieję, że moja genetyczna siostra szybko wyzdrowieje. Cieszę się, że mogłem jej dać nadzieję – mówi Piotr Jóźwiak ze Słupcy, który dziś został dawcą szpiku kostnego.
Piotr ma 34 lata, jest psychologiem. W Słupcy prowadzi własny gabinet, ale jako psycholog pracuje także w Zespole Szkół Politechnicznych we Wrześni. Właśnie podczas jednej z akcji fundacji DKMS zorganizowanej w szkole zarejestrował się w bazie potencjalnych dawców szpiku. – Ta akcja skierowana była głównie dla pełnoletnich uczniów naszej szkoły, ale chcąc dać im dobry przykład, też się zarejestrowałem – wspomina Piotr. Później dostał potwierdzenie, że został zarejestrowany i przez prawie 10 lat nikt z fundacji się nie odzywał. Aż do października zeszłego roku. – Na moim telefonie wyświetlił się obcy numer. Przyznam, że go odrzuciłem myśląc, że to kolejna oferta marketingowa. Ale krótko potem zobaczyłem maila od fundacji DKMS z informacją, że właśnie z tego numeru próbowali się ze mną skontaktować, ponieważ mój szpik jest komuś bardzo potrzebny. Od razu oddzwoniłem – mówi Słupczanin. Wtedy przedstawiono mu całą procedurę oddania szpiku. Najpierw został poproszony o stawienie się w słupeckim laboratorium, by oddać krew do szczegółowych badań. W listopadzie Słupczanin odebrał kolejny telefon. Wieści nie były dobre. Okazało się, że stan osoby potrzebującej szpiku się pogorszył i nie mogła w tym czasie otrzymać szpiku. Trzeba było czekać. Na szczęście miesiąc później jej stan poprawił się na tyle, że przyjęcie szpiku było już możliwe.
19 stycznia Piotr przeszedł kompleksowe badania w klinice przy ul. Szamarzewskiego w Poznaniu. Kiedy potwierdziły one, że może oddać szpik, datę jego pobrania wyznaczono na 2 lutego. Kilka dni przed tym terminem Piotr zaczął przyjmować zastrzyki, dzięki którym jego organizm produkował więcej komórek macierzystych ze szpiku do krwiobiegu. Z chwilą przyjęcia pierwszego zastrzyku Piotr nie miał już możliwości rezygnacji. – Zaraz po przyjęciu pierwszego zastrzyku musiałem poniformować o tym klinikę. W tym momencie pacjentce zaczęto podawać wyniszczającą jej organizm chemię. Gdybym się odmyślił, pani by umarła. Oczywiście, ani po przyjęciu pierwszego zastrzyku, ani w żadnym momencie wcześniej nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby rezygnować – zapewnia Piotr.
Oddawanie szpiku rozpoczął wczoraj. Pobierano go z krwi obwodowej. – Wygląda to tak, jakbym po prostu oddawał krew. Jedyna uciążliwość jest taka, że trwa to 5-6 godzin. Przez ten czas muszę pozostać w takiej samej pozycji – opisuje Słupczanin. Wczoraj nie udało się pobrać wystarczającej ilości komórek macierzystych, dlatego zabieg było trzeba powtórzyć dzisiaj. Dziś w klinice Piotr spędził już mniej czasu. Niedawno wrócił do domu. Fizycznie, czuje się słabo. – Mogę to porównać do objawów towarzyszących grypie. Jestem osłabiony, czuję łamanie w kościach, mam stan podgorączkowy. Ale to nic w porównaniu z tym, że mój szpik dał komuś nadzieję na uratowanie życia. Ogromnie się cieszę, że mogłem w ten sposób pomóc – mówi Piotr. Dziękuje przy tym dyrekcji swojej szkoły za wyrozumiałość. – Od kilku dni nie byłem w pracy i jeszcze pewnie kilka zostanę w domu, żeby dojść do pełnej sprawności – tłumaczy. Dziękuje też rodzinie i przyjaciołom za wsparcie.
Dopiero dziś Piotr dowiedział się, że jego szpik trafi do około 50-letniej Polki. Obiecano mu też, że na bieżąco będzie informowany o postępach w jej leczeniu. Za jakiś czas, jeśli pani wyrazi na to zgodę, będą mogli wymienić się danymi kontaktowymi. – Już nie mogę się doczekać na to spotkanie. A póki co trzymam kciuki, żeby szpik się przyjął i żebymoja bliźniaczka genetyczna jak najszybciej wyzdrowiała – mówi 34-latek.
Podkreśla, że pobyt w klinice przy ul. Szamarzewskiego, w którym leczeni są pacjenci onkologiczni wiele mu dał. – W tych ludziach widać ogromną chęć do walki o swoje życie i zdrowie. Ale kontakt z nimi uświadamia też, że problemy, z którymi na co dzień się borykamy są tak naprawdę nieistotne. Jeśli ktoś narzeka na swoje życiowe mikroproblemy, zapraszam na lekcję życia do kliniki przy ul. Szamarzewskiego w Poznaniu – mówi Piotr.

























