Zawsze wesoły i uśmiechnięty, z niespotykanym poczuciem humoru i fajnym dystansem do życia. Nigdy nie narzekał, choć przez ostatnie miesiące życia bardzo cierpiał. Paweł Rogowicz, wspaniały mąż i tata, zmarł 26 lipca. Miał tylko 42 lata.
Od urodzenia mieszkał w Słupcy, na ul. Kochanowskiego. Miał dwoje rodzeństwa – bliźniaczkę Agnieszkę i o 6 lat młodszą siostrę Olgę. Chodził do Szkoły Podstawowej nr 2, później do słupeckiej Zawodówki. Zdobył fach tapicera. Po szkole pracował w tym zawodzie. Później zmieniał pracę. Był zatrudniony m.in. w firmie Nutrena i firmie Słowińscy. Ostatnio wrócił do swojego zawodu. Jako tapicer pracował w firmie Giszter.
Od kilkunastu lat mieszkał w Kotuni, skąd pochodzi jego żona Ewelina. Wychowywali dwoje dzieci: 16-letnią Nadię i 13-letniego Szymona. – Był bardzo związany z dziećmi. Kiedy Szymek do niego dzwonił, zawsze odbierał słowami: słucham mój przyjacielu – wspomina Agnieszka Muszyńska, siostra Pawła. Uwielbiał razem z rodziną wyjeżdżać, by wspólnie spędzać czas. Kilkudniowe wczasy czy jednodniowe wycieczki – starał się wykorzystać każdą okazję, by pobyć z tymi, których bardzo kochał. Lubił też łowić ryby, to było jego największym hobby.
Szczęśliwe życie Pawła zburzyła straszna diagnoza: rak prostaty, w najgorszej z możliwych odmianie. Podobny przypadek zdiagnozowano tylko u dwóch osób w Polsce. – 30 marca dowiedziałam się, że nasz tata ma raka. Zadzwoniłam do Pawła, żeby z nim o tym porozmawiać i wtedy brat mi powiedział, że też ma podejrzenie nowotworu. Jednego dnia usłyszałam dwie tak straszne wiadomości – wspomina pani Agnieszka.
Paweł przeszedł chemioterapię i radioterapię, ale choroba nie ustępowała. Przeciwnie, było coraz gorzej. Pojawiły się przerzuty do kości i węzłów chłonnych. Od początku maja nie miał już siły chodzić. Resztę życia spędził przykuty do łóżka, bardzo cierpiąc. Zmarł 26 lipca. Dwa dni później spoczął na słupeckim cmentarzu.
– Zawsze wesoły i uśmiechnięty, z niespotykanym poczuciem humoru i fajnym dystansem do życia. Nigdy nie narzekał a mówił, że jest dobrze. Kochał żyć i brał życie pełnymi garściami. Dzielnie walczył do samego końca. Tak go zapamiętam. Właśnie zdał najtrudniejszy egzamin w swoim życiu… Wiem, że swoim radosnym usposobieniem rozświetla tam spory kawałek nieba. Żegnaj wspaniały kuzynie – po śmierci Pawła na jego facebooku napisała kuzynka Ania. Te słowa bardzo dobrze oddają to, jakim człowiekiem był Paweł. Jego bliskim składamy wyrazy współczucia.





















