Od rana docierają do naszej redakcji głosy oburzenia Słupczan. – To jakiś skandal! – komentują działania Urzędu Miasta wymierzone w osoby handlujące przy ul. Traugutta i na Placu Szkolnym.
Rano naszą redakcję odwiedziła mieszkanka Słupcy, opowiadając o sytuacji, jaka miała miejsce dziś rano. Przedstawiciel Urzędu Miasta miał powiedzieć handlującym przy ul. Traugutta i na Placu Szkolnym, że nie będą mogli już w tych miejscach sprzedawać swoich produktów.
– Moja mama ma 84 lata i pamięta, że już od lat 50. handlował tam pan Urbaniak, między innymi wiśniami i czereśniami. Później właściwie zawsze ktoś tam stał z warzywami albo owocami. Ludzie są do tego miejsca przyzwyczajeni – mówi mieszkanka.
Jej zdaniem trudno znaleźć powód, dla którego sezonowa sprzedaż miałaby przeszkadzać mieszkańcom.
– Komu to właściwie przeszkadza? Ludzie przechodzą, zatrzymują się, kupują. Przecież w sezonie truskawkowym sprzedawcy stoją w wielu miejscach, również przy sklepach i marketach. Dlaczego akurat tutaj miałoby to być problemem?
Mieszkanka zastanawia się również, jaki interes miałoby mieć miasto w przenoszeniu drobnych sprzedawców na targowisko.
– Czy naprawdę chodzi o podatki albo o estetykę? Przecież ci ludzie nie blokują chodnika ani nie utrudniają przejścia. A dla mnie widok osoby z koszykiem grzybów, jabłkami czy bukietem kwiatów nie jest żadnym problemem. Wręcz przeciwnie – to dodaje miastu kolorytu.
Najwięcej emocji budzi w niej pomysł ograniczenia handlu przy ławce.
– I co tam będzie, kiedy znikną sprzedawcy? Ławka. I co jeszcze? Ptaki będą na niej siedzieć i ją brudzić. Nie widzę tam przecież tłumów młodzieży ani seniorów, którzy przychodzą specjalnie na tę ławkę. Za to człowiek, który sprzedaje swoje owoce czy warzywa, jest dla tego miejsca czymś naturalnym.
Oburzenie mieszkańców musi być naprawdę duże, bo chwilę potem naszą redakcję odwiedziła kolejna osoba. Kobiecie trudno było opanować nerwy komentując działania urzędu miasta w tej sprawie.
Odwiedziliśmy tych, których sprawa bezpośrednio dotyczy.
Wojciech Balcerzak z Poniatówka od około 20 lat sprzeda swoje płody rolne na Placu Szkolnym, naprzeciwko kasztanów. Znajduje się tam wnęka, która idealnie pasuje do handlu w tym miejsca. W żaden sposób nie blokuje ruchu na chodniku. Wielu z kupujących to starsze osoby, często mieszkający w pobliżu.
– Wiele osób po prostu nie ma siły nosić ziemniaków czy innych warzyw z targu. Kupując ode mnie mają bliżej do domu, są w stanie sami te zakupy donieść – mówi pan Wojciech.
Wizyta przedstawiciela urzędu miasta mocno go zaskoczyła.
– Parę lat temu ktoś miał problem, że handlujemy, ale to głównie konkurencja z okolicznych sklepów, bo u nas było taniej. Później się uspokoiło, aż do dziś. Nie wiem komu tym razem przeszkadzamy – mówi pan Wojciech.
Pan Zdzisław, który obok niego ma rozstawione stoisko też nie kryje oburzenia. Jak mówi, ma nieco ponad 2 tys. zł emerytury. To, co dorobi na sprzedaży w Słupcy pozwala mu na utrzymanie. – Nie idę do opieki społecznej, żeby mi dali. Sam uczciwie chcę zarobić parę złotych, ale okazuje się, że komuś to przeszkadza – mówi.
Podobne głosy słyszymy od handlujących na ławce przy ul. Traugutta.
– Tyle się mówi o rolnictwie, że sytuacja na wsi jest trudna, żeby nie utrudniać rolnikom sprzedaży swoich produktów – mówi Anna Nowaczyk, która od około siedmiu lat na ławeczce przy Traugutta sprzedaje warzywa ze swojego gospodarstwa w Łazach w gminie Zagórów.
Pani Magda, która od kilku lat handluje w tym miejscu zapewnia, że co roku otrzymywała z urzędu miasta zgodę na sprzedaż. – W tym roku też taką zgodę dostałam. Mówiłam temu panu z urzędu, że mam podpisaną zgodą, ale stwierdził, że to nieważne – mówi.
Wszyscy handlujący, z którymi rozmawialiśmy zgodnie twierdzą, że nie chcą uchylać się od opłat na rzecz urzędu miasta. – Kilka lat wstecz przychodził do nas pan z urzędu miasta i pobierał stosowną opłatę. Bez problemów zawsze płaciliśmy. Później jednak przestał przychodzić, więc nie płaciliśmy. Ale w żaden sposób nie chcemy się uchylać o płacenia. Ile będzie trzeba, zapłacimy – zapewniają.
Do sytuacji odniósł się burmistrz. – Nikt nikogo nie będzie stamtąd wyganiał – zapewnia Jacek Szczap i inaczej przedstawia sprawę. Tłumaczy, że do urzędu docierają sygnały ze strony przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność gospodarczą w Słupcy zwracających uwagę na nieuczciwą konkurencję ze strony handlujących na Traugutta i Placu Szkolnym. Ma ona polegać na tym, że od handlujących w tych miejscach nie są pobierane żadne opłaty. W rozmowie z nami handlujący zapewniają, że chcą uiszczać opłaty, ale nie robią tego, bo nikt z urzędu po takie opłaty się do nich nie zgłasza. – Kiedyś przy Traugutta czy na Placu Szkolnym sporadycznie handlowały pojedyncze osoby. Teraz utworzyły się tam tak naprawdę kolejne place targowe. Biorąc pod uwagę sygnały, które docierają do urzędu od osób prowadzących w mieście działalność gospodarczą chcemy jedynie usystematyzować tę sytuację. Chcemy porozmawiać z osobami handlującymi przy Traugutta i na Placu Szkolnym, by ustalić uczciwe warunki pobierania za to opłat. Zależy nam, żeby wszystkie osoby zajmujące się w naszym mieście handlem były sprawiedliwie traktowane – zapewnia burmistrz.















Ten problem jest od dawien dawna…. Mojego już nie żyjącego dziadka też wyganiano, wzywano policję, niszczono mu stragan. Przykre jest to że tak traktuje się ludzi i mieszkańców własnego miasta Słupca którzy chcą uczciwie zapracować i zarobić pieniądze. Urzędnicy i funkcjonariusze powinniście się wstydzić!!!
Oby kiedyś ten urzędnik nie musiał sam sprzedawać swoich produktów….
Jak tylko pojawił się sprzedawca z kramem i zadaszeniem wiedziałem, że wkrótce problem będą mieli pozostali. Wygląda to na handel komercyjny a nie producentów. Po miesiącu okazało się, że miałem niestety rację. Wygląda na to, że ktoś podkablował do urzędu (domyślam się kto) a urząd chyba musiał zadziałać. Ja też kupuję tam od dawna od rolników świeże owoce, warzywa, ziemniaki a wiosną świeże szparagi. Trzymajcie się panie. Jestem za Wami.
Dodam jeszcze! Tak władza PSL-owska dba o drobnych producentów rolnych. Jesteście dla nich potrzebni tylko podczas wyborów samorządowych.
Wszystkich przenieść na targ gdzie miejsce do tego. Jednocześnie zlikwidować ten relikt jak opłata targowa. Coraz mniej ludzi handluje i jeszcze ta opłata. Ciekawe jakie są wpływy z tego tytułu i czy wystarczy na opłacenie chociaż jednego radnego bezradnego..
jprdl zamiast dać tym ludziom jakąś możliwość zarobku w lepszych warunkach np. na tym placyku za tą ławką stworzyć kilka stanowisk pod dachem albo coś podobnego w innym miejscu to im się życie utrudnia bo jakiś znudzony życiem patafian bez wyobraźni, który zapewne uczciwie nie przepracował dnia, się przypieprza… najlepiej niech idą do opieki społecznej i neich ciągną kasę jak te nieroby, którym sie to nie podoba, masakra…
Super, teraz urząd zatrudni kolejnego KOwca albo PSLowca do ściągania opłat od tych paru ludzi. Pensja poborcy będzie nas kosztować więcej, niż cały urobek z tych opłat.
Zamiast przypisywać sobie cudze pomysły czy korzystać z pomysłów innych osób bez odpowiedniego uznania, burmistrz powinien przede wszystkim skupić się na tym, co najważniejsze dla mieszkańców – aktywnym pozyskiwaniu nowych inwestorów, tworzeniu miejsc pracy i przyciąganiu nowych przedsięwzięć do Słupcy.
Miasto potrzebuje konkretnych działań, nowych inwestycji i rozwoju gospodarczego. Warto więc skupić się na szukaniu inwestorów i tworzeniu warunków, które zachęcą firmy do inwestowania w Słupc
Urzędasy niech się zajmą pobieraniem opłaty od aut parkujacych na targowisku a odpieprzą od drobnych handlarzy. Właściciel pobliskich marketów zabudował co mógł i parkować u niego nie ma gdzie to kupujacy na targowisku muszą. Tutaj hwst kasa do wzięcia.
Miasto nam ma służyć nie my Miastu.
Zarobią po parę złotych ,sprzedając pęczek koperku, marchewki czy tez kwiatow z własnego ogródeczka żeby sobie dorobić ,sama tam nieraz kupuje i za to mają dokonywać oplat.
Komu Oni robią konkurencję ? No chyba nie tym co masowo sprzedawaja na targach swoje plony .
Przykre jest to że ludzie o 50zl będą wnosić jakieś skargi względem osoby która naprawdę nie ma w ty momencie grosza.
To jest od lat I nagle bummm komuś przeszkadza
Od lat nikomu nie przeszkadzało.To miasto to stan umysłu.Dość,że brak miejsc pracy,miasto bez rozwoju jakiegokolwiek.Został las i jezioro nic więcej.Miasto bez perspektyw,a ludziom przeszkadzają kobiety,które sprzedają jajka i pomidory.Na ławkach nikt nie siedzi,bo po co.Zajmijcie się rozwojem,bo wszyscy młodzi stąd uciekną,a nie nakładaniem mandatów na ludzi,którzy pracują uczciwie.