– Potrzebny tam jest kajak. – Myślałem, że zawieszenie się urwie – tak miejscy radni komentują stan ul. Leśnej w Słupcy.
Na ostatnim posiedzeniu komisji słupeccy radni poruszyli temat stanu dróg w mieście. Najgorzej jest na ul. Leśnej. – Jak popada, potrzebny tam jest kajak. Trzeba to jakoś utwardzić – apelował Ryszard Pilarski. Podobnie uważa Marcin Pietrzykowski. – Ostatnio jak tam przejeżdżałem myślałem, że urwie się zawieszenie – mówił radny. Andrzej Szymkowiak zwrócił uwagę, że co jakiś czas przejeżdża tamtędy równiarka, ale dzieje się to zbyt rzadko.
Mieszkańcy Leśnej już od kilku lat domagają się utwardzenia drogi. W zeszłym roku zbierane były podpisy i złożono pismo do urzędu. W odpowiedzi mieszkańcy usłyszeli, że jak będzie remontowana al. Tysiąclecia, to prace zostaną przeprowadzone również na ul. Leśnej. W deszczowe dni mieszkańcy nadal muszą brodzić w błocie.
– Teraz trochę wyrównali, ale to takie leczenie syfu za pomocą pudru. Niedawno rozmawiałem z przedstawicielem urzędu. Powiedział, że jak wszyscy się wybudują to dopiero zrobią drogę, bo każdy będzie chciał się podłączyć do kanalizacji i niszczyłby nową drogę. Takie argumenty nas nie przekonują, bo przecież wystarczy wyprowadzić studzienki do niezabudowanych jeszcze działek i drogę można budować. Problemem na pewno jest to, że w mieście nie ma pieniędzy na tę drogę. Może coś się poprawi, jak zostanie odblokowany Krajowy Plan Odbudowy – komentuje Piotr Ptaszkiewicz, mieszkaniec ul. Leśnej.
Po deszczu na ul. Leśnej jest tyle wody, że konieczne bywają takie interwencje, jak na zdjęciu powyżej. To zdjęcie z zeszłego roku, ale – jak zapewniają mieszkańcy – od tego czasu sytuacja się nie poprawiła.





















Identyczne wygląda ulica Smugowa w Słupcy, a wcale nie lepiej ulice Bohuna, Kmicica, Sobieskiego
Wiedzieli przy jakiej drodze się budują. Ciekawe czy zanim się wybudowali, zrobili rozeznanie, jakie są szanse na utwardzoną drogę.
Prawda, najpierw się wybudują ludzie, a potem dramat, bo nie ma drogi.
Co znaczy szanse na utwardzoną drogę? Obowiazkiem rządzących jest budować drogi w miejscach gdzie zazwala sie budować budynki mieszkalne. To jest w taki „KOMPLET”.
Ludzie się budowali bo liczyli nma to, że Pyrzyk wcześniej zostanie odsunięty od władzy w mieście. I jakiś pracowity burmistrz te drogi wybuduje.
Nikt tych działek nie chciał kupić bo są w zanizeniu zawsze tam stała woda. Ludzie miejcie pretensje do siebie bo się pobudowaliscie w dole, chociażby dom wywyzszli. Utopione wszystko.
Droga w mieście to chyba nic nadzwyczajnego każdy mieszkaniec płaci podatki ima prawo do godnego dojazdu do posesji co to nowa komuna że na drogi będzie się czekało latami może wmówią nam po co wam drogi wystarczy że są w Berlinie w końcu miało być teraz wspaniale
Oj oj oj oj… Panowie z lewej do prawej walczą z tym, żeby nie jeździć samochodami, dla klimatu, dla Ziemi, dla idei… A tutaj wielka obraza i dramat, bo samochodem przez leśne i polne drogi nie można przejeżdżać jak po nowo otwartej autostradzie.
Budowa i remonty dróg należą do zadań własnych gminy miejskiej Slupca. Podatki płacimy na konto Urzędu Miasta i to coraz wyższe więc mamy pelne prawo wymagać podstawowych rzeczy jak droga dojazdowa do domu.
Droga Słomczycka jeszcze prosi o asfalt
Moja babcia mieszkająca na ulicy Parkowej całe życie czekała na ubitą drogę i została ona zrobiona całkiem niedawno. Droga ta istniała już przed wojną. To samo tyczy się Smugowej czy Chopina. Zupełnie nie rozumiem płaczu mieszkańców którzy pobudowali się całkiem niedawno przy praktycznie nowostworzonych drogach. Widziały gały co brały.