Wojewódzki Sąd Administracyjny rozstrzygnie, czy komendanci straży pożarnej – powiatowy i wojewódzki – mieli rację odmawiając przyznania Wojciechowi Koszalowi świadczenia ratowniczego. Mieszkaniec Kopojna jest przekonany, że został w tej sprawie pokrzywdzony.
Wojciech Koszal złożył do komendanta powiatowego PSP w Słupcy wniosek o przyznanie świadczenia ratowniczego. To 200 zł dodatku do emerytury, które od tego roku jest wypłacane strażakom ochotnikom, którzy osiągnęli wiek emerytalny, a w przeszłości przez co najmniej 25 uczestniczyli w akcjach ratowniczych. Aby udokumentować wymagany okres strażackiej działalności, do wniosku trzeba dołączyć oświadczenia trzech świadków, z których jeden musiał pełnić funkcję publiczną. Pan Wojciech znalazł trzech świadków, w tym sołtysa swojej wsi, którzy poświadczyli, że w latach 1970-96 uczestniczył w akcjach.
Oceniając dokumenty złożone przez mieszkańca Kopojna komendant powiatowy PSP uznał, że nie potwierdzają one wymaganych w ustawie 25 lat działalności w OSP. – Świadek publiczny potwierdzający Pana udział w działaniach ratowniczych w latach 1970-1996 pełnił funkcję publiczną w latach 1991-2007. W związku z tym jako wymagany świadek publiczny potwierdza tylko lata 1991-96, co stanowi 6 lat – w odpowiedzi na wniosek pana Wojciecha napisał komendant powiatowy PSP, wzywając go do uzupełnienia dokumentów, które potwierdziłyby co najmniej 25-letni udział w akcjach.
Mieszkaniec Kopojna jednak niczego nie zamierzał uzupełniać. Po pierwsze dlatego, że jak twierdzi nie zna nikogo, kto w tamtych czasach pełnił funkcję publiczną i mógłby potwierdzić jego udział w akcjach. Po drugie, jest przekonany, że dokumenty, które złożył są wystarczające. Powołuje się przy tym na stanowisko komendy głównej PSP. – Przepis mówi, że uczestnictwo danej osoby w akcjach potwierdzić ma osoba, która pełniła funkcję publiczną. Nie jest napisane, że musiała pełnić tę funkcję w całym okresie, który potwierdza – tak zapisy ustawy interpretuje Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy komendanta głównego PSP.
Komendant powiatowy sprawę ocenił jednak inaczej i odmówił przyznania panu Wojciechowi świadczenia ratowniczego. Mieszkaniec Kopojna od tej decyzji odwołał się do komendanta wojewódzkiego PSP w Poznaniu, ale ten utrzymał w mocy decyzję odmowną. Pana Wojciecha nie przekonują argumenty ani komendanta powiatowego, ani wojewódzkiego. Nadal jest przekonany, że powinien otrzymać świadczenie ratownicze, dlatego swych praw dochodzić będzie w sądzie. Za pośrednictwem komendanta wojewódzkiego złożył już skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. O rozstrzygnięciu poinformujemy na łamach Kuriera.




















A z kim ten pan nie jest już w sądzie. Można powiedzieć że to takie jego hobby. Inni się ucieszą bo może będą mieli chwilę odpoczynku od tego Pana.
marko 45 ty to pewno jego sąsiad skoro tyle wiesz ,słuchając plotek? , z WSA do pierdla nie idą a szkoda bo morze i ty tam trafić powinien za pomówienia.
z WSA może nie idą ale za składanie fałszywych oświadczeń już można. Choć sam jestem zdania że świadek nie musiał pełnić funkcji w całym okresie trwania tych 25 lat służby (na konsultacjach przed wprowadzeniem ustawy mówił tak sam KG PSP). Bo skąd mogli by znaleźć takie osoby mające po 80lat.
No niestety ale poszczególni Komendanci szczebla powiatowego i Wojewódzkiego są w błędzie i to potężnym w Małopolsce wymagany jest tylko minimum rok dla osoby publicznej w czasie służby danego strażaka w 25 lat w osp a to w Poznaniu są inne przepisy. Obaj Komendanci do dymisji brak kompetencji i znajomości prawa oraz przepisów
oj wojtek cożeś ty narobił oby po wokandzie na pagonach co niektórych nie zmieniło się ,a ty na nowy rower wsiadł
Powiem tak, ten cały dodatek to głupota powinno się liczyć od teraz od tych strażaków którzy teraz są w służbie a nie on jest z takiej wsi że samochód strażacki mają dopiero kilka lat a wcześniej mieli żuka który nie jeździł bo nie było takiej potrzeby.
Pan ale z ciebie panisko i to głupie czubek własnego nosa nie widzisz,,,liczyć od teraz”, a może od środy – popielcowej , zejdz na ziemię i poczytaj ze zrozumieniem o takiej wsi co Żuka mieli a nazywa się Kopojno
To straszne, że jeżeli ktoś coś robił a nie ma na to dokumentów to liczy się tak, jakby nic nie robił. Wychodzi na to, że dla urzędników nieistotna jest prawda tylko to co napisano w dokumentach (nawet jeśli są w nich kompletne bzdury). To, że na coś nie ma papierów nie musi oznaczać, że to nie miało miejsca. Podobnie to, że dokumenty coś poświadczają wcale nie musi oznaczać, że tak faktycznie było.
Jestem strażakiem w mojej ocenie w naszej jednostce mamy tylko 1 osobę uprawniona do pobierania takiego świadczenia, a pobiera je co najmniej 10 druchow którzy kiedyś byli w straży ale 25 lat nie przepracowali tam społecznie. Za flaszkę można załatwić świadków przecież nikt tego nie weryfikuje
strażak a powiedz ty u kogo za tą flaszkę ……dam dwie ,jedną Tobie,bo jestem w podobnej sytuacji i nie pochodzę z Kopojna