Istny horror przeżyła kobieta pracująca w jednej ze słupeckich placówek bankowych. W ostatniej chwili uratowali ją policjanci.
Słupeccy policjanci dostali zgłoszenie o kierowaniu gróźb karalnych pod adresem pracownicy jednej ze słupeckich placówek bankowych. Odgrażał się jej klient, około 50-letni mieszkaniec powiatu konińskiego. Mężczyzna został wezwany na komendę, gdzie go przesłuchano i przedstawiono zarzuty. Po przeprowadzeniu czynności został zwolniony. Policjanci przeczuwali jednak, że mężczyzna nie wróci spokojnie do domu. Ubrani po cywilnemu postanowili go obserwować. Przeczucie ich nie myliło. Mężczyzna krótko po opuszczeniu komendy poszedł do banku i zaczął się awanturować, grożąc pracownicy i naruszając jej nietykalność cielesną. Sytuacja wyglądała bardzo groźnie. Na szczęście, do akcji w porę wkroczyli policjanci. Po chwili agresywny mężczyzna został zatrzymany. Tym razem śledczy zdecydowali się zastosować wobec niego znacznie poważniejsze środki. Po przesłuchaniu prokurator wystąpił z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. W uzasadnieniu nie powoływał się na grożącą surową karę, co jest najczęstszą przesłanką do stosowania aresztu, ale na duże prawdopodobieństwo, że pozostając na wolności mężczyzna popełni kolejne przestępstwo. W minionym tygodniu słupecki sąd przychylił się do wniosku. Oznacza to, że najbliższe trzy miesiące agresywny klient banku spędzi za kratami. Może tam zostać dłużej. Za kierowanie gróźb karalnych oraz naruszenie nietykalności cielesnej grozi do 2 lat więzienia.





















