Szkoda, że wędkarz żeby mógł złowić kilka większych ryb musi jeździć na łowiska komercyjne, bo większość wód publicznych jest zdegradowana pod względem rybostanu – komentuje Olgierd Nowicki, prezes koła Słupca Mostostal.
Wczoraj członkowie koła rywalizowali na prywatnym łowisku. Łącznie złowili aż 393 kg ryb. W porównaniu do zawodów rozgrywanych na publicznych wodach, to ogromna ilość. Po zawodach prezes koła Słupca Mostostal odniósł się do stanu zarybienia publicznych wód. – Wyniki te pokazują, że jeśli ryby są w wodzie to po prostu się je łowi. Szkoda, że wędkarz żeby mógł złowić kilka większych ryb musi jeździć na łowiska komercyjne, bo większość wód publicznych jest zdegradowana pod względem rybostanu. Oczywiście są jeszcze duże ryby, ale jest ich tak mało, zę żeby je złowić potrzeba ogromnej ilości czasu i umiejętności. Np. na naszym jeziorze w ciągu ostatnich kilku lat nie złowiono podczas naszych zawodów, żadnej ryby większej niż 1,5kg, a rybami zbliżającymi się do tej masy były tylko karasie srebrzyste, które są obcym gatunkiem inwazyjnym i w ogóle nie powinno ich w naszych jeziorach być. Gospodarowanie i zarządzanie naszymi wodami niestety doprowadziło przez lata do ich wyrybienia. Ktoś powie, że jest to wina wędkarzy i oczywiście po części będzie miał rację. Niestety to gospodarze łowisk ustalają limity ryb, które z łowiska można zabrać bez szkody dla rybostanu i limity te są obecnie zbyt wysokie, w ogóle nie adekwatne do obecnego rybostanu i presji wędkarskiej, a także do prowadzonych zarybień. Dodając do tego zupełny brak kontroli nad wodami, kłusownictwo, zmiany środowiska wodnego, suszę, brak właściwej gospodarki wodnej to niestety w naszych łowiska ryb nie ma. Niestety ostatnie wydarzenia z drugiej co do wielkości rzeki w kraju – Odry i niedalekiego Neru nie napawają optymizmem, pokazują że środowisko naturalne w naszym kraju nie jest i pewnie jeszcze długo nie będzie w naszym kraju wartością, której nie można przeliczyć na pieniądze, czyli wartością prawdziwie bezcenną. Niestety słowa gorzkie na koniec mojej relacji naszych wspaniałych zawodów, ale musiałem – pisze Olgierd Nowicki.





















Ma chłop racje dodam od siebie że PZW nie zarabiają w taki sposób jak piszą na fakturach Wody Polskie nie dbają w żaden prawidłowy sposób o zbiorniki które umierają poprzez degradacje dodam jako wędkarz że brak straży wędkarskiej i kontroli nad wodami
A to nie jest tak że koła wędkarskie też powinny uczestniczyć w zarybianiu naszych wód?
Czyżby prezes był z opozycji mniej mędrkowania a więcej własnego wkładu w zagadnienie
I z tym się nie zgodzę, bo akurat prezes robi wiele dla wędkarstwa. A ci co mają większą moc akurat nie robią nic. A niewygodne sprawy najchętniej zamiataliby pod dywan.
Proszę prześledzić sobie różne artykuły, miejsce do wodowania łodzi, inicjatywa i wykonanie koło nr 14, tarliska sandacza, koło 14, zbieranie śmieci w około jeziora też, działalność SSR. Więc prezesa proszę zostawić w spokoju, bo to akurat młoda osoba, której jeszcze się coś chce. Ale niestety bez wsparcia za wiele to sam nie zrobi…
Akurat obecny prezes chyba może „pomedrkowac” bo zrobił dla jeziora w ostatnich latach razem z innymi z koła np. Skarbnikiem obecnym więcej niż inni działacze przez lata. Żeby nie było znam go osobiście i facet zna się na tym co napisał. Nie chodzę na ryby już od paru lat, właśnie przez to ze nic fajnego nie można złowić. Nic się w związku nie zmienia, stary beton dobrze się trzyma i młodych z innym spojrzeniem nie dopuszcza.
Koła nie maja żadnej mocy prawnej, tylko okręg może prowadzić działalność rybacka czyli zarybiac. Koło może co najwyżej śmieci pozbierać, nie ma praktycznie wpływu na nic….
Szanowni koledzy moczykije wędkuje od ponad pół wieku, mamy dużo racji ale pamiętajmy że nie wszystko złoto co się świeci. Nie dajmy się wkręcić w politykę bo niektórzy,,zatroskani” tak naprawdę mają Nas w d…. Tam gdzie zaczyna się polityką kończy się Wędkarstwo
I jak kolego ryb jest dużo czy mało jak pisze Olgierd Nowicki, zmienia się na lepsze? Jakie ryby jako wędkarz z 50letnim doświadczeniem lowisz obecnie na wodach Pzw? Ja lowie lat 30 i kiedyś umiałem łowić, bo lowilem duże ryby na sprzęt nieporównywalny do obecnego, a teraz nie lowie to chyba nie umiem – tak przynajmniej widzi to władza PZW – ryby są tylko wędkarze nie potrafią łowić. Pozdrawiam.
Moim zdaniem ten komentarz nie ma nic wspólnego z polityką, tylko oddaje faktyczny stan naszych wód, rybostanu a także zarządzanie nimi.
Pozdrawiam, również stary wędkarz, członek koła nr 18
Ja tu żadnej polityki nie widzę, wszystko nazwane w komentarzu p. Nowickiego po imieniu.
W naszym okręgu zakazali robić wędkarzom tarlisk,zarybjają 1 szt na ha wody a wody1000 ha małże zdechły w tamtym roku ale nikt nie wie dlaczego roślinność ginie a PZW zadowolone