Starostwo Powiatowe w Słupcy od kilku tygodni ma nowego szefa. Starostę słupeckiego Marka Dąbrowskiego pytaliśmy o to, czy zmiana pracy była trudna a także o wizję pracy na rzecz powiatu i jego mieszkańców.
Od wejścia do gabinetu nowo wybranego starosty słupeckiego widzimy biurko, a na nim kilka przedmiotów, które dużo mówią nam o osobie, która za nim zasiada. To pamiątkowe i symboliczne kubki. Jeden z nich to prezent od studentów, na którym widnieje zdanie – „Dobry nauczyciel uczy, najlepszy inspiruje”. Na biurku są też ramki ze zdjęciami, na których widnieje rodzina Marka Dąbrowskiego. Podkreślał on zarówno podczas wywiadu, jak i swojego pierwszego wystąpienia przed Radą Powiatu Słupeckiego, że rodzina jest dla niego najważniejsza i sporo jej zawdzięcza. Zwłaszcza siostrze Monice i swojej żonie Agacie. Takich osób jest wiele w jego życiu, jego najbliżsi przyjaciele.
Starosta ciepło mówi o swojej córce, podkreślając, że to jego największe życiowe osiągnięcie. Odpowiadam, że to miłe i że każde dziecko chciałoby usłyszeć coś podobnego z ust swojego rodzica. Te zdjęcia nie stoją tam bez powodu. Marek Dąbrowski zdradza, że są tam po to, by dodawać otuchy w trudnych momentach. A tych w tej pracy zapewne teraz, jak i przez kolejne 5 lat nie zabraknie. Uwagę przykuwa też ramka z cytatem, która stoi na parapecie, na której z kolei widnieje cytat autorstwa Walta Disneya – „If you can dream it, you can do it”. Starosta podkreślił, że to ważny cytat, który go inspiruje w życiu i motywuje do pracy. Mówi o tym, że wszystko o czym śnimy jest w zasięgu naszej ręki.
Tak poniekąd było z decyzją Marka Dąbrowskiego o podjęciu wyzwania, jakim jest funkcja starosty słupeckiego. Wyjaśnia, że propozycja pojawiła się w idealnym momencie, ponieważ praca, którą dotychczas wykonywał, a był m.in. wykładowcą akademickim – w ostatnim czasie spalała go i doprowadziła do wypalenia zawodowego.
Przechodzimy do konkretów, pytań o to, czy funkcja starosty słupeckiego to rzeczywiście wyzwanie i czy trudno było zamienić akademicką togę na garnitur. – Decyzja nie była trudna. Może się do czegoś takiego wewnętrznie przygotowywałem w ostatnich latach. Uczelnia od zawsze była, jest i pozostanie w moim sercu. Jednak osoby, które ze mną pracowały i ja sam, widziały, że mój entuzjazm został w jakiś sposób przygaszony, wyczerpany. Wystąpiły u mnie poważne syndromy wypalenia zawodowego. Pewne jest, że coś, co zawsze będzie w naszym życiu, to zmiany. One są nieuniknione. Decyzja pierwsza, żeby wrócić do samorządności, do funkcjonowania tutaj, pojawiła się we wrześniu 2023 roku. Początkowo byłem namawiany nawet, abym kandydował na wójta gminy Słupca. Natomiast nie jest to obszar dla mnie, jest on mi totalnie nieznany. Wiedziałem, że w tym kierunku nie pójdę. Później zaczęły się przymiarki by kandydować do Rady Powiatu. M.in. do posła Michała Pyrzyka trafiła taka informacja, aby Marka Dąbrowskiego zachęcić do powrotu. Wspólnie w rozmowach ustaliliśmy, że będę kandydować do Rady Powiatu, ale z terenu gminy wiejskiej. To było dla mnie bardzo trudne zadanie, ponieważ w Słupcy jestem bardziej znany. Tu się urodziłem, tu spędziłem dzieciństwo i tu chodziłem do szkół. Z racji tego, że od 15 lat mieszkam na terenie gminy Słupca, uznaliśmy to za zasadne, żebym kandydował z obszaru gminy. Nie sądziłem, że dostanę się do Rady Powiatu przy tak silnych kandydatach, którym gratuluję. W pewnym momencie jednak spłynęła do mnie wiadomość, czy podejmę wyzwanie, aby zostać starostą powiatu słupeckiego. Nie wahałem się ani sekundę. Z nikim tego nie konsultowałem. Wiedziałem o tym, że przyjęcie tej funkcji wiąże się z ogromem pracy. Niemniej – ja chcę pracować, dużo pracować na rzecz naszego powiatu – dodaje starosta słupecki Marek Dąbrowski.
Pytam starostę o moment przejęcia od poprzednika gabinetu. Mówi, że był to moment symboliczny. I to dosłownie. Poprzedni starosta słupecki Jacek Bartkowiak i wicestarosta Czesław Dykszak tuż po obradach, 6 maja zaproponowali przekazanie gabinetów swoim następcom. Chcieli także pożegnać się z pracownikami starostwa, co tez uczynili. Podczas przekazania gabinetów, przekazali oni w sposób symboliczny piny z herbem Powiatu Słupeckiego swoim następcom, które uprzednio odpięli od klap swoich marynarek. Następnie przy kawie rozmawiano o tym, co zrobiono w ostatnim czasie, co jest do zrobienia i jakie sprawy należy uznać za pilne.
Dalej ze starostą słupeckim Markiem Dąbrowskim rozmawiam o przyszłości a także o zapisach, jakie pojawiły się w umowie koalicyjnej, jaką Trzecia Droga i PSL zawarli z „Razem dla Powiatu”. Wyróżnili tam trzy obszary, jakimi chcą zająć się w szczególności. Była to oświata, szpital i ochrona cywilna. Zaczynam pytać od końca o ochronę cywilną. Jak to rozumieć. Czy zamiast dróg starosta będzie budował schrony? Marek Dąbrowski bez wahania odpowiada. – Nie, nowy starosta nie będzie budował schronów. Oczywiście, jeśli pojawiłyby się takie fundusze na to, to cała Polska stoi przed wyzwaniem wzmocnienie procesów związanych z ochroną ludności oraz obronności. To z jednej strony miejsca schronienia, gdzie można zabezpieczyć ludność przed różnego rodzaju niepożądanymi sytuacjami. Trudno sobie dziś wyobrazić sytuację, która ma miejsc w Ukrainie, nikt z nas tego nie chce. Natomiast ochrona ludności to jest współpraca społeczeństwa, budowanie struktur ochrony ludności, które w ostatnim czasie w wielu obszarach przestały istnieć. Chodzi o to, abyśmy jako społeczeństwo wiedzieli, jak zachować się w sytuacjach kryzysowych. Przykład – ulewa, która w ostatnim czasie miała miejsce w Słupcy. Takich sytuacji jest dużo więcej. Sytuacje kryzysowe w postaci wypadków, urazów i obrażeń ciała, to jest ratownictwo, ratownictwo medyczne, pierwsza pomoc, pomoc psychologiczna, wsparcie dla ofiar różnego rodzaju zdarzeń. To wpływa na zwiększenie wskaźników poziomu bezpieczeństwa. Za mną pierwsze spotkania z biurem zarządzania kryzysowego. W najbliższym czasie będzie zebranie Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, któremu starosta przewodniczy. Przyglądamy się, jakie priorytety będą nas czekały w najbliższym czasie. Jeżeli w jakiś sposób wpłyniemy na to, żeby społeczeństwo nauczyć się bronić, strzelać albo zwiększymy proces dot. świadomości, jak siebie przede wszystkim ratować i pomagać oraz rozwiniemy świadomość sytuacyjną. To jest cenne – odpowiada starosta.
W następstwie pytam o drogi, ich remont, przebudowę i budowę. W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia a poprzednia kadencja i ówczesne władze przyzwyczaiły mieszkańców do poprawy jakości dróg. – Tak, wierzę w to, że środki będą nam na to pozwalały, że będą spływały transze, abyśmy mogli się również drogami zająć. Dlatego też odbyło się spotkanie z burmistrzami, wójtami, wicewójtami, przewodniczącymi rad. Drogi były i będą. Niektóre z tych dróg, które rozpoczął poprzedni zarząd nam przyjdzie dokończyć. Drogi będą remontowane, przerabiane i budowane, chcemy prowadzić kolejne inwestycje. To jedno z podstawowych zadań powiatu. Będziemy szukać pieniędzy, wnioskować. Poprzednia władza trafiła na dobry czas. Pieniądze zostały w różny sposób odblokowane. Nie zapominajmy, że sporo dróg dotyczyło obszaru wokół wszystkiego, co dzieje się dookoła bazy wojskowej w Powidzu. To są drogi obronne. Błędem byłoby nie skorzystać z takich możliwości – mówi starosta.
Płynnie przechodzimy do następnego tematu. To kolejny filar, jakim zajmą się nowe władze powiatu w rozpoczętej kilka dni temu nowej kadencji. – Wraz z wicestarostą Piotrem Kowalskim spotkaliśmy się z dyrektorami szkół i przedstawicielami wszystkich jednostek podległych starostwu. Chcieliśmy, żeby opowiedzieli oni nie tylko o problemach i wyzwaniach, z jakimi się borykają, ale również o tym, czym mogą się pochwalić. A jest tego sporo – powiedział Dąbrowski dodając, że priorytetem jest wprowadzenie mądrych zmian i rozwiązań, które pozwolą na to, by szkoły ponadpodstawowe były konkurencyjne i zachęcały uczniów szkół podstawowych do kontynuacji nauki na terenie naszego powiatu słupeckiego. Starosta podkreśla, że wszystko na razie jest w fazie analizy i weryfikacji. Szczegóły zmian poznamy wkrótce. Tak, jak zmiany w strukturze urzędu. Z doświadczenia wiemy, że szefowie obsadzają stanowiska ludźmi, do których mają zaufanie. Czy i tak będzie w starostwie? Marek Dąbrowski nie wyklucza przesunięć na stanowiskach, czy zmian. Najpierw jednak dał szansę kierownikom jednostek, aby opowiedzieli o tym, co robią, jakie mają pomysły i jak widzą dalszą działalność. – Wiem, że są pytania dotyczące pani sekretarz i poszczególnych kierowników. Daliśmy sobie czas do końca tygodnia. Rozmawialiśmy z wieloma osobami pracującymi tutaj. Przez to, że poznaliśmy strukturę organizacyjną od dołu, widzimy czasami więcej, choćby przez to, że wspólnie z Wicestarostą jesteśmy osobami spoza tego miejsca, spoza urzędu SP. Widzimy inne rzeczy, mamy własne perspektywy. Oczywiście, wiele osób oczekuje, że jak pojawia się nowy starosta, to zaraz polecą głowy. Może zwolnimy dyrektora szpitala? Nikt nikogo nie chce zwalniać. To nie tędy droga. Osoby, które tu pracują, to cenne osoby, to przede wszystkim oddani i bardzo profesjonalni pracownicy, to oni mogą podzielić się z nami swoimi doświadczeniami, wiedzą i umiejętnościami oraz dobrymi praktykami, to przede wszystkim my uczymy się wspólnie z wicestarostą od naszych pracowników. Skorzystajmy z tego. Błędem byłoby wejście i zrobienie czystki – dodał starosta słupecki Marek Dąbrowski.







![Czystki w urzędzie? – „Byłyby błędem” [WYWIAD]](https://www.slupca.pl/wp-content/uploads/2024/06/art_photo-750x536.jpg)















Ciekawe czy wypalony, zmianą pracy na samorząd, doładuje akumulatory a budowa ukryć i schronów w całym obszarze ochrony ludności to piorytetowe zadanie bo chroni bezpośrednio życie ludzkie!!!,
Jak nie zrobi jednej czystki z pewną przemiłą panią to nie będzie miał dobrej prasy. Zresztą mysle tak se że to ta pani będzie rządzić nim a nie on powiatem. A może się mylę. Może się dogadają i będzie cacy. A mobbingu nie będzie tak jak do tej pory nie było.
Proszę wziąć się za wydział komunikacji, bardzo o to proszę! Szczególnie za „urocze”, „przemiłe”, „kulturalne”, „pełne życia” panie w prawach jazdy. To jest skandal na skalę krajową, żeby w taki sposób traktować ludzi… Strach tam wchodzić, często nawet nie usłyszy się zwykłego „dzień dobry”, o odwzajemnieniu uśmiechu nie wspomnę… A standard obsługi zerowy… I to młode kobiety !
Dokładnie, jak dzwonisz z pytaniem, jakie dokumenty należy dostarczyć w celu wyrobienia nowego prawka, to Pani z podniesionym głosem i buzią od ucha do ucha tłumaczy tak niezrozumiale, z pretensją w głosie, że człowiekowi głupio pytać drugi raz i być traktowanym jak idiota… Już nie wspominając o niepodpowiadaniu „Dzień dobry” i patrzeniu spod byka, bylebyś nie podszedł akurat do niej. Wstydem dla powiatu jest utrzymywać taki dział w starostwie i marnotrastwem pieniędzy!
Dwie osoby mają do ogarnięcia naprawdę wiele spraw i moim zdaniem doskonale sobie z tym radzą. Jeśli ktoś z automatu jest do urzędników nastawiony na nie, to doczepi się byle czego…
A spróbuj dodzwonić się do szpitala albo iść na izbę przyjęć i być załatwionymi na szybko z chorym dzieciem albo jakim urazem. Pół dnia czekania
Proszę zwrócić uwagę na szpital, brak dobrych lekarzy, pielęgniarki pracują bo „muszą”, na przyjęcie z dzieckiem czekałem parę godz bo nie miał kto zejść i to w tygodniu. O podwyżki latwo strajkować ale być miłym już nie, ludzie tam chodzą nie z przyjemności a dlatego że mają problem ze zdrowiem a okazywana jest łaska. Brak młodych ambitnych wyuczonych lekarzy, ci co są obrośli w piórka i najzwyczajniej się nie chce.
Mowa trawa. Żeby wypalenie zawodowe go znowu nie dopadło bo leżymy jako powiat. Jak mowa o schronach to ciekawe czy gość opanował sztukę pakowania plecaka bo to teraz modne wśród Elyt i związane z nowym trendem obronnosci
Panie Starosto oby tylko poseł nie miał za dużo do powiedzenia. Niech Pan ma swój kręgosłup, taki jak Pan miał kiedy się poznaliśmy. Bo u sąsiadów z podwórka już zaczyna czystki robić. Tego młodego radnego już się pozbył i za następnych się bierze. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi, lecz trwa milczenie
Wystarczy rzucić temat i hejt die wylewa. Każdy odważny anonimowo Moze niech się podpisze z imienia i nazwiska abo pójdzie tam gdzie go źle potraktowali i powie w twarz co mu leży na wątrobie.