27-letni Mateusz Jasiński w nocy z czwartku na piątek 6/7 lutego wyszedł z domu i do tej pory nie wrócił. W minioną niedzielę w Kamieniu (gm Słupca) i okolicach kolejne grupy poszukiwawcze przeszukiwały teren. – Co chwila dostajemy telefony. Ledwo zdążyliśmy wyjść z kościoła i dzwonili do nas, że widzieli faceta podobnie ubranego jak wchodził gdzieś do lasu. Wcześniej syn sołtysa dzwonił, że ktoś widział Mateusza koło godz. 10.00 w ostatni piątek w Słupcy. Wróżka twierdzi, że Mateusz przechodził przez mały strumyk. Szedł tak jakby przed kimś uciekał. Wskazała też miejsce na mapie gdzie może się znajdować. Nie odpowiedziała czy żyje – opowiada obecna partnerka ojca Mateusza, Danuta Grzankowska. Więcej w Kurierze.






















Jeśli ktoś go widział w miniony piątek o 10 w Słupcy, to dlaczego ta osoba nie mogła najpierw zadzwonić do rodziny albo na policję, poinformować o tym a później do niego podejść i porozmawiać żeby go zatrzymać na czas przyjazdu rodziny?
Czy naprawdę trzeba było ujawnić jednostkę chorobową? Może pan Mateusz by sobie tego nie życzył? To, że jest chory psychicznie nie pozbawia go praw do uszanowania jego prawa do nieujawnienia okolicznej gawiedzi na co choruje.
Trzeba było od razu iść do jasnowidza. Jak rozumiem, pan Mateusz, dzięki tej nieocenionej czarodziejskiej pomocy, jest już w domu? A jeśli nie, to dlaczego poważny portal informacyjny wspomina o diabelskich kłamstwach, którymi karmią wróżbici zmartwionych ludzi? Takiego jasnowidza powinno się zamknąć, a nie nagłaśniać jego pogańskie praktyki. Taki chrześcijański kraj…
Ciemnogród w ciemnogrodzie
Szukajcie w obejścia gdzie mieszkaja x
Jestem dobrze zorientowany w tematyce jasnowidzenia i mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że prawdziwych jasnowidzów znających się na swojej pracy i mających udokumentowane osiągnięcia pisemnymi potwierdzeniami z policji lub prokuratury jest w Polsce zaledwie kilku. Osoby te zazwyczaj są w stanie precyzyjnie wskazać miejsce aktualnego przebywania danej osoby. Jeżeli ktoś mówi, że zaginiony znajduje się w odległości do 20 km, to tak jakby nic nie powiedział. Szkoda na to czasu. Poza tym w artykule raz jest mowa o „jasnowidzu” a raz o „wróżce”. Prawda jest taka, że te dwie profesje nie mają ze sobą nic wspólnego.
Taki jasnowidz z papierami to potrafi powiedzieć że w nocy będzie ciemno a po poniedziałku będzie wtorek … ogłupianie ludzi nic więcej
Do „sdsd”: Jak nie znasz kompletnie tej tematyki i nie masz nic mądrego do powiedzenia to się nie wypowiadaj. Najbardziej mądrują się zazwyczaj ci, którzy na dany temat nie mają zielonego pojęcia, nic o danej kwestii nie przeczytali i z nikim mądrzejszym od siebie samych nigdy nie rozmawiali.