Była wspaniałą mamą i babcią. Kochała nas całym sercem – o Jolancie Chorążyczewskiej (†48 l.) mówią jej najbliżsi.
Jej rodzinny dom mieści się w Grabinie, ale praktycznie całe życie spędziła w Drążnej. Z zawodu była krawcową. Kilka lat pracowała w pogotowiu krawieckim na słupeckim rynku. Później przyjmowała przeróbki i szycie w domu. Jak mówią jej znajomi, z kawałka materiału potrafiła zrobić cuda. Uwielbiała kwiaty i zwierzęta.
Miała trzech synów: Damiana (28 l.), Szymona (20 l.) i Dawida (15 l.). Jej oczkiem w głowie były wnuczki: 7-letnia Martynka i 2-letnia Patrycja. – Była wspaniałą mamą i babcią. Zawsze uśmiechnięta, radziła sobie z każdym problemem, zawsze mogliśmy na nią liczyć. Była bardzo szczera, zawsze mówiła to, co myślała – ukochaną mamę wspomina najstarszy syn.
Pani Jolanta 13 listopada trafiła do szpitala. Zmarła tam 24 listopada. Spoczęła na cmentarzu w Młodojewie. Jej bliskim składamy wyrazy współczucia.





















