– Ta posesja nie nadaje się do trzymania tak dużych psów – nie ma wątpliwości Józef Ziemniarski, powiatowy lekarz weterynarii. Mimo to psy, m.in. ten, który w styczniu poważnie pogryzł kobietę na parkingu przy Biedronce, nadal przebywają na posesji przy ul. Matejki w Słupcy. Od prawie czterech miesięcy odpowiednie służby nie zdołały przeprowadzić tam kontroli.
O dramacie kobiety, którą w Słupcy zaatakował duży pies informowały ogólnopolskie media. Wieczorem 31-latka wychodziła ze sklepu. Na parkingu zwierzę się na nią rzuciło. – Próbowałam jakoś się uwolnić i uciec, ale ten pies był bardzo silny. Najpierw szarpał mi nogawki, po chwili zaczął gryźć nogi i całą mnie przewrócił. Cały czas mnie gryzł – na naszych łamach kobieta opisywała dramatyczne chwile. Uratowały ją trzy osoby, które spacerując w okolicy usłyszały przeraźliwe wołanie o pomoc. – Pani leżała na ziemi, a pies cały czas ją gryzł – opowiadał pan Mariusz, który początkowo kijem od szczotki znalezionym w sklepie próbował odpędzić zwierzę. Po chwili agresywny pies odpuścił 31-latce i rzucił się na psa państwa, którzy ruszyli na ratunek. Drugiemu z mężczyzn udało się rozdzielić oba psy i spacyfikować tego agresywnego. Kiedy udało im się opanować niebezpieczną sytuację, na miejscu pojawiła się właścicielka psa, mieszkająca przy ul. Matejki. Tłumaczyła, że ktoś otworzył furtkę jej posesji, dlatego zwierzę uciekło. Została ukarana mandatem. Tego samego dnia pies pogryzł również inną kobietę, na ul. 21 stycznia. Policjanci nie mieli wystarczającego materiału, by stwierdzić, że to ten sam pies, dlatego w tym przypadku mandatu nie wystawiono.
Krótko po zdarzeniu ze stycznia br. zapowiadano przeprowadzenie kontroli na posesji przy ul. Matejki. Tym bardziej, że z trzymanymi tam psami już wcześniej były kłopoty. – Problemy z tymi psami są od dawna. To nie była pierwsza sytuacja, kiedy kogoś pogryzły – przyznaje Józef Ziemniarski, powiatowy lekarz weterynarii. Wyznaczonemu przez niego lekarzowi weterynarii udało się przeprowadzić obserwację psów trzymanych na ul. Matejki. Jej celem była ocena, w jakiej kondycji są zwierzęta. – Obserwacja wykazała, że zwierzęta są w dobrej kondycji. Pod tym kątem właścicielce nie można niczego zarzucić – mówi Józef Ziemniarski. Ma jednak szereg uwag dotyczących warunków, w jakich psy przebywają. – Ta posesja nie nadaje się do trzymania trzech tak dużych psów. Zwierzęta nie mają tam odpowiednio dużo miejsca, nie mają wybiegu – ocenia powiatowy lekarz weterynarii. Zwraca też uwagę na niskie ogrodzenie posesji. – Nawet jeśli furtka i brama będą pozamykane, psy bez problemu mogą przeskoczyć ogrodzenie. To powoduje duże zagrożenie – dodaje.
Jednak, aby wydać jakąkolwiek decyzję dotyczącą trzymania psów na tej posesji, konieczne jest jej oficjalne skontrolowanie. Może to zrobić komisja złożona z przedstawicieli służby weterynaryjnej, urzędu miasta, policji i sanepidu. Choć od ostatniego głośnego zdarzenia minęły prawie cztery miesiące, takiej kontroli nie udało się jeszcze przeprowadzić. Wyznaczono jeden termin, około miesiąc po ostatnim pogryzieniu, ale właścicielka – mimo powiadomienia – nie była obecna w domu. Jak dowiedzieliśmy się w urzędzie miasta, planowana jest kolejna próba skontrolowania posesji. Kiedy? Jak na razie nie wiadomo. Oby tylko odpowiedzialne za to służby zdążyły, zanim dojdzie do kolejnego pogryzienia.
Materiał powstał w ramach projektu „InForMe 2.0 – działania informacyjne w zakresie promocji Polityki Spójności w polskich mediach lokalnych” realizowanego przez Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej im. Jerzego Regulskiego i Stowarzyszenie Gazet Lokalnych. Projekt realizowany jest przy wsparciu finansowym Unii Europejskiej w ramach konkursu 2018CE16BAT042 „Wsparcie środków informacyjnych dotyczących polityki spójności UE. Niniejsza publikacja odzwierciedla wyłącznie stanowisko autora. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek użycie zawartych w niej informacji.





















Właścivielki nie było w domu. Ktoś jednak te psy karmi. Totalna nezsilność pañstwa. Jeśli nie współpracuje to nie przrprowadzać kontroli tylko psy odstrzelić. Może ochłonie.
Czesio sam sobie strzel w łeb. Co winne są te psy, że mają nienormalną właścicielkę? To ją trzeba postawić do pionu za krzywdzenie zwierząt i tyle.
A z jakiego powodu nie reaguje Policja ?
To nie zwierzak powinien ponosić karę w postaci uśpienia tylko właściciela pieska u…ic.
Uśpić niezrównoważoną bestię bo to już nie pies skoro posmakował człowieka!!! Kolejny raz może kogoś zagryźć.