Strażacy ze Słowikowa nie kryją pretensji o to, że – choć byli w pełnej gotowości – nie wysłano ich do zdarzenia, które miało miejsce 1,5 kilometra od ich remizy. Zamiast nich w akcji uczestniczyły jednostki z o wiele bardziej odległych miejscowości.
W niedzielę wieczorem w Rękawczynie (gmina Orchowo) 1,5-roczne dziecko mocno się uderzyło. Przerażeni domownicy wezwali pomoc. Od razu na miejsce zadysponowano karetkę pogotowia, ale również strażaków, którzy mogli szybciej dotrzeć z pomocą. Dyżurny stanowiska kierowania słupeckiej komendy uruchomił syreny alarmowe m.in. Orchowie, Bielsku i Słowikowie, które jest położone najbliżej miejsca zdarzenia. Strażacy tej ostatniej jednostki jednak do akcji w ogóle nie wyjechali. Następnego dnia skomentowali sytuację na swoim facebooku.
– Czy procedury są ważniejsze niż zdrowie dziecka? Mimo obecności 8 strażaków, w tym 4 ratowników medycznych w remizie, mimo odległości 1,5 km do miejsca zdarzenia, mimo obserwowania samochodów pożarniczych dojeżdżających na miejsce zdarzenia z miejscowości odległych o 15 km oraz sąsiednich powiatów nie zostaliśmy zadysponowani do akcji ratowniczej z podejrzeniem utraty przytomności 1,5-rocznego dziecka na terenie sołectwa Słowikowo. Zostaliśmy wstrzymani z wyjazdem w związku z brakiem potrzeby wysyłania nas do akcji. Kto wziąłby odpowiedzialność w przypadku trwałego uszczerbku na zdrowiu dziecka? – napisali druhowie. Z wpisu i komentarzy, które pod nim się pojawiły można oczytać ich żal o to, że – choć byli w gotowości – nie wysłano ich do akcji.
Kierownictwo słupeckiej komendy zapewnia, że strażacy ze Słowikowa nie zostali zadysponowani, bo gdy dotarli do remizy i zgłosili swoją gotowość wyjazdu, dyżurny prowadził akurat rozmowę z mamą dziecka i nie mógł ich zadysponować. Po chwili na miejscy były już inne jednostki i pomoc druhów ze Słowikowa nie była już potrzebna. Dokładny przebieg zdarzeń dotyczących tej akcji, po odsłuchaniu wszystkich nagrań, przedstawił nam komendant powiatowy PSP.
– Do stanowiska kierowania wpłynęła informacja o dziecku potrzebującym pomocy. Zgodnie z procedurą, dyżurny zadysponował do zdarzenia najpierw Jednostkę Ratowniczo-Gaśniczą ze Słupcy, w następnej kolejności jednostki OSP z Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, czyli w tym przypadku OSP Orchowo i OSP Bielsko, a następnie będącą najbliżej zdarzenia, ale niebędącą w KSRG jednostkę ze Słowikowa. Kiedy druhowie ze Słowikowa dotarli do remizy i zgłosili gotowość wyjazdu, dyżurny poprosił ich, żeby chwilę poczekali, bo prowadził akurat rozmowę z mamą dziecka, instruując ją, jak ma się zachować. Minutę później ratownicy z OSP Orchowo powiadomili, że są już na miejscu i że dziecko jest przytomne, w stabilnym stanie. Po chwili na miejsce dojechały zadysponowane wcześniej zastępy oraz karetka pogotowia. W tej sytuacji dyżurny słusznie uznał, że nie ma już potrzeby, by dysponować do zdarzenia OSP Słowikowo – mówi Zbigniew Rzemyszkiewicz i podkreśla, że zależy mu, żeby wszystko dokładnie wyjaśnić z druhami, dlatego zaprosił ich już do komendy, by mogli osłuchać nagrania z tego zdarzenia.





















Coraz więcej reklam, a treści i artykuły ucięte. Masakra.
Niestety takich zdarzeń jest dużo wiecej . W sąsiednej wsi przewróci się drzewo czy inne miejscowe małe zagrożenie jedzie straż po 10-15 km a tych miejscowych się nie wzywa . To normalność w naszym powiecie ….
Nie ważne ile masz km ważne jak szybko jesteś w stanie odpowiedzieć na alarm, weźmy pod uwagę auto strażackie które ma 5lat a auto które ma 30lat które szybciej odpali i dojedzie do zdarzenia? No napewno star z lat 80, ludzie niektórzy jeszcze żyją w komunie. Bo oni mieli bliżej pokazali jak szybko zgłosili się dyspozytorowi.
Z komunikatu PSP wynika że wszystkie jednostki zostały dysponowane w tym samym czasie, natomiast pozostałe jednostki z gminy były zadysponowane odpowiednio około 15 i 10 minut wcześniej niż OSP Słowikowo, Osp Bielsko również zostało zadysponowane Starem do akcji, więc pański argument nie ma najmniejszego sensu. W około pięć minut od alarmu byliśmy gotowi do wyjazdu, gdzie pierwsza jednostka dojechała po około 6-7 minutach od naszego zgrupowania się w remizie na miejsce zdarzenia,
Odnośnie użytkownika Pol, nie chodzi o żadną wojnę tylko spotkaliśmy się krytyką oraz zapytaniami mieszkańców sołectwa, dlaczego przyjechały 4 jednostki z odległych miejscowości, a nie my, twierdząc że nie byliśmy dyspozycyjni do wyjazdu, co wiąże się z naszym komentarzem odnośnie liczby strażaków w remizie.
Sama matka dziecka zwracała się do nas z zapytaniem dlaczego syrena u nas w jednostce została włączona około 30 minut od telefonu alarmowego
Płacz że mieli bliżej a nie pojechali a nie mówią że zanim się zebrali to OSP z dalszej miejscowości było na miejscu. Trzy osp na całą gminę a wojna między nimi że szok.
Jaka wojna pomiędzy jednostkami? Jakbyś dobrze czytał artykuły to tu nie chodzi o relacje OSP – OSP.
Wiadomo o co chodzi to normalne w naszym powiecie że te najważniejsze jednostki jeżdżą a nie patrzą na to aby poinformować tej jednostki która jest najbliżej jako pierwszą
Zacznijmy od tego że została dyspozycja pomieszana i większość jednostek zostalo wysłanych na Rękawczynek A nie Rękawczyn i piszą że niektóre jednostki były po 1min na miejscu. Jak strażacy z Słowikowo czekali z conajmiej 10min juz gotowi lecz nie dostali poniformowani co do zdarzenia kazano im czekac. Bo juz jednostka któraś na miejscu choć realnie jej tam jeszcze nie było.
Osoby w komentarzach mają najwięcej do powiedzenia a najmniej wiedzą
Artykuł nie dokonca wyjasnia całej sytuacji i niektóre informqcje są błędne
Tak jak tłumaczą że są procedury procedur w Słupcy nie ma i nie będzie do puki będzie taki układ kolesioski pozdrawiam żadnych procedur nie ma
Dziwna sprawa, ale też jestem strażakiem OSP od 23lat wyjeżdżam do zdarzeń, różne są sytuacje z dyspozytorami, ale opanujcie się chłopaki z postami na fb, tam od razu całe społeczeństwo was hejtuje i mają powód do głupich komentarzy. pozdrawiam i przemyślcie każdy post zanim wstawicie.
Tom masz rację. W takiej sytuacji należy zachować zimną krew. Decyzje dyspozytora oparte na procedurach są niepodważalne.
Kolega ma rację …wszystko zależy kto siedzi na dyżurce . A miedzy niektórymi osp z ksrg jest rywalizacja która bedzie miała najwięcej wyjazdów w roku ….
Pierwsza sprawa, takich rzeczy nie publikujemy na social media, jest to wewnetrzna sprawa OSP-> PSP wstyd robicie swoim ludzią i sobie
Druga sprawa.. po jaka ch***e czekaliscie w remizie ??? W tym czasie co wy staliście na progu i czekaliście kurde na co czekaliście??????
Tu życie malego dziecka chodzilo w gre, wiedzieliscie co gdzie i jak,
Jak nie kazal wyjechac to torba w samochod i jazda ratowac życie.
Tak sie robi, przy sytuacjach w naszej osp gdy jest wazny czas, gdy chodzi np o reanimacje, szybkosc dzialania, w ogóle sie nie zastanawiamy czy jechac ciezkim sprzetem, szkoda czasu…
Kierowca dojedzie 2,3,5 minut pozniej nawet, dojeżdżamy sami swoimi autami, bo wtedy 1 minuta staje sie decydująca….
Piszecie takie posty na facebooku a tak naprawde to was powinni opisać i to porządnie
A gdyby sąsiadowi, obok remizy palił sie dom/potrzebował by pierwszej pomocy cokolwiek, tez byscie stali i sie patrzeli ? Bo wam nic nikt nie powiedzial?
Dyspozytor widzi mape a nie realną rzeczywistość, tymbardziej że tak jak wyzej ktos napisal bylo zgloszenie w inna miejscowość.
Moim zdaniem i mysle że duzo osob sie zgodzi należą sie przeprosimy w strone PSP Słupca oraz wyjasnienie ze strony PSP Slupca dlaczego doszlo do pomyłki,
Pozdrawiam Strazak OSP z odrobiną doświadczenia bojowego
Brak faktów w artykule prowadzi do niedomówień, od razu po dojechaniu do remizy nie padło słowo o miejscu zdarzenia, więc strażacy nie wiedzieli gdzie mają jechać, jeden z pierwszych strażaków w remizie przejeżdżał obok miejsca zdarzenia, nie wiedząc że coś tam się dzieje
Tylko najpierw trzeba wiedzieć gdzie to zdarzenie a z tego co tu wynika to strażacy ze slowikowa tego nie wiedzieli a z drugiej strony widać jak to zna procedury ze pan prywatnym autem dojeżdża
To teraz idziemydalej. Skoro wiedzieli gdzie i co się stało. Czy to czasem nie można podciągnąć prawnie pod nieudzielenie pierwszej pomocy przedmedycznej.
A jest napisane wyzej, ze byli na miejscu ratownicy KPP, a z tego co mi wiadomo oni mają obowiązek udzielenia pierwszej pomocy przedmedycznej.
Kolego nic dodać nic ująć.
Żeby sprawę trochę rozjaśnić przydały by się konkretne godziny wysponowania zarówno jrg jak i każdej OSP z osobna. Sam u mnie w OSP mieliśmy wiele razy sytuację że nie będąc w systemie mieliśmy załączana znacznie później selektywne niż dalszą OSP z systemu. I efekt był taki że tamta OSP już dawno wyjechała a my dopiero byliśmy dysponowani. Ale to zależy kto siedzi na punkcie. A co do błędu nazwy miejscowości zloszeniu to jest normalosc ery formatek ze 112
Przepraszam bardzo ale Słowikowo było pierwsze które przyjechało prywatnym samochodem gdzie pojechali najpierw na Rękawczynek. Kiedy zadzwoniłam na pogotowie po 10 minutach zadzwonili i powiedzieli że nie ma dostępnej karetki i przyjedzie straż gdzie po 20 minutach było dzwonione żeby się pospieszyli
Dyżurny!! Do tablicy!