Radny Mirosław Miczuga dostał odpowiedź na swoją interpelację dotyczącą montażu progów zwalniających na ul. Kilińskiego.
– Na podstawie obserwacji własnych, opinii i próśb mieszkańców, którzy każdego dnia korzystają z przejścia dla pieszych na wysokości sklepu Pana Ładowskiego, który znajduje się przy ul. Kilińskiego, proszę o możliwość zamontowania progów zwalniających, które poprawią bezpieczeństwo przechodniów. Największym problemem stwarzającym zagrożenie dla przechodniów są samochody, które rozpędzają się od krzyżówki ulic Traugutta i Placu Szkolnego. Auta po skręcie z ulicy Traugutta, mijając skrzyżowanie z ul. Plac Szkolny na wysokości cukierni „Kuczora” bardzo szybko zwiększają prędkość udając się w kierunku ul. Kopernika. Dość często dochodzi do sytuacji niebezpiecznych właśnie w okolicach przejścia dla pieszych. Przechodnie próbując przejść przez ulicę i zachowując wszelką ostrożność wielokrotnie muszą uciekać z pasów przed rozpędzonymi samochodami. Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy w trakcie roku budżetowego. Jeśli samorząd miasta Słupcy nie wygospodaruje środków w roku bieżącym, proszę o ujęcie tego działania w roku 2022 – pisał radny w interpelacji.
Już wiadomo, że progów zwalniających nie będzie, bo – jak wskazuje wiceburmistrz Jacek Szczap w odpowiedzi na interpelację, stosowanie ich jest niedopuszczalne na ulicach i drogach wyjazdowych straży pożarnej i stacji pogotowia ratunkowego. Władze miasta zapowiadają jednak, że problem będą starały się rozwiązać. – Będziemy szukali alternatywnego sposobu spowolnienia ruchu pojazdów na ul. Kilińskiego – pisze wiceburmistrz.






















Problem polega na tym, że nie widać pieszych, bo Policja nie egzekwuje znaku o zakazie postoju powyżej 15 minut. Mieszkańcy ustawiają samochody nawet przy przejściu dla pieszych. Zobaczcie nawet widać na zdjęciu do artykułu. Jaka jest minimalna odległość parkowania od pasów? Tam powinny być koperty z postojem tylko dla klientów mięsnego, bądź powyższego sklepu i nie będzie problemu.