Przed Jedynką i Ogólniakiem przez większość dnia mogą parkować tylko rodzice dowożący dzieci do szkół. Tyle tylko, że ani w SP1, ani w LO nie ma teraz żadnego ucznia. Dlaczego więc 10 miejsc parkingowych w centrum miasta musi stać pustych?
Z parkingu przed SP1 i LO, w dni nauki szkolnej od godz. 7.00 do 18.00 mogą korzystać tylko rodzice dowożący dzieci do szkół. Zatrzymać się tam mogą maksymalnie na 5 minut. Władze miasta rok w zeszłym roku wprowadziły takie ograniczenia, by rodzice mogli szybko i bezpiecznie dowozić i odbierać dzieci ze szkoły. Złożenie to słuszne i w zdecydowanej większości słupczanie je popierają. Ale czy teraz, kiedy wszystkie zajęcia odbywają się zdalnie, jest sens utrzymywać ograniczenia na parkingu? Bo obecnie sytuacja wygląda tak, że ani w Jedynce, ani w Ogólniaku nie ma ani jednego ucznia, a 10 miejsc postojowych przed szkołami, zgodnie z przepisami, przez większość dnia musi być pustych. I to w centrum miasta, gdzie każde miejsce jest bardzo cenne. Sami dyrektorzy twierdzą, że ograniczanie teraz możliwości parkowania w tym miejscu mija się z celem.
– Uważam, że tabliczka z informacją, że z parkingu korzystać mogą tylko osoby dowożące uczniów powinna być teraz zakryta. Oczywiście, tylko do czasu, kiedy do szkół wrócą stacjonarne zajęcia – uważa Tadeusz Raczkowski, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego.
– Wcześniej, kiedy zdarzyły się sytuacje, że jakiś samochód parkował przed szkołą przez dłuższy czas, wkładaliśmy za wycieraczkę karteczkę z prośbą o przeparkowanie i przypominaliśmy o obowiązującym ograniczeniu. Teraz, kiedy lekcje prowadzone są zdalnie, parkowanie przed szkołą nam nie przeszkadza – przyznaje Barbara Frontczak, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 1.
Mimo to, ograniczenia nadal obowiązuje i za zaparkowanie dłuższe niż 5 minut w dzień nauki szkolnej, w godz. 7.00 – 18.00 możemy dostać mandat. – Obowiązują ograniczenia zgodnie z zapisami umieszczonymi na tabliczkach pod znakiem drogowym. Niezależnie, czy nauka odbywa się zdalnie czy nie. Dopóki znak nie zostanie zmieniony czy zasłonięty, będziemy go respektować – zapowiada Marlena Kukawka, rzeczniczka słupeckiej policji.
Władze miasta zapowiadają, że tabliczka ograniczająca parkowanie za kilka dni znikną. Dlaczego dopiero wtedy? Na jak długo? I jak tę zmianę tłumaczą władze miasta? O tym piszemy w aktualnym wydaniu Kuriera.





















A ja ostatnio widziałem jak taki Pan z taką Panią tam stali.
Policja zazwyczaj bardzo chętnie egzekwuje przestrzeganie tego, co jest najmniej istotne albo w ogóle nieistotne jak w tym przypadku. Najłatwiej wlepiać mandaty za takie drobiazgi jak opisane w tym artykule nieszkodzące nikomu parkowanie, za niezapięty pas, za zapomnienie o zapaleniu świateł w ciągu dnia itp. Tu najłatwiej się „wykazać”. Trudniej tam gdzie jest to naprawdę istotne, gdzie ludzie płacący podatki m.in. na utrzymanie policji tego faktycznie oczekują.