Na targowisko w Słupcy może wejść tylko od strony ul. Ratajczaka. – Ludzie muszą tam przechodzić bardzo blisko siebie, podczas gdy inne bramy są pozamykane – opisuje jedna z osób kupujących na targu. Władze miasta zapewniają, że takie ograniczenia są konieczne.
Słupeckie targowisko znowu tętni życiem. W miniony wtorek czynnych było ok. 80 stanowisk, podobnie było w piątek. Na targowisku obowiązują jednak pewne ograniczenia. Wejść i wyjść można tylko od strony ul. Ratajczaka. Bramy w pobliżu Biedronki, od ul. Kościuszki oraz przy nowym parku handlowym są zamknięte. – Zupełnie tego nie rozumiem. Przecież im więcej bram byłoby otwartych, tym ludzie swobodniej mogliby się przemieszczać, a chyba o to teraz chodzi, żeby ludzie mogli zachować możliwie największy dystans. Teraz, kiedy można wchodzić i wychodzić tylko od strony ul. Ratajczaka, ludzie – chcąc czy nie – muszą w tych miejscach się grupować – mówi jedna z osób spotkanych na targowisku. Władze miasta zapewniają, że ograniczenia dotyczące ilości czynnych wejść są konieczne. – Podobnie jak w sklepach, tak i na targowisku obowiązuje limit klientów, którzy jednocześnie mogą przebywać na placu. Obecnie to 4 osoby na stoisko. Pracownicy urzędu miasta muszą tych wytycznych przestrzegać i mogą wpuścić w jednym czasie na targowisko ustaloną liczbę osób. Już teraz skierowaliśmy tam trzech dodatkowych pracowników. Gdybyśmy otworzyli wszystkie bramy, pracowników do obsługi byłoby potrzebnych jeszcze więcej, poza tym mógłby być problem z ich komunikacją, żeby mogli skoordynować działania – wyjaśnia wiceburmistrz Jacek Szczap i dodaje, że w porównaniu do piątkowego targu, we wtorek otwarta została dodatkowa brama. – W piątek czynne było tylko jedno wejście od strony ul. Ratajczaka, bliżej straży. Najprawdopodobniej słoneczna pogoda sprawiła, że tego dnia na targu pojawiło się znacznie więcej osób, niż w poprzednich dniach i rzeczywiście przy bramie chwilami gromadziło się więcej osób. Dlatego we wtorek otworzyliśmy już obie bramy od strony ul. Ratajczaka. Decyzję tę skonsultowaliśmy z sanepidem i policją. Będziemy monitorować sytuację. Jeśli będzie taka potrzeba, rozważymy wprowadzenie innych rozwiązań – zapowiada zastępca burmistrza.






















Za to są sklepy w których przebywa znacznie więcej osób niż powinno. Mam wrażenie że nikt tego nie sprawdza.
Wejścia skoro są to raczej powinny być otwarte. Choćby w przypadku nagłej ewakuacji ludzi.
To niby wpuszczanie na targowisko określonej liczby osób to jedna wielka bzdura. We wtorek (28.04.) stało przy wejściu dwóch panów przyglądających się przechodzącym ludziom i nawet nie próbowali ich liczyć, to było po prostu niemożliwe w tym tłumie. Naprawdę otworzenie wszystkich wejść byłoby lepszym rozwiązaniem, byłby mniejszy tłok, często kupujący, którzy planowali wejść lub wyjść daną bramą musieli cofać się i przechodzić do tej jedynej otwartej co powodowało dodatkowy tłok również w alejkach. Nieprawdą jest, że we wtorek były otwarte dwie bramy, chyba, że zrobiono to po godz. 11.00.
a w Zagorowie dziala i to na jakim poziomie-bylem w sobote
W Zagorowie dziś był Jarmark. Dużo ludzi ale sytuacja wydawała się być opanowana. Na wejściu dezynfekcja rączek, zachowanie odstepow ogólnie obsługa dawała radę.
W Zagorowie jak wjeżdżalem handlować to nawet maty do dezynfekcji były.