Słupecka fundacja La Promessa uruchomiła zbiórkę pieniędzy dla rodziny Tadeusza Gajdy z Kotuni, który zginął w wypadku na drodze S11.
29 lipca na drodze ekspresowej S11 w Kórniku kierujący busem uderzył w ekipę pracowników drogowych, którzy właśnie rozpoczynali pracę. W wypadku zginęli Tadeusz Gajda (†43 l.) z Kotuni i obywatel Ukrainy, Pavlo Bodak (†24 l.). Fundacja La Promessa na swojej stronie przedstawiła ich życiorysy. O Tadeuszu czytamy, że nigdy nie miał lekko w życiu. Jego i jego brata, samotnie wychowywała mama. By wspomóc mamę, szybko rozpoczął pracę i pomagał w ich gospodarstwie. Przez wiele lat był strażakiem w OSP Gółkowo, zatem pomoc dla innych okazywał wielokrotnie. Prawdziwy Anioł, który nigdy nikogo nie zostawił w potrzebie, każdy mógł na niego liczyć. Wcześnie się ożenił, i jak kiedyś powiedział dumnie – żona i dzieci to najwspanialsza rzecz, która spotkała go w życiu. Zawsze wesoły, sympatyczny, ale z upartym charakterem. Pomocny i opiekuńczy, dusza towarzystwa, nie opuszczało go poczucie humoru. Przepięknie śpiewał i robił to także swoim dzieciom, które kładł do snu. Potrafił zająć się dziećmi, domem – jednym słowem – człowiek orkiestra. Był bardzo dumy ze swoich dzieci. Wspierał córkę Nikolę, która odnosiła sukcesy plastyczne, dbał o jej artystyczny rozwój. Wielokrotnie wspierali osoby potrzebujące, np. przekazując obrazy na licytację, czy w jakikolwiek inny sposób. Nigdy się nie nudził, praca paliła mu się wręcz w rękach. Zawsze gdzieś było mu spieszno, zawsze myślał, że z czymś nie zdąży. W życiu zrobił naprawdę wiele, jakby wiedział, jakby przeczuwał, że jego czas będzie krótszy niż innych.
Śmierć Tadeusza Gajdy opłakują m.in. najbliżsi: żona Karolina (38 lat) oraz dzieci – Szymon (18 lat), Nikola (15 lat), Natasza (7 lat) oraz Dawid (7 lata). Najmłodszy syn Dawid, by móc normalnie chodzić, potrzebował kosztownej operacji – wydłużenia ścięgien Achillesa metodą „Z” w obydwu nóżkach. Rodzice zgodzili się na operację, by doprowadzić do jak najszybszej sprawności synka. U najstarszego z dzieci – Szymona, wykryto zaawansowaną cukrzycę typu 1, z żoną również walczyli o jego zdrowie. Pani Karolina zajmuje się czworgiem dzieci. Oddane „matczyne serce” ukazało się już dużo wcześniej. Mając 14 lat, wzięła na barki opiekę nad swoją młodszą siostrą – Kamilą. Po śmierci ich mamy, to pani Karolina przejęła jej obowiązki. Razem z Tadeuszem tworzyli udane małżeństwo. Znali się od dziecka i łączyła ich wielka, prawdziwa miłość, która zdarza się rzadko.
Dwa dni przed śmiercią Tadeusza, zmarł syn jego brata Leszka – Kacper, który zmagał się z guzem pnia mózgu. Cała rodzina starała się wesprzeć tę nierówną walkę. Mieli tak niewiele, a tak bardzo chcieli pomóc. Tadeusz strasznie przeżywał chorobę Kacpra. Nie raz płakał. Nie mógł zrozumieć, dlaczego życie tak strasznie ich doświadcza i jest tak okropnie niesprawiedliwe.
– Zwracamy się do Państwa o wsparcie rodziny Tadeusza, gdyż on sam już nie może tego zrobić. Sytuacja jest ciężka, ponieważ Tadeusz był jedynym żywicielem rodziny. Zginął tragicznie, zostawiając najukochańszą żonę i czworo dzieci. Pozostawił ból, cierpienie i tęsknotę wśród tak wielu ludzi, którzy go kochali i znali – czytamy na stronie fundacji La Promessa.
Wpłat można dokonywać na konto fundacji La Promessa:
86 1870 1045 2083 1025 1389 0001 Nest Bank S.A.
kod SWIFT: NESBPLPW
tytułem: Tadeusz
Wszystkie wpłacone pieniądze trafią do rodziny Tadeusza. Fundacja La Promessa nie pobiera żadnych prowizji i opłat.
Fundacja La Promessa równolegle prowadzi zbiórkę dla rodziny Pavlo Bodaka. Więcej na ten temat przeczytają Państwo TUTAJ.




















