Sybiraczka… 10 lutego 1940 r. deportowana do obwodu Archangielsk… od 1946 w Polsce. Starogard-Pełczyce-Kluczork-Słupca. Zajmowała się wychowaniem dzieci, z czasem praca w BSZ…
Urodziła się 3 maja 1924 r. w osadzie Jastrzębica (woj. wołyńskie), jako córka Romana Stelmaszka – osadnika wojskowego i Marii z Medyńskich – gospodyni domowej.
W 1940 r. – niespełna 16-latka – z rodzicami i braćmi deportowana została z Dubna do obwodu Archangielsk, rejon Wierchna Tojma. – Tam przez dwa lata pracowaliśmy przy wyrębie drzew w lesie. Później przerzuceni zostaliśmy do Kazachstanu, obwód Dzambul, Kołchoz Bezżyłdzik… Kopaliśmy rowy nawadniające pola… Przez pewien okres zatrudniona byłam w miejskiej szwalni… Dostawałam trochę większą rację chleba niż bezrobotni… To był niezwykle trudny, bardzo ciężki okres w moim życiu. Nie chce się nawet wspominać, wielu z deportowanych zmarło z wycieńczenia. Tam pochowałam brata – opowiadała z okazji swoich 80. urodzin.
– W czerwcu 1946 r., całym transportem przyjechaliśmy do Polski. Ojciec – jeszcze w czasie II wojny – wstąpił do organizującej się Armii gen. Andersa, z matką znalazłam się w Starogardzie Szczecińskim, po kilku tygodniach w Pełczycach, gdzie poznałam się z Józefem Kwitowskim (1914-1980 – przyp. TK), nauczycielem ze Słupcy… Z Pełczyc wyjechałam do Kluczborka, bo dowiedziałam się – po poszukiwaniach przez Czerwony Krzyż – że tam mieszkał mój brat… Z Józefem pisaliśmy listy, odwiedził mnie w Kluczborku i… w 1946 r. wzięliśmy ślub… – mówiła ze wzruszeniem.
12 lat Kwitowscy mieszkali w Pełczycach. – Piękne tereny. Może zamieszkalibyśmy tam na stałe, bo i jeziora, lasy… Tylko ze względów zdrowotnych – za namową lekarza, który polecił zmianę mikroklimatu – przeprowadziliśmy się do Słupcy (1958 – przyp. TK). Zajmowałam się wychowaniem dzieci. Kiedy podrosły, na kilka lat podjęłam pracę w Bursie Szkolnictwa Zawodowego, w portierni – wyznała, przewracając kartki bogatego albumu rodzinnego, z zachowanymi nawet zdjęciami rodziców.
W osiemdziesiąte Jej urodziny zjechała się cała rodzina, na słupeckim cmentarzu św. Krzyża, na grobie śp. Józefa Kwitowskiego złożono wiązanki kwiatów, zapalono znicze.
Bronisława Kwitowska zmarła 4 listopada br… 8 listopada spoczęła na cmentarzu w Słupcy… W głębokim smutku i żalu pogrążyła rodzinę; w zadumie i refleksjach grono przyjaciół… Spoczywaj w pokoju…





















Bardzo bogaty życiorys a w nim dużo trudnych okresów życia. Cześć Jej pamięci!