Pomysł miejskiego sadu nie przypadł do gustu miejskim urzędnikom.
Jego stworzenie w swojej interpelacji do Urzędu Miasta w Słupcy zaproponował miejski radny Marcin Pietrzykowski. Radny w swojej interpelacji pisał, że co roku na terenie miasta przybywa nasadzeń roślin i drzew, jednakże istnieje potrzeba zwiększenia tych starań. – Wychodząc na przekór proponuję utworzenie publicznego sadu miejskiego, który będzie obfitował w owocowe drzewa (wiśnie, jabłonie, śliwy, etc.). Miejski sad może być sposobem na rozwijanie ogrodniczych pasji. Z sadu miejskiego będą mogli korzystać mieszkańcy Słupcy, gdzie będą mogli pozyskać owoce prosto z drzew – czytamy w interpretacji Marcina Pietrzykowskiego.
Odpowiedzi na interpelację udzielił pełniący – jeszcze do niedawna – obowiązki burmistrza Słupcy Andrzej Grzeszczak. W odpowiedzi czytamy, że co roku na terenie miasta przybywa nowych założeń zieleni. – Od lat powstają nowe skwery, poddawane są także rewitalizacji istniejące tereny zielone, jak np. Skwer im. Apolinarego Szeluty. Dodatkowo w Parku Miejskim uzupełniane są nasadzenia drzew i krzewów, czy drzew miododajnych przy ul. Wygonowej. (…) Pozytywnie przyjmiemy Pańską propozycję publicznego sadu miejskiego, wychodząc z założenia, że każde posadzone drzewo lub krzew odwraca trend betonowania miasta. Wydaje się, że idąc śladem innych miast pozyskanie środków na ten cel jest możliwe w ramach budżetu obywatelskiego – czytamy w odpowiedzi do interpelacji radnego, pod którą podpisał się Andrzej Grzeszczak.





















To zły pomysł, zakładanie sadu w miastach. Kto miałby się zajmować tym sadem? Pracowników zajmujących się terenami zielonymi w mieście jest zbyt mało. Każdy chce mieć czysto, zielono i jeszcze darmowe owoce w sadzie. Sady zakładać przy domach. Lepiej za te pieniądze zadbać o bezpieczeństwo w mieście.
Czy tego gościa, coś pogielo?