Od połowy marca nie funkcjonuje znana w okolicy strzałkowska restauracja Światowid. Niedawno rząd ogłosił plan stopniowego łagodzenia restrykcji. Jeden z etapów zakłada powolne uruchamianie działalności gastronomicznej z ograniczeniami. – Wstępnie mówi się o trzecim rzucie. Może w końcu wszystko ruszy z zachowaniem odpowiednich odległości między stolikami – mówi współwłaściciel Światowida Leszek Łysiak.
W połowie marca, w związku z wystąpieniem epidemii koronawirusa, właściciele największych restauracji w naszym regionie, podjęli decyzje o zamknięciu swoich lokali do odwołania. Ograniczenia w działalności gastronomicznej zostały wprowadzone też rozporządzeniami rządowymi. Część z restauracji uruchomiła usługę serwowania potraw na dowóz albo na wynos. Początkowy komunikat na stronie strzałkowskiej Restauracji Światowid brzmiał, iż ograniczy ona działalność do sprzedaży na wynos, jednak następnego dnia również podjęto decyzję o zamknięciu lokalu aż do odwołania. – Nasza Restauracja nie będzie robić dań na wynos w tym trudnym czasie. Restauracja jest nieczynna do odwołania w trosce o Państwa i nasze zdrowie. Jeżeli coś ulegnie zmianie to będziemy Państwa informować. Przepraszamy za niedogodności – można przeczytać na facebookowym profilu Restauracji Światowid.
Niedawno rząd ogłosił plan stopniowego łagodzenia restrykcji. Drugi etap, dla którego nie określono jeszcze szczegółowych dat, zakłada otwarcie hoteli i miejsc noclegowych. Etap trzeci, uruchamianie działalności gastronomicznej z ograniczeniami. Współwłaściciel Światowida, Leszek Łysiak mówi, że cały czas oczekuje szczegółowych wytycznych ze strony władz państwowych. Wówczas dopiero będzie można myśleć o stopniowym przywracaniu funkcjonowania restauracji. – To nie od nas zależy. Wstępnie mówi się o trzecim rzucie, ale kiedy to będzie, nie wiadomo. Może w końcu wszystko ruszy, wejdą specjalne zalecenia, obostrzenia, typu zachowanie odległości między stolikami itp. – podkreśla Leszek Łysiak.
Na chwilę obecną Światowid nie zamierza uruchamiać usługi serwowania potraw na dowóz. – Nie posiadamy w ofercie żadnych fast foodów, nasza działalność w tygodniu opiera się głównie na odwiedzających nas podróżnych, którzy wstępują, żeby zjeść u nas obiad, a w weekend na organizowaniu imprez okolicznościowych. Chyba, że to wszystko dłużej potrwa, to wtedy będziemy zmuszeni uruchomić na dowóz.
Leszek Łysiak mówi, że straty jakie odnotowuje restauracja obecnie, są potężne. – Wszystkie imprezy typu komunie, wesela są odwołane. Część osób przenosi organizację na inny termin. Choć trudno ustalić obecnie aktualny termin uroczystości komunijnych. Jedni księża mówią, że przekładają z maja na koniec sierpnia, inni na wrzesień. Potem, w tym okresie, wszystkie restauracje będą miały problem, żeby się z terminami wyrobić, bo kiedy wszystko się skumuluje, może braknąć miejsc.





















