106 operacji startów i lądowań na pasie nieutwardzonym wykonały 4 maja 2020 r. załogi samolotu Bryza M-28 na lotnisku 33. Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu.
Jak poinformowała oficer prasowa kpt. Martyna Fedro-Samojedny, podczas szkolenia załogi musiały wylądować w polu o długości 61 m i szerokości 10 m. Po wylądowaniu w strefie przyziemienia odbywało się zatrzymanie i ponowny start samolotu. Załogi trenowały także tzw. procedurę touch and go, czyli lądowanie samolotu bez zatrzymania. Załoga „dotykała” jedynie kołami samolotu pasa, a następnie od razu podrywała maszynę do lotu. Żeby całość szkolenia przebiegała bezpiecznie i sprawnie powierzchnia, na której odbywały się lądowania musiała być starannie przygotowana oraz sprawdzona. Nad tym czuwali żołnierze z kompanii obsługi lotnisk powidzkiej bazy, którzy po kilku wykonanych operacjach sprawdzali jakość nawierzchni. Podczas wczorajszego szkolenia zrealizowano 106 operacji, czym ustanowiono rekord ich wykonania w ciągu jednego dnia.
– Szkolenie w wykonywaniu startów i lądowań na pasie nieutwardzonym nie jest dla pilota niczym niezwykłym. Natomiast jest to umiejętność, dzięki której wzrastają możliwości lotnictwa transportowego, w sytuacjach kiedy piloci muszą lądować na słabo przygotowanych lotniskach lub lądowiskach – podkreśla kpt. Martyna Fedro-Samojedny. W tym roku było to drugie lądowanie samolotów Bryza M-28 na powidzkim pasie trawiastym. Miesiąc temu podobne szkolenie, również w Powidzu, realizowały załogi samolotów CASA C-295M z 8. Bazy Lotnictwa Transportowego.






















Chyba nieco przesadzili. Załogi musiały wylądować na pasie dł. 61m samolotem którego minimalna długość lądowania to 750 m (dobiegu 330 m).
Wyskakiwali i chwytali za koła…..Jakoś sie udawalo.
nie doczytales dokladnie o co w tym wszystkim chodzi .