W rozmowie z nami, na temat sytuacji strzałkowskiej Spółdzielni Mleczarskiej Udziałowców w okresie panującej epidemii koronawirusa, opowiedział Piotr Borowski, prezes zarządu SMU.
Jak w chwili obecnej wygląda sytuacja Państwa przedsiębiorstwa w związku z panującą epidemią? – Sytuacja naszej Spółdzielni w obecnej chwili jest stosunkowo dobra. Nie mamy spadku sprzedaży wyrobów, lecz Spółdzielnia nie przerabia całej ilości skupowanego mleka od dostawców, co wiąże się ze sprzedażą na wolnym runku mleka surowego innym podmiotom gospodarczym, a istniejąca sytuacja związana z epidemią spowodowała spadek cen mleka przerzutowego nawet o 40%. Dodatkowym problemem, z którym się borykamy jest utrudniony dostęp do zakupu maseczek i rękawiczek jednorazowych, a trzeba zaznaczyć, że wspomniane rzeczy używamy od lat na co dzień przy produkcji naszych wyrobów. Ceny jednorazowych artykułów ochronnych wzrosły nawet o 2000%, co w naszym przypadku wpływa to bardzo na podniesienie kosztów wytworzenia produktu.
Czy zamierzają Państwo zwalniać pracowników w najbliższym czasie? – Spółdzielnia nie zamierza zwalniać pracowników. A nawet w połowie roku zatrudni nowe osoby, które zastąpią kadrę odchodzącą na emeryturę.
Czy przewidują Państwo mniejsze odprowadzanie podatków? – Na dzień dzisiejszy trudno określić jakie będą przychody, a za tym idzie wysokość podatków. Do chwili obecnej Spółdzielnia nie jest objęta formą pomocy tarczy antykryzysowej. Uiszczamy wszystkie podatki tak jak przed epidemią.
Czego, jako przedsiębiorstwo, oczekują Państwo w czasie kryzysu od samorządu lokalnego? – Spółdzielnia oczekuje od samorządu lokalnego partnerskiej współpracy np. przy wydawaniu szybkich decyzji środowiskowych, zezwolenia na przejazd pojazdów itp., czyli płynnego załatwiania spraw w krótkim czasie oraz merytorycznych rozmów.






















Bardzo ciężki czas dla takich firm które nie są objęte pomocą ze strony Państwa. Bywamy niejednokrotnie w Strzalkowie i żałujemy że dzieli nas tyle kilometrów. Zawsze kiedy bywamy kupujemy produkty Strzalkowskie Spółdzielni Mleczarskiej które w smaku nie mają sobie równych. Wszystkim pracownikom Spółdzielni Mleczarskiej w Strzalkowie życzymy w tym trudnym czasie dużo, dużo zdrowia.
Ja też przyjeżdżam specjalnie z Poznania do Strzałkowa, aby kupić rewelacyjne masło ze Strzałkowa po 8,70 zł za kostkę 250 g. Żałuję, że przejazd kosztuje mnie 70 zł, no ale czego nie robi się dla niesamowitych wrażeń smakowych. Wczoraj byłem, kupiłem dwie kostki i w czwartek znów będę na zakupach. Rewelacja Panie Prezesie, gratuluję. No i czekam na uruchomienie produkcji serów maziowych, jak Pan obiecał Panie Prezesie.
Poznaniak rozumiem,że kierują Panem jedyne doznania smakowe.
Od wielu lat mam styczność z hodowcami i widzę od podstaw jak to się odbywa.
Liczy się tylko ILOŚĆ odstawianego mleka, krowy są traktowane jako żywe maszynki do dojenia pieniędzy,
karmione kiszonkami z przeazotowanych użytków zielonych + specjalne „pędzące” koncentraty paszowe.
Tak w skrócie: trawa na wiosnę jeszcze nie ruszy, a już dostaje potężną dawkę nawozów azotowych,
na zmianę z regularnym zalewaniem gnojowicą, później czekając na kolejne opady deszczu, aby dosypywać kolejnych granulek „N”.
Uprawy kukurydzy kiszonkowej dzielą ten sam los + kilkanaście chemicznych zabiegów randapem .
Mimo suszy hodowcy prześcigają się ambitnymi sposobami, który wyciśnie więcej z hektara,lepiej nie wspominać jakimi.
Nasuwają się proste słowa Hipokratesa :Jesteś tym co jesz .
Krążą słuchy, że masło z Gostynia jest tańsze i smaczniejsze.
Hej Kotlin, chyba nie wiesz co piszesz. Nie wiem po co te kilkanaście oprysków randapem, chyba po to aby wszystko spalić i nie mieć żadnej kukurydzy.