Rolnik z Lądku, na prośbę ówczesnego burmistrza Zagórowa, sprzątnął połamane drzewa z Rydlowej Góry. Miał przez to wiele nieprzyjemności.
Rydlowa Góra to wczesnośredniowieczne grodzisko pierścieniowe z fosą i podgrodziem. Obiekt powstał w czasach przedpiastowskich, prawdopodobnie w IX/X wieku. W pierwszej połowie XI wieku został spalony. Odbudowany nadal należał do najważniejszych ośrodków grodowych Wielkopolski. Był siedzibą kasztelani, a informacje o dwóch kościołach wskazują, że pełnił też rolę placówki misyjnej. Gród upadł ostatecznie po zakończeniu wojen o kasztelanię lądzką w 1261 roku, zaś jego miejsce zajął klasztor cysterski wzniesiony pod koniec XII wieku. W 1969 r. Rydlowa Góra została wpisana do rejestru zabytków. Starsi mieszkańcy Lądu i okolic pamiętają, że przed laty prowadzone były tam badania archeologiczne. Dziś Rydlowa Góra to zarośnięte drzewami i krzakami wzgórze, na które mało kto się wybiera. Jeśli już, to miłośnicy quadów i innych terenowych pojazdów.
Choć teren ten leży blisko Lądu, administracyjnie należy do gminy Zagórów. Po jednej z wichur na Rydlowej Górze było wiele połamanych drzew. Poprzedni burmistrz Zagórowa, pod koniec swojego urzędowania, chciał zrobić z tym porządek. Udało mu się namówić rolnika z Lądku, by zabrał wiatrołomy. Zapłatą za usługę miało być drewno, które mógł zabrać. Rolnik zabrał się za to w grudniu 2018 roku. Wykorzystał do tego ciężki sprzęt. Ciągnikiem przeciągnął wiatrołomy, by następnie turem załadować je na przyczepę. Wykonując prace miejscami „rozjeździł” Rydlową Górę. Ktoś powiadomił o tym konińską delegaturę Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Szef delegatury zawiadomił z kolei prokuraturę, a rolnik usłyszał zarzut zniszczenia zabytku, jakim jest Rydlowa Góra.
Podczas przesłuchania rolnik tłumaczył, że aby zabrać wiatrołomy musiał wjechać tam ciężkim sprzętem. Zapewniał też, że burmistrz, ani nikt inny nie informował go o tym, którędy mógł jeździć oraz o ograniczeniach wynikających z uznania Rydlowej Góry za zabytek. – Tamten teren nie ma żadnych oznaczeń, że jest szczególnie chroniony. Nie ma tam zakazu wjazdu. Nigdy nie słyszałem, że nie wolno tam wjeżdżać. Skoro burmistrz zlecił mi uprzątnięcie wiatrołomów to ja tę robotę wykonałem. Nikt nie uprzedzał mnie, w jaki sposób miałem to zrobić – mówił rolnik. – Może kilkadziesiąt lat temu były tam jakieś wykopaliska, ale aktualnie jest tam po prostu zarośnięty teren bez żadnej ochrony i oznakowania – dodał.
Prokurator nie miał wątpliwości, że rolnik złamał przepisy ustawy o ochronie zabytków. Jego zdaniem, rolnik mógł chociażby w internecie sprawdzić, że Rydlowa Góra jest zabytkiem i jakie ograniczenia z tego wynikają. Prokurator częściowo jednak uznał tłumaczenie mężczyzny, że burmistrz mógł mu wytłumaczyć, jakie środki ostrożności powinien zachować usuwając wiatrołomy. Ostatecznie sprawa została warunkowo umorzona. – Wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne. Samo postępowanie karne stanowi już dla podejrzanego znaczną dolegliwość – czytamy w uzasadnieniu decyzji. Niedawno słupecki sąd zatwierdził warunkowe umorzenie. Rolnik musi jednak zapłacić 500 zł nawiązki na Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków.






















„mógł sobie sprawdzić w internecie” hahahahahahahah nie no argument bomba !!!!! moim zdaniem ludzie zajmujący sie na tym terenie czy okolicy zabytkami dostać karę za brak oznakowań !!!!
A na progu mojego domu siedzial Lokietek.
To nie pierwsza akcja z poprzednim burmistrzem Zagórowa.
Toż to zapewne znajomy Pana Burmistrza, a może razem polowali?,a druga sprawa to Burmistrz w wielu przypadkach traktował gminę i jej majątek jak własny folwark. Więcej takich kwiatków zostawił.
Nie widzę tu winy ani burmistrza, ani rolnika. Powstały wiatrołomy, dobrze, że ktoś to posprzątał. Sprzątanie wiatrołomów to nie zbieranie chrustu. Rolnik musiał użyć jakiegoś sprzętu. Nie sądzę, aby narobił więcej szkód, aniżeli quadowcy maltretujący podłoże. Natura da sobie radę, koleiny pozarastają i nie będzie śladu. A może teren ogrodzić, uporządkować pod względem przyrodniczym, poustawiać tabliczki informacyjne, uruchomić biuro informacji turystycznej, posadzić bileterkę i zmusić pana prokuratora i konserwatora, aby przynajmniej raz w tygodniu zwiedzali to miejsce zachłystując się historiami z przed dziesięciu wieków.