– Z całego serca przepraszam rodzinę zmarłego. Wiem, jaki to ból, bo sam w wieku 16 lat straciłem matkę – w słupeckim sądzie mówił 36-letni Grzegorz O., który po pijanemu spowodował śmiertelny wypadek, a potem uciekł z miejsca zdarzenia.
Była sobota, 30 marca br. Po południu Grzegorz O. wypił w domu kilka piw. Było mu jednak mało, dlatego swoim volkswagenem polo pojechał do sklepu po kolejne. W Pyzdrach, w pobliżu mostu doprowadził do tragedii. Zjechał na lewy pas, gdzie uderzył w jadącego z przeciwnego kierunku golfa. Kierująca nim kobieta kompletnie straciła panowanie nad autem. Zjechała na przeciwległy pas, gdzie uderzyła w prawidłowo jadącego motocyklistę. 38-letni Adam Szymański, który jechał motocyklem, zginął na miejscu. Grzegorz O. uciekł z miejsca tragedii. Policjanci, dzięki informacjom przekazanych przez jednego ze świadków, szybko go namierzyli. Kilka kilometrów dalej znaleźli jego samochód, który na bocznej drodze uderzył w drzewo. Obok, pod drzewem spał sprawca tragedii. Był kompletnie pijany. Badanie alkomatem wykazało 2,7 promila.
36-latek początkowo przyznawał się tylko do jazdy po pijanemu. Prokurator nie miał jednak wątpliwości, że to on doprowadził do tragedii. Na jego winę jednoznacznie wskazywały m.in. zeznania brata tragicznie zmarłego motocyklisty, który jechał za volkswagenem polo i był naocznym świadkiem tragedii. Grzegorz O. trafił do aresztu. Kilka tygodni temu, kiedy kolejny raz stanął przed prokuratorem przyznał się już do wszystkiego. Przyznał też, że jest uzależniony od alkoholu i zapowiedział, że chce się leczyć.
W połowie grudnia w słupeckim sądzie ruszył jego proces. Trwał zaledwie pół godziny. Mężczyzna przeprosił matkę i brata pana Adama, po czym złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Za spowodowanie tragedii 36-latek został skazany na 5 lat bezwzględnego więzienia. Musi też zapłacić 15 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości oraz po 10 tys. zł nawiązki matce i bratu pana Adama. Dodatkowo, dostał dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Na taki wymiar kary zgodzili się bliscy tragicznie zmarłego motocyklisty. Obecność na rozprawie wiele ich jednak kosztowała. Gdy prokurator z aktu oskarżenia odczytywał obrażenia, jakich podczas wypadku doznał pan Adam, nie byli w stanie powstrzymać łez. Jak podkreślał ich pełnomocnik, rodzina była ze sobą bardzo zżyta. Pan Adam nie założył swojej rodziny, dlatego jego więzi z mamą i bratem były bardzo silne. Mama zawsze mogła liczyć na jego wsparcie, z bratem przez wiele lat razem pracował.
Motocyklista zginął na miejscu.
Do tragedii doszło na łuku drogi w Pyzdrach. fot. Tomasz Szternel / Radio Września
Kierująca volkswagenem golfem kobieta, gdy sprawca wypadku uderzył w tylną część jej auta, straciła panowanie nad pojazdem i zderzyła z się z jadącym z naprzeciwka motocyklistą.
W słupeckim sądzie Grzegorz O. przyznał się do winy, przeprosił rodzinę zmarłego motocyklisty oraz dobrowolnie poddał się karze. Za kratami spędzi 5 lat.
Adam Szymański, tragicznie zmarły motocyklista miał 38 lat.




















To za mała kara.