Siódmy start wieńczył tegoroczny sezon startowy Rafała Frydrychowicza. Na rozegranych w Hiszpanii kulturystycznych Mistrzostwach Świata, nasz zawodnik uplasował się na piątej pozycji.
– Zawsze mogłoby być lepiej, aczkolwiek TOP 6 na świecie to jest naprawdę bardzo dobry wynik tym bardziej, że było trochę perypetii i zawiłości, bowiem nie wystąpiłem w swojej docelowej kategorii, ale w normalnej kulturystyce powyżej 40 lat – mówi Rafał Frydrychowicz. Po wielu wchodzeniach i schodzeniach ze sceny byliśmy już naprawdę zmęczeni, bo człowiek jest odwodniony, głodny, itd. Wszedłem do ścisłego finału i w rezultacie zająłem piąte miejsce. Wstydu nie ma, ale zawsze człowiek zdobywać chce jak najwyższe trofea tym bardziej, że tyle lat poświęcasz temu wszystko, są wyrzeczenia, wszystko jest podporządkowane pod sport, ale ja się na to godziłem, jestem z tego dumny, że mogłem reprezentować nasz kraj i jestem w światowej czołówce. Teraz czas odpocząć spędzić go trochę z rodziną i znajomymi, pożyć i pojeść jak normalny człowiek. Bardzo dziękuję wszystkim za doping i wsparcie. Więcej w Kurierze fot. ze zb. R.Frydrychowicza




















