Słupecki Klub Karate to jeden ze starszych klubów na sportowej mapie Słupcy. W tym roku świętować będzie 28 rocznicę powstania. O historii klubu, jego największych sukcesach, a także porażkach – porozmawiamy z jednym z trenerów Tomaszem Muszyńskim.
Nim porozmawiamy o samym klubie, musimy zapytać jak rozpoczęła się przygoda Tomasza Muszyńskiego z tą dyscypliną?
Z karate związałem się 35 lat temu już w szkole podstawowej, mając 12 lat jeździłem pociągiem dwa razy w tygodniu na treningi do Konina. Generalnie nie byłem łatwym dzieckiem i przez to ojciec zapisał mnie na treningi karate. Po premierze „Wejście Smoka” z Brucem Lee sale były pełne młodych adeptów karate, a same treningi w pierwszych miesiącach miały zweryfikować kto zostaje a kto nie. Po kilku latach intensywnych treningów miałem przerwę, wróciłem na treningi w 1993 roku właśnie do Słupcy i znów przerwa spowodowana służbą wojskową na zagranicznej misji wojskowej. W 2001 roku wróciłem już na stałe do treningów, a potem do prowadzenia zajęć. Więcej w Kurierze




















