Słupecki Klub Piłkarski i jego trener Mirosław Kwaśny są jedną z wielu sportowych „ofiar” epidemii koronawirusa w świecie sportu. Drużyna będąca na ostatniej prostej przed startem wiosennej rywalizacji, została mocno wyhamowana. Szkoda bo po tym jak wyeliminowaliśmy z pucharowych rozgrywek Górnika Konin byliśmy w gazie. A jak do tego tematu podchodzi słupecki trener? Zapraszamy do lektury pierwszej części rozmowy z Mirosławem Kwaśnym.
Przerwa w treningach i zawieszenie rozgrywek mocno pokrzyżowało twoje plany?
Na pewno nikt się nie spodziewał takiej sytuacji, bo spotkało to wszystkie kluby w całym kraju. Jest to trudne dla wszystkich, ponieważ nikt z nas nie zakładał, że mimo zakazu rozgrywania meczy, nie będziemy mogli też trenować, ponieważ wszystkie zajęcia zostały odwołane, a obiekty sportowe zamknięte. Tak byliśmy w fajnej formie bo okres przygotowawczy przepracowaliśmy bardzo solidnie, rozgrywaliśmy mecze kontrolne z mocnymi przeciwnikami i w Pucharze Polski szczególnie w drugiej połowie, wyglądaliśmy bardzo dobrze. No ale cóż są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze i w chwili obecnej zdrowie zawodników i wszystkich w około jest najważniejsze! Więcej w Kurierze





















Mała poprawka ZOSTAWIA serce na boisku. Jako zawodnik zostawiał, ale teraz jako trener również jest w 100% z drużyną i widać, że to jest pasja. Pozdrowienia dla Mirka
To jest gość
Miałem okazje trenować z Mirkiem i potwierdzam serduch do piłki ma facet pozdrawiam Kermit
Z treningiem czy bez efekty te same . To znaczy zero
Kasa najważniejsza . Wprowadził klub w ligę wiosek targowych .
Na grzyby w ciemny las . Co to za trener jak piłki nie gryzie