– Te tabliczki nic nie znaczą, bo to nie jest znak drogowy. Praktycznie każdy może stawać bez żadnych konsekwencji – Marcin Pietrzykowski, radny miasta, a z zawodu policjant, ocenia tabliczki, które zostały zamontowane na parkingu przy hotelu nad Jeziorem Słupeckim.
Parking wybudował właściciel hotelu, ale grunt nadal należy do miasta. Jakiś czas temu zamontowano tam tabliczki informujące o rezerwacji miejsc dla gości hotelu. Sprawę tę na dzisiejszym posiedzeniu komisji poruszyli słupeccy radni. – Czy jest jakaś umowa między właścicielem hotelu a miastem, dotycząca parkingu? – pytała Barbara Biskupska-Sobolewska.
– Z porozumienia między at hotelem a urzędem miasta wynika, że hotel miał przekazany teren do wybudowania parkingu. Po wybudowaniu miał przekazać nam dokumentację – tłumaczył wiceburmistrz Robert Górny dodając, że miasto odmówiło przejęcia parkingu. Powodem takiej decyzji było to, że nie ma wyznaczonych miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych i nie została przekazana pełna dokumentacja parkingu. Jak informuje wiceburmistrz, na chwilę obecną parking jest we władaniu hotelu. – Do momentu przekazania nam pełnej dokumentacji i wykonania miejsc dla osób niepełnosprawnych – mówił Górny. Zaznaczył, że równocześnie w urzędzie miasta trwają prace dotyczące przygotowania służebności, która wynikałaby z wcześniejszych porozumień w sprawie parkingu. Propozycje konkretnych rozwiązań mają zostać przedstawione na kolejnym posiedzeniu komisji. Ma być w nich wskazane, ile miejsc będzie do dyspozycji hotelu, a ile ogólnodostępnych.
– Sporządzona jest wycena służebności, wycena gruntów przed położeniem parkingu, at hotel miał przedstawić odnośnie poniesionych nakładów – wyjaśniał wiceburmistrz.
Na istotną kwestię dotyczącą tabliczek zwrócił uwagę radny Marcin Pietrzykowski, który z zawodu jest policjantem. Pytał czy na terenie parkingu obowiązuje strefa ruchu czy zamieszkania. – Ruchu, o ile dobrze pamiętam – odparł Robert Górny, który zanim zaczął pracę w samorządzie również był policjantem.
Strefa ruchu to obszar wyznaczony na drodze wewnętrznej, w którym obowiązują wszystkie przepisy drogowe, jak na drodze publicznej.
– Te tabliczki nic nie znaczą, bo to nie jest znak drogowy. Czyli praktycznie każdy może stawać bez żadnych konsekwencji – stwierdził Marcin Pietrzykowski.
Swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi tabliczek na parkingu podzielił się też przewodniczący rady miasta.
– Przegięciem było to, że powstawiał tabliczki, po czym jego samochód stał na miejscu, które było nieoznaczone. Sorry – skomentował Tadeusz Markiewicz.
Wiceburmistrz zapowiada, że w ciągu miesiąca sprawa parkingu przy hotelu powinna się rozstrzygnąć.





















Znak drogowy to nie jest ale czy nie było ustalen o dostępności miejsc dla lokalsów w zamian za oddanie miejsca na parkingi dla hotelowych gości?
Rozumiem że tabliczki parkingowe przy szpitalu też nic nie znacza
Jeżeli były jakieś ustalenia o miejscach dla gości hotelu to jednak tabliczki coś znaczą. Miasto dogadało się z właścicielem hotelu a teraz co?
O tabliczki na parkingu ktoś zadbał a o małą gastronomię nie. Nie miało jej tam być?
no to tylko czekać jak „hotel” połozy łapę nad basenem i pomostami 🙂 jak było onegdaj z hotelem leśna oraz amfiteatrem :)))))
Tam bez zgody właściciela hotelu nawet kosza na śmieci nie postawią jeśli hotelarz go nie zaakceptuje
Pan Markiewicz ma kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem i wysławianiem się. Można domniemać że chodziło mu o właściciela hotelu który powstawiał tabliczki a sam zaparkował na innych miejscach. Panie Markiewicz jak sądzę właściciel hotelu nie jest gościem sam u siebie. Niech Pan się lepiej zastanowi do czego tu się lepiej przyczepić.
Chyba sami nie wiedzą jak się mają.
A ta służebność to nie miała być czasem ustanowiona nieodpłatnie?
Od wielu lat biskupska jest radną i pyta czy jest jakaś umowa między właścicielem hotelu a miastem, dotycząca parkingu? Takich właśnie mamy radnych. Kasę brać i udawać że im leży dobro miasta i mieszkańców na sercu. Leży to im tylko kasa z diety na kontach.
Czy w tym chorym kraju będzie kiedyś normalnie? Czy zawsze musi być tak, że w jakichś umowach są niedopowiedzenia albo chciwość właścicieli pozwala im na przypisywanie sobie jakichś kompetencji np wstawiane tabliczek z rezerwacją dla gości? Nie wspomnę już , że nie ma tam miejsc dla niepełnosprawnych.
Szanowni Słupczanie zróbmy bojkot i w niedzielę przyjedźmy tam i zastawmy cały parking swoimi samochodami aby chciwy właściciel zobaczył, że lokalsi mają też coś do powiedzenia i niech facet żyje zgodnie z zasadami współżycia społecznego!
Skoro są tabliczki to znaczy że coś znaczą. Jeśli Markiewicz i inni twierdzą że nic nie znaczą niech idą je zdjąć. Wtedy ich nie będzie i problemu też nie będzie.
Panie Markiewicz, tabliczki nadal tam są, I CO? Czekamy na Pana działania, zobaczymy jaki pan jest Mocny
Dlaczego goście hotelowi jeżdżą autami pod same drzwi hotelu??? Rozpieprzą chodnik spacerowy budowa y za publiczne pieniądze??
Sprytne to. Nie oznaczyli miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych, miasto nie przejęło parkingu, więc ten pozostaje we „władaniu hotelu”. I tak może ciągnąć się latami.
Dokumentację będzie oddawał Wam latami a z parkigniem będzie robił co chce ? Panie Viceburmistrzu trochę logiki.
W sumie dziwne, że w hotelu tej klasy nie ma parkingu podziemnego który powinien być standardem.
Konrad – weź przestań, nie może być parkingu podziemnego bo stoi tam woda 🙂
Mieszkańcy Słupcy przychodzą na spacer raczej pieszo. Autami podjeżdżają głównie mieszkańcy gminy wiejskiej Slupca. Gmina w żaden sposób nie dołożyła sie do finansowania promenady czy basenu w jeziorze. Więc o co szum??
Nie tylko mieszkańcy gminy wiejskiej Słupca. Skąd takie nastawienie do tych mieszkańców? Przyjeżdżają też z innych gmin, a być może i spoza powiatu.
A kto jest właścicielem tego hotelu?
Dlaczego Kurier nie wpadł jeszcze na pomysł, żeby rozpracować interes nad jeziorem, a dokładnie kto , co, komu, za ile, kiedy.