Jeśli zaginie Ci kot, nie można tracić nadziei, że się odnajdzie. Nawet, gdybyś musiał czekać… dwa lata. Potwierdza to historia, która dzisiaj znalazła swój szczęśliwy finał.
Kot o imieniu Feluś ponad dwa tygodnie temu przybłąkał się do jednej z posesji w Babinie. Znalazł tam opiekę, ale na stałe nie mógł zostać. – Zajęliśmy się nim, ale ze względu na to, że mamy już dwa koty, wczoraj zamieściliśmy ogłoszenie, że poszukujemy właściciela lub nowego domu dla Felusia – relacjonuje pani Beata. Dzisiaj napisała do niej pani Jola z sąsiedniej miejscowości, która na zdjęciu rozpoznała swojego kota. Nie byłoby w tej historii nic nadzwyczajnego, gdyby nie czas, jaki minął od zaginięcia kotka. Z domu zniknął on bowiem… dwa lata temu. Kiedy właścicielka razem z córkami zobaczyły kota nie miały żadnych wątpliwości, że to właśnie ich pupil. Jak się okazało, Feluś lubi na dłuższy czas zniknąć z domu. Kiedy pierwszy raz wybrał się na wycieczkę, trwała ona pół roku. Później znowu zniknął. Teraz, po dwóch latach, się odnalazł.






















Mi jeden kot zniknął na kilka lat. Potem się pojawiał co kilka miesięcy aż w końcu po 10 latach wrócił i już został.
Tak patrzę na tego kotka i zastanawiam się czy to czasem nie ten sam, którego ja miałam u siebie chwilowo w opiece 3 lata temu.
Wypisz wymaluj wygląda identycznie, patrzę sobie teraz na zdjęcia w telefonie z przed 3 lat i wygląda identycznie. Dobrze wiedzieć, że nic mu nie jest
Tak patrzę na tego kotka i zastanawiam się czy to czasem nie ten sam, którego ja miałam u siebie chwilowo w opiece 3 lata temu.
Patrzę sobie teraz na zdjęcia w telefonie z przed 3 lat i wygląda identycznie. Dobrze wiedzieć, że nic mu nie jest
Co zabawniejsze, razem z mężem „nazwaliśmy” go wtedy Felek