Zapadł prawomocny wyrok w sprawie kilkunastu pielęgniarek słupeckiego szpitala, które podwyższyły swoje kwalifikacje i w związku z tym domagały się zaszeregowania do wyższej grupy.
O sprawie pisaliśmy w kwietniu minionego roku. Przypomnijmy, że spór dotyczył pielęgniarek, które podwyższyły swoje kwalifikacje, a nie zostały zaszeregowane do wyższej grupy, co wiązałoby się w wzrostem ich pensji. O spawie tej dyskutowano na jednym z posiedzeń Rady Społecznej SP ZOZ.
– Za podniesienie kwalifikacji przez pielęgniarki nie otrzymujemy dodatkowych środków z NFZ. Tutaj sprawa się rozbija o ustawę, czy to powinny być kwalifikacje posiadane czy wymagane. Pielęgniarki posiadają pewne kwalifikacje, ale tam jest zapis, że mają być wymagane. Pytanie, przez kogo. Muszę spełnić wymagania, że na oddziale muszą być dwie specjalistki i wszędzie te wymagania spełniam, na niektórych oddziałach z dużą nawiązką. Jeśli będziemy rozpatrywali w kategorii wymaganych, ja ich nie wymagałam – tłumaczyła wówczas dyrektor szpitala.
Pielęgniarki na sprawę patrzą inaczej. – Zaczynając studia byłyśmy przekonane, że po ich ukończeniu też zostaniemy przeszeregowane. Poprzedni dyrektor otrzymał dokumenty informujące o rozpoczęciu przez nas studiów, dawał nam urlopy szkoleniowe. Obecna pani dyrektor również dawała nam te urlopy i nic nie zapowiadało, że po ukończeniu studiów nie dostaniemy podwyżek. Problem zaczął się w chwili, kiedy uzyskaliśmy wyższe kwalifikacje i przedstawiłyśmy je w celu zaszeregowania nas do innych grup. Wymusiłyśmy wręcz spotkanie z panią dyrektor. Usłyszałyśmy, że mamy czekać, że wszystkie sprawy będą indywidualnie rozpatrywane. Chciałyśmy się porozumieć, miałyśmy nawet ustalone, że zgodzimy się na wypłatę połowy należnych nam podwyżek. Nie dostałyśmy jednak nic. Tymczasem dowiedziałyśmy się, że dwóm dziewczynom, które zostały przyjęte do szpitala te wyższe grupy zaszeregowania przyznano. To przelało czarę goryczy. Bo gdyby wszyscy zostali równo potraktowani, byłybyśmy w stanie zrozumieć, że szpital ma trudną sytuację i oszczędza. Ale skoro dla jednych są pieniądze, a dla innych nie, postanowiłyśmy walczyć o swoje w sądzie – w kwietniu mówiła nam jedna z pielęgniarek, która skierowała pozew. Łącznie zrobiło to kilkanaście pielęgniarek ze słupeckiego szpitala. Sprawę podzielono na dwa procesy. Pierwszy już się zakończył. W kwietniu sąd przyznał rację pielęgniarkom. – Orzekł, że te podwyżki nam się należały. Szpital każdej z nas ma wypłacić wyrównanie od 1 lipca 2024 r. wraz z odsetkami oraz 5 tys. zł odszkodowania – decyzję sądu na naszych łamach opisywała jedna z pielęgniarek, której sprawa dotyczyła.
Od wyroku zostało złożone odwołanie. W grudniu sąd jednak znowu rozstrzygnął sprawę na korzyść pielęgniarek. Ten wyrok jest już prawomocny.
– Serdecznie gratuluję pielęgniarkom wygranej również w drugiej instancji. Mam nadzieję, że dyrekcja szpitala wyciągnie z tej sprawy wnioski i nie będzie kontynuować sporów sądowych z drugą grupą pracowników, których sprawa toczy się w analogicznym stanie faktycznym. Środki szpitala powinny być wykorzystywane przede wszystkim na poprawę jakości opieki i warunków pracy, a nie na koszty procesowe związane z bataliami ze swoimi pracownikami. Otwarte pozostaje pytanie, jak szpital podejdzie do wynagrodzeń w przyszłych okresach – czy pielęgniarki powinny teraz co roku składać podobny pozew? Czas, aby zamiast walczyć z personelem, szpital zaczął konsekwentnie inwestować w ludzi, którzy każdego dnia dbają o zdrowie mieszkańców – sprawę komentuje Mikołaj Niezbecki, radny powiatu.
Co teraz zrobi dyrekcja szpitala, jeszcze nie wiadomo. – Czekamy na uzasadnienie wyroku – usłyszeliśmy od dyrektor SP ZOZ.






















Pytanie czy jak dostana podwyzke to beda milsze do biednych,chorych pacjentow. bo teraz bywa roznie.