– Na ile będzie stać mieszkańca powiatu, żeby zapłacić za miejsce w takim hospicjum? – pyta starosta Marek Dąbrowski i przedstawia ogromne koszty utrzymania pacjenta w takiej placówce.
Słupeckie stowarzyszenie Michałki buduje hospicjum w Rokoszu. Prace budowlane ruszyły pod koniec zeszłego roku. Teraz, na ile pozwoli pogoda oraz posiadane przez stowarzyszenie fundusze prace mają być kontynuowane. Równocześnie stowarzyszenie szuka wsparcia u samorządów. Kilka tygodni temu relacjonowaliśmy spotkanie w tej sprawie, które odbyło się w słupeckim starostwie. W ostatnim czasie miało miejsce kolejne spotkanie. Jego efektem było przekazanie do radnym powiatu, miast i gmin informacji o budowie hospicjum i pytania o możliwość wsparcia finansowego ze strony danego samorządu. W przypadku chęci udzielenia pomocy, Michałki proszą o informację, w jakiej kwocie możliwe jest wsparcie oraz w jakim terminie może zostać ono przekazane stowarzyszeniu. Poproszono o odpowiedź do końca maja br.
Obecnie nie wiadomo, w jakiej formie miałoby działać hospicjum. Najlepszym wydaje się podpisanie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, który finansowałby działalność. Problem w tym, że – jak przekazał starosta – do 2031 r. w Wielkopolsce nie jest planowane zwiększenie liczby miejsc w tego typu placówkach w województwie. – Co tydzień NFZ otrzymuje informację w postaci raportu, ile miejsc na terenie Wielkopolski jest wolnych oczekujących na przyjęcie pacjentów do hospicjum. Oczywiście, trzeba bardzo mocno zrozumieć czynnik społeczny. Trudno oddać chorego z powiatu słupeckiego do hospicjum np. w powiecie rawickim. To odległość, ograniczenie, to jest bardzo duży dyskomfort dla rodziny i dla tego chorego, niemniej jednak Fundusz do 2031 r. nie przewiduje zwyżki miejsc – na ostatniej sesji rady powiatu tłumaczył starosta Marek Dąbrowski. Dodał, że hospicjum, w myśl prawa, mija się z ideą powstania instytucji o nazwie hospicjum budowanej w Rokoszu.
Sama budowa hospicjum w Rokoszu, choć kosztowna, wydaje się całkiem możliwa do realizacji. Samorządowcy podczas poprzedniego spotkania nie wykluczali wsparcia tego przedsięwzięcia. Dużo większym problemem wydaje się utrzymanie placówki. W tym zakresie żaden z samorządowców nie zadeklarował wsparcia. Starosta na ostatniej sesji przedstawił orientacyjne koszty funkcjonowania takiej placówki. – Patrząc na koszty, jakie są w kontraktach NFZowskich, 29 miejsc razy średnio 25 tys. zł za utrzymanie takiego pacjenta miesięcznie daje kwotę 9 milionów z hakiem. Podliczając to w różny sposób i pochylając się nad tematem sprawia to wszystko, że powinniśmy sobie zadać przewrotne pytanie na ile będzie stać mieszkańca powiatu, żeby zapłacić za miejsce w takim hospicjum, gdzie te koszty w zależności od tego, jak tak instytucja swoje zadania realizuje, wahają się od kwoty 300 do 950 zł za dzień – mówił starosta przy założeniu, że placówka będzie działać na warunkach komercyjnych, bez kontraktu z NFZ.
Od tego, czy byłaby to placówka publiczna czy komercyjna zależy też kwestia udziału samorządów w tym przedsięwzięciu. Jak podkreślał starosta, w przypadku działalności komercyjnej, samorządy nie mogą przekazać wsparcia. – Oprócz może zakupu i przekazaniu sprzętu, ale też nie jest to łatwe prawnie – dodał starosta.
Na ostatniej sesji radni nie odnieśli się do pisma stowarzyszenia Michałki. – Dajcie nam państwo jeszcze przez chwilę się przyjrzeć całej sytuacji. Proszę o czas. W stosownym momencie przedstawimy państwu informację – zapowiedział starosta.
fot. Foto Softis Szymon Nowicki



















