Sarna, której los poruszył wielu mieszkańców naszego powiatu, niestety nie przeżyła. Padła dzisiejszej nocy.
O błąkającej się na polu w okolicy ul. Rubinowej w Strzałkowie sarnie w środę popołudniu poinformowała nas pani Marta, która wcześniej próbowała zainteresować jej losem policję i leśników. Po naszej publikacji zainterweniowały służby weterynaryjne. Powiatowy Lekarz Weterynarii Katarzyna Szelewicz wraz z lekarzem weterynarii Mariuszem Witkowskim udali się na miejsce. Sarnie podano witaminy i środki uspokajające, po czym zabrano ją do gabinetu. Następnego dnia, w przypadku dobrych rokowań, miała zostać przewieziona do ośrodka rehabilitacji dla dzikich zwierząt. Wczoraj jednak tam nie trafiła, jej stan na to nie pozwalał. Dzisiejszej nocy sarna padła. – Niestety, nie udało się jej uratować – mówi Mariusz Witkowski i tłumaczy, że problemy zdrowotne zwierzęcia musiały zacząć się dużo wcześniej. – Z lasu na pole wyszła, kiedy doszło już do utraty wzroku. Wtedy, po zgłoszeniu, przeprowadzona została interwencja, ale problemy sarny musiały trwać znacznie dłużej, to nie wystąpiło nagle. Zostało wdrożone leczenie, ale niestety na ratunek było już za późno – mówi.






















Przecież napisałem że to jest chorę zwierzę
Ale trzeba było poruszyć pół powiatu żeby ratować chorą sarnę XD
Mówić jakie to ktoś ma dobre serduszko, bo się przejął/przejęła losem sarenki, która, jak to w naturze bywa, po prostu powinna zdechnąć, bo taka kolej rzeczy dla chorego dzikiego zwierzęcia.