Zarządzono, że od tej pory nie wolno „zatrudnić stolarza”, tylko „osobę na stanowisku stolarskim”. Tak ma brzmieć każde ogłoszenie o pracę. Jeżeli złamiesz zakaz, grożą ci kilkutysięczne kary. Parlament Europejski ma w ten sposób zapobiec dyskryminacji płci. Sprawdźmy jak będzie wyglądało ogłoszenie o pracę dla Św. Mikołaja. Musiało by brzmieć mniej więcej tak: „Poszukujemy osoby na stanowisku rozdawania prezentów w okresie zimowym. Wymagana gotowość do pracy nocnej, znajomość logistyki globalnej oraz tolerancja na elfy. Mile widziane doświadczenie w prowadzeniu zaprzęgu reniferów. Zakaz wskazywania, że chodzi o Świętego Mikołaja!
Inny przykład: „Firma budowlana zatrudni osobę na stanowisku murarskim. Wymagana umiejętność noszenia 25 kg, praca na mrozie i w upale. Informujemy, że nie możemy napisać, kogo faktycznie szukamy, ale proszę się domyślić….”
W praktyce wszyscy wiedzą, o co chodzi. Kandydaci wiedzą. Pracodawcy wiedzą. Urzędnik też wie, ale udaje, że nie wie. Ważne, że zgadza się dyrektywami Unii Europejskiej. Za to zapłaciliśmy naszym politykom.
Najpowszechniejsze będą ogłoszenia, w których nazwa stanowiska jasno obejmuje kobiety i mężczyzn, a użycie feminatywów zależy od decyzji pracodawcy. Część firm będzie wybierać całkowicie neutralne, opisowe nazwy stanowisk, unikające wskazywania płci. Coraz częściej pojawią się także angielskie nazwy stanowisk, które z natury są neutralne płciowo i ułatwiają obejście problemu nazewnictwa.
Drodzy czytelnicy! Teraz nie możecie już pisać ogłoszeń w stylu „zatrudnię murarza”. Nie ma „ON” i „ONA”. Jest TO. Za używanie w ogłoszeniach „piekarza”, „księgowego” grożą horrendalne kary. Co o tym myślicie? Zapraszamy do komentarzy, redakcja www.slupca.pl.






















zawsze mówiłam że urzędnicy UE mają nie równo pod sufitem
Termin „zatrudnię osobę stolarską” też jest dyskryminujący. Słowo >osoba< to rodzaj żeński. A co z osobnikami stolarskimi – ich nie można zatrudniać? To jest dyskryminujące i wskazujące tylko jedną płeć.
Dokąd my zmierzamy? Nie poddajmy się tym OSOBOM O IDIOTYCZNYCH POMYSŁACH.
Ino dać prawicowym geniuszom temat to zaczyna się jazda… ja p..! Jak pelikany.
Proponuję zaprosić „osobę duchowną” po kolędzie to może wyjaśni problem. Żeby tylko osobniki ministranckie nie zapytały na wejściu czy „przyjmiesz księdza” bo może wolałbyś księżniczkę… CHA CHA CHA – nie pęknijcie z katolickiej nienawiści bo święta- czas pojednania.
Wyborcy PO i lewicy lubią takie idiotyzmy.
Polska ma ogromne złoża surowców naturalnych warte kilka bilionów złotych – od miedzi, przez węgiel, po potencjał gazu i innych zasobów. Gdybyśmy prowadzili suwerenną, długofalową politykę gospodarczą, moglibyśmy rozwijać kraj na własnych warunkach, bez dyktatu Brukseli. Unia Europejska coraz częściej narzuca regulacje, które ograniczają nasz przemysł i wykorzystanie własnych bogactw. W takiej sytuacji trudno mówić, że UE jest nam niezbędna – to raczej Polska jest wartością dodaną dla Unii.
Serio ta zmiana to taka kontrowersja? Nie ma ciekawszych tematów?
my po podstawce
Najwyższy czas uciekać z tego eurokołchozu, którym zarządzają lewackie czuby.
Dla najlepszych studentów i uczniów na topowe uczelnie świata istnieje wiele prestiżowych stypendiów, takich jak Knight-Hennessy Scholars na Stanford (pokrywa pełne koszty), programy na Harvard (need-based), MIT (need-blind) (pokrywa większość kosztów) czy wsparcie od fundacji, np. program Bona Fide Fundacji ORLEN. Stypendia te mogą pokrywać czesne, koszty utrzymania, zakwaterowanie, a także wspierać rozwój osobisty, umożliwiając naukę na najlepszych światowych uniwersytetach, często z pełnym finansowaniem.
Powstanie Wielkopolskie lat 1918-19 nazywane jest jedynym udanym polskim powstaniem.
Takie wyróżnienie nie ma większego sensu, bo każde polskie powstanie toczyło się w innych warunkach, a te największe w czasach zaborów – listopadowe i styczniowe – w warunkach ekstremalnie trudnych politycznie. Mimo wszystko, o udanym Powstaniu Wielkopolskim trzeba mówić z dumą. To nie była łatwa wycieczka na ówczesne wschodnie rubieże Rzeszy po swoje. Nie wszystko od początku wskazywało na zwycięstwo, nie brakowało też dramatycznych zwrotów a ofiara krwi, dziś często zapomniana, była wielka.
Powstanie zaczęło się 27 grudnia 1918. Zostało sprowokowane przez Niemców, a raczej przez ich butę, której nie pohamowała nawet przegrana wojna. Niemcy nie życzyli sobie przyjazdu do Poznania światowej sławy pianisty, a wkrótce (od stycznia 1919) premiera rządu odrodzonej Rzeczypospolitej i jej ministra spraw zagranicznych – Ignacego Jana Paderewskiego. Paderewski w ogóle się tym nie przejął, urządził przemyślany, polityczny rekonesans od Gdańska (serca historycznych Prus Królewskich, zagrabionych przez Prusaków w wyniku I rozbioru Rzeczypospolitej), przez Poznań do Warszawy, gdzie czekał już na niego fotel premiera i zaszczytna, ale trudna misja reprezentowania interesów polskich na konferencji pokojowej w Paryżu (razem z Romanem Dmowskim).
Wjazd Paderewskiego do Poznania w grudniu 1918 przypominał słynny wjazd do tego miasta w roku 1806 gen. Jana Henryka Dąbrowskiego (z Józefem Wybickim u boku). Nie czekając na przybycie wojsk Napoleona, Dąbrowski gnał Prusaków z Wielkopolski i z Pomorza. To było właśnie owo pierwsze, zwycięskie powstanie wielkopolskie, wspominane m.in. w Panu Tadeuszu przez Maćka Prusaka jako zapowiedź wielkich dla Polski wydarzeń.
Powstanie Wielkopolskie trwało niespełna dwa miesiące – od 27 grudnia do lutego 1919. Zakończyło się uznaniem przez świat niezbywalnego prawa Polaków do Wielkopolski jako kolebki naszej państwowości. Rozejm w Trewirze z 16 lutego 1919 wpisywał ten fakt do ogólnego rozejmu, kończącego I wojnę światową.
Nie od początku było to oczywiste dla Europy. W okresie zaborów, po upadku Napoleona i likwidacji Księstwa Warszawskiego, Prusacy utworzyli tzw. Wielkie Księstwo Poznańskie, ze wszystkimi pozorami „autonomii” dla Polaków, nawet równouprawnieniem na tym obszarze języków polskiego i niemieckiego. Plan długofalowy był jednak zupełnie inny. Zakładał takie nasycenie „księstwa” ludnością niemiecką, by Wielkopolska raz na zawsze zatraciła swój polski charakter.
Po Wiośnie Ludów, która pokazała polskość tych terenów i żywotność idei niepodległego bytu państwa polskiego, Prusacy zamienili „księstwo” na „prowincję” poznańską. O „autonomii” i prawach do języka polskiego nic już nie mówili.
O ile za czasów pruskich sytuacja Polaków była zła, o tyle po zjednoczeniu Niemiec – po roku 1870 – stała się wręcz dramatyczna. To było prawdziwe Deutschland über alles! Nowoczesny niemiecki nacjonalizm, symbolizowany przez złowrogą postać kanclerza Otto Bismarcka, zakładał zniszczenie wszystkiego, co nie było niemieckie. Rozpoczęła się tępa germanizacja i zawzięta walka z Kościołem katolickim, uważanym przez Niemców – zgodnie z prawdą – za ostoję polskości.
Bezprecedensowym niemieckim „wynalazkiem” była „komisja kolonizacyjna”, która zajmowała się prześladowaniem części obywateli własnego państwa! Wykupywała ona z państwowych funduszów ziemię będącą w posiadaniu obywateli narodowości polskiej, by osadzić na niej Niemców.
Polacy przeciwstawiali się takim działaniom dzięki znakomitej organizacji i wykorzystaniu stowarzyszeń – działających w różnych sferach życia publicznego – do zachowania polskiego stanu posiadania w gospodarce i w kulturze narodowej.
Miesiąc przed historycznym dniem 11 listopada 1918, działające na terenie Wielkopolski organizacje polskie wydały jednoznaczną deklarację:
Tylko zjednoczenie wszystkich części narodu osiadłych na ziemiach polskich w jedną całość, wyposażoną w pełnię praw państwowych, stanowić może rękojmię trwałego przymierza narodów. W tej chwili rozstrzygającej o naszej przyszłości naród cały na całym obszarze ziem polskich we wszystkich swych warstwach, wspólną opromieniony myślą, tworzy jeden wielki, zwarty a solidarny obóz narodowy. My, Polacy w dzielnicy pruskiej, stwierdzamy tę zgodę i zwartość podpisami wszystkich bez wyjątku istniejących stronnictw polskich.
Za słowami poszły czyny. Powstał polski sejm dzielnicowy, który potwierdził prawo Polaków z Wielkopolski, Pomorza i do zjednoczenia z odrodzoną ojczyzną. Przywrócił język polski w poznańskich szkołach i nauczanie religii po polsku.
Niemcy poznańscy rozpoczęli antypolskie demonstracje, przemarsze przez miasto formacji paramilitarnych. Jednego nie wzięli pod uwagę: w tych formacjach szkoliło się więcej Polaków niż Niemców… Teraz byli gotowi do walki o Polskę.
W takiej atmosferze i w takich okolicznościach w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia przybył do Poznania Paderewski. Na dworcu niemieccy oficerowie, reprezentujący ministerstwo spraw zagranicznych Rzeszy, usiłowali mu wręczyć nakaz opuszczenia miasta, ale polska Straż Ludowa szybko ich przegoniła…
W hotelu Bazar mistrz Jan wygłosił mowę, po której polski Poznań oszalał! Polacy wywieszali w mieście biało-czerwone flagi oraz flagi amerykańskie, brytyjskie i francuskie. Rozwścieczeni Niemcy następnego dnia zrywali i znieważali te flagi a potem strzelali po mieście, chcąc sterroryzować Polaków. Nawet w okna hotelu Bazar, gdzie przebywał Paderewski. Byli na tyle głupi, że prowokowali Polaków w sercu Polski! W gruncie rzeczy to oni sami rozpoczęli polskie powstanie!
Polskie formacje zbrojne, Straż Ludowa i POW zaatakowały gmach Prezydium Policji i zdobyły go, także inne strategiczne punkty miasta. Jednocześnie emisariusze ruszyli na prowincję, gdzie czekali zakonspirowani spiskowcy. W Gnieźnie, we Wrześni, w Środzie, w Śremie i w innych miastach Wielkopolski rozpoczynała się walka z Niemcami. Lała się krew, ale Polacy wiedzieli już, że to jest chwila, na która czekali od pokoleń.
Za pierwszego poległego powstańca wielkopolskiego uważa się Franciszka Ratajczaka. Zginął 27 grudnia, podczas szturmu na gmach niemieckiej policji. Ma dziś w stolicy Wielkopolski ulicę swego imienia, prowadzącą wprost do Rynku.
Powstanie rozwijało się błyskawicznie, niemieccy urzędnicy i policjanci uciekali z kolejnych miast wielkopolskich, Polacy przejmowali władzę.
Tymczasowym dowódcą powstania – z woli Naczelnej Rady Ludowej – został mjr Stanisław Taczak. Powstańcy opanowali środkową i wschodnią Wielkopolskę, także Inowrocław i inne miejscowości Kujaw. Walki powstańcze rozciągnęły się nawet na Pomorze, choć w ograniczonym zakresie.
Na początku stycznia 1919 wodzem naczelnym powstania został wybitny oficer polski, wyszkolony w armii rosyjskiej, gen. Józef Dowbor-Muśnicki. Jego córka, porucznik lotnictwa Janina Lewandowska, zostanie 21 lat później zamordowana przez NKWD w Katyniu, jako jedyna kobieta wśród polskich oficerów. Drugą, młodszą córkę, zamordują generałowi Niemcy w Palmirach…
W czasie, gdy trwało Powstanie Wielkopolskie, w Paryżu rozpoczęła się konferencja pokojowa, podczas której Roman Dmowski wielokrotnie odwoływał się do wydarzeń w kraju, wykorzystując je do podtrzymania Sprawy polskiej i jej jak najkorzystniejszego postawienia na gruncie międzynarodowym.
Tymczasem na terenach objętych powstaniem toczyły się coraz bardziej zawzięte walki, ginęli ludzie, miasta przechodziły z rąk do rąk. Niemcy ostatecznie przekonali się, że Polacy nie ustąpią, bez względu na cenę. Ich kontratak od strony Bydgoszczy załamał się. Zostali rozbici pod Kcynią. W tej sytuacji rozpoczęły się w Berlinie rozmowy pokojowe. Znowu dała znać o sobie niemiecka buta. Niemcy zażądali rozwiązania Armii Wielkopolskiej i uznania „suwerennych” praw Niemiec do Wielkopolski!
Tego było za wiele. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wydał dekret dopuszczający przedstawicieli Wielkopolski do udziału w obradach Sejmu Ustawodawczego w Warszawie. Marszałkiem Sejmu – dla podkreślenia tego ważnego aktu – został Wojciech Trąmpczyński z Wielkopolski.
Żadne rozmowy pokojowe z Niemcami nie miały szans powodzenia. W tej sytuacji w sukurs przyszli nasi alianci. Na wniosek marszałka Ferdynanda Focha – wielkiego przyjaciela Polaków – Armia Wielkopolska została uznana za wojsko sprzymierzone. 16 lutego 1919 w Trewirze przedłużono rozejm między Niemcami i państwami Ententy. Tym rozejmem objęto także front wielkopolski, zabraniając Niemcom przekraczania wyznaczonej linii granicznej. Powstanie Wielkopolskie kończyło się zwycięstwem! Do Poznania przybyła międzynarodowa misja aliancka, by dopilnować przestrzegania warunków rozejmu.
Wielkopolanie mogli odetchnąć, ale nie złożyli broni. Teraz, jako obywatele odrodzonej Rzeczypospolitej, poczuli się odpowiedzialni za cały kraj. Pierwsza kompania wojsk wielkopolskich, do walki o polski Lwów, wyruszyła z Poznania już w marcu 1919.
Ostateczny powrót do Rzeczypospolitej całej byłej „pruskiej dzielnicy”, łącznie z Pomorzem Nadwiślańskim, nastąpi na początku roku 1920, na podstawie postanowień traktatu wersalskiego.
Jakie były efekty uporczywej germanizacji i kolonizacji Wielkopolski przez lata pruskiego i niemieckiego panowania? Odpowiedź dały pierwsze wolne wybory do Rady Miejskiej Poznania. Na listę polską głosowało dokładnie 2/3 wyborców! Pozostałe głosy to byli Niemcy i Żydzi. Bismarck przewracał się w grobie!
10 kwietnia 1919 wydano symboliczne rozporządzenie o usunięciu wszelkich niemieckich napisów w miejscach publicznych i o zmianie nazw ulic. Za ociąganie się z tymi pracami przewidywano wysokie grzywny i do 2 lat więzienia!
Dziś na terenie Wielkopolski jest mnóstwo nazw kultywujących Polskę zniewoloną, sowiecką. Nazw upokorzających całą Polskę. Na tym polega różnica między Polakami roku 1919, wychodzącymi po kilku pokoleniach spod zaborów, a zindoktrynowanymi, ptasimi móżdżkami Polski postsowieckiej, tęskniącymi do peerelu i zwodnego poczucia bezpieczeństwa, które nam zafundował śmiertelny wróg naszej niepodległości. Niech pamięć o Powstaniu Wielkopolskim trwa!
Piotr Szubarczyk
Stowarzyszenie Wsparcie i Pomocy Prawnej dla Osób Słabszych, Chorych i Niepełnosprawnych HELP z siedzibą w Warszawie zwraca się z ostrzeżeniem do wszystkich osób, które ubiegają się o świadczenie wspierające.
Na rynku pojawiły się firmy (często podszywające się pod kancelarie prawne), które podpisują z osobami niepełnosprawnymi umowy cywilnoprawne. Obiecują pomoc w uzyskaniu świadczenia wspierającego, ale w zamian żądają wielokrotności wartości tego świadczenia – kwot znacznie przekraczających jakiekolwiek rozsądne koszty usługi prawnej.
WAŻNE: Takie umowy są w naszej ocenie NIEWAŻNE lub NIESKUTECZNE.
DLACZEGO?
Zgodnie zart. 33 Kodeksu postępowania administracyjnego, pełnomocnikiem strony w postępowaniu administracyjnym (takim jak wniosek o świadczenie wspierające) może być wyłącznie osoba fizyczna posiadająca zdolność do czynności prawnych.
Firma (np. spółka z o.o.) NIE JEST osobą fizyczną i NIE MOŻE być prawnym pełnomocnikiem w takim postępowaniu. Wydana z jej udziałem decyzja administracyjna może być wadliwa.
CO ROBIC, JEŚLI PODPISAŁEŚ/AŚ TAKĄ UMOWĘ?
Nawet jeśli podpisałeś taką umowę,MOŻNA JĄ W SPOSÓB SKUTECZNY UNIEWAŻNIĆ. Nie jesteś zobowiązany do płacenia wygórowanych, nieuczciwych kwot.
Pamiętaj:
1. Przy składaniu wniosku o świadczenie wspierające nie potrzebujesz płatnego pełnomocnika w postaci firmy.
2. Bezpłatnej pomocy prawnej i informacyjnej można szukać w powiatowych/miejskich ośrodkach pomocy społecznej, organizacjach pozarządowych (takich jak nasze Stowarzyszenie) lub przy miejskich/wojewódzkich rzecznikach osób niepełnosprawnych.
3. NIE PLAC żadnych zaliczek ani procentów od przyszłego świadczenia firmom, które żądają takich rozliczeń.
Chroń swoje prawa i majątek!
Nie daj się oszukać.Rozpowszechniaj tę informację wśród wszystkich, którzy mogą być narażeni.
W razie pytań lub wątpliwości – skontaktuj się z nami lub z zaufaną, prawdziwą kancelarią prawną lub organizacją społeczną.
Stowarzyszenie HELP