Nie żyje Mariusz Bekker, jeden z najbardziej charyzmatycznych nauczycieli, którzy na przestrzeni ostatnich lat pracowali w słupeckich szkołach.
Mieszkał w Kawnicach, ale zawodowe życie związał ze Słupcą. W 1991 r. rozpoczął pracę w Zespole Szkół Zawodowych, a od 1996 uczył w Liceum Ogólnokształcącym. Był katechetą, przez kilka lat prowadził też zajęcia z filozofii. – Był człowiekiem naprawdę wyjątkowym, nietuzinkowym i bardzo charyzmatycznym. Wielu uczniów go wręcz uwielbiało. Jego lekcje były niestandardowe, potrafił zaciekawić młodzież, wciągnąć w często bardzo pasjonujące dyskusje. Ja osobiście prowadziłem z nim długie dyskusje na temat Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa. Nie mogłem zrozumieć idei tego utworu, a Mariusz na różne sposoby próbował mnie przekonać do filozoficznej wielkości tego dzieła. Wyjątkowe było też to, jak Mariusz dojeżdżał do pracy. Przez wiele lat przyjeżdżał do Słupcy i wracał do domu autostopem – wspomina Tadeusz Raczkowski, były dyrektor słupeckiego LO, wieloletni przełożony, ale też dobry kolega Mariusza Bekkera.
W 2020 r. charyzmatyczny katecheta przeszedł na emeryturę. Z Ogólniakiem nie zerwał jednak kontaktu. Niedawno zorganizował w szkole otwarty wykład pod tytułem: Czy można udowodnić istnienie Boga? – To było spotkanie na bardzo wysokim poziomie filozoficznym. Planował zorganizować kolejne, ale już niestety nie zdążył – mówi Tadeusz Raczkowski.
Mariusz Bekker zmarł w minioną środę. Miał 62 lata. Jego pogrzeb odbędzie się jutro o godz. 10.00 w Kawnicach. Rodzinie i przyjaciołom składamy wyrazy współczucia.






















O niewielu ludziach można powiedzieć tak jak o Panu Mariuszu, że był człowiekiem dobrym jak chleb. Będzie go brakować. Niech Pan spoczywa w pokoju.
Przyjazny, pogodny, wyrozumiały, rozumiejący i słuchający… Spoczywaj w pokoju…
Nigdy nie byłem religijny i nie jestem. Pana Mariusza zabrałem kiedyś na stopa i pogadaliśmy całą drogę o sensie istnienia. To było jakieś 25 lat temu i do dziś to pamiętam. To mówi wszystko o Nim…