Informacja o planowanych znieczuleniach okołoporodowych w słupeckim szpitalu wywołała ważną dyskusję o opiece, na jaką mogą liczyć panie rodzące w Słupcy. Szpital szczegółowo odniósł się do licznych pytań na ten temat.
W komentarzu do posta o planowanych znieczuleniach Emilia Różańska zadała wiele pytań dotyczących opieki okołoporodowej w słupeckim szpitalu. – No dobra, wyłóżmy kawę na ławę o słupeckiej porodówce – napisała i zadała szereg szczegółowych pytań. Poniżej publikujemy jej komentarz zawierający wiele konkretnych pytań.
W kolejnym komentarzu słupecki szpitala bardzo szczegółowo odniósł się do poroszonych przez nią kwestii.



















8 lat temu nikt mi dziecka na brzuch nie kładł jedynie na dekolt i to na kilkanaście sekund, po czym zostało zawinięte w becik i wpakowane do łóżeczka. A potem zabrane na całą noc bo rodziłam po 20. Gdy dziecko musiało być naświetlane przy żółtaczce, panie nakarmiły mlekiem modyfikowanym bez mojej zgody dla własnej wygody (musiały by je ubrać i przyprowadzić). Stwierdziły że dziecko musi być jaknajdłużej pod lampami gdy po dłuższym czasie spytałam czy mogę nakarmić piersią…
I cały czas tak jest jak było kiedyś, teoria jedno zalecenia książkowe drugie , a praktyka 3. Brak młodej kadry. Emeryci niech oddają pałeczke młodemu pokoleniu.
Potwierdzam to co napisała Pacjentka. Wszystko pięknie napisane w tej odpowiedzi Szpitala, ale to tylko teoria i opis jak POWINNO to wyglądać. Wrażenia z porodu 2 lata temu: plan porodu zignorowany totalnie, dostawienie dziecka do piersi po cesarce dosłownie na kilka sekund i stwierdzenie że „chyba teraz dziecko nie chce”, karmienie MM mimo że dostarczałam swój odciągnięty pokarm (żółtaczka + naświetlania), wsparcie laktacyjne praktycznie zerowe, odpowiedź położnej na spadek ilości pokarmu „Niech pani idzie napić się herbaty”, u większości personelu znieczulica i wrogość, brak zrozumienia dla kobiety próbującej odnaleźć się w nowej, dodatkowo skomplikowanej sytuacji, zero wsparcia psychicznego, pojedyncze osoby zasługiwały na pochwałę i wdzięczność. Jak jest aktualnie nie wiem, mam nadzieję, że coś się zmieniło.
Nie dajcie się zwieść, nowemu sprzętowi i procedurom .Nikt tam z Tobą nie urodzi na stojąco,nikt nie będzie chronił Twojego krocza,wszystko ma iść po staremu z jak najmniejszym wysiłkiem dla personelu.Trzeba dopływu nowych młodych położnych, z odwagą i otwartymi głowami, otwartych lekarzy.To co jest, już znamy i nie spełnia naszych oczekiwań.
Gownoburza. Ja proponuję, żeby faceci wzięli na siebie rodzenie dzieci. A szpital… Czemu nie wchodzą w polemikę z autorami głosów krytycznych?
Może i mamy dostępne jakieś piłki i inne metody minimalizacji bólu ale nikt tego nie proponuje. Nie radzę rodzic w nocy i obudzić pielęgniarki bo
Rodziłam dwa lata temu na nowej sali porodowej. To był dość szybki ale bolesny poród ze względu na okropne bóle krzyżowe. Pani Położna ( Pani „dojrzała” z dość dużą opalenizną) uważam, że miała dużo cierpliwości i naprawdę podawała dość jasne komunikaty co mam robić. Mimo karmienia MM „starsze” Panie położne wyrażały zainteresowanie i w nocy pytały się co jest, co sie dzieje jak dziecko płakało itd. natomiast Młodsze Panie w nocy nie przychodziły gdzie uważam, ze jak ktoś rodzi pierwsze dziecko to dla takiej osoby wsparcie osób doświadczonych jest bardzo ważne i nawet samo zainteresowanie gdyż takie kobiety są w lekkim „amoku” związanym z całkowicie nową sytuacją. Ogólnie byłam zadowolona w stosunku do tego co opowiadały znajome jak to wyglądało w ich przypadku w innych szpitalach.